Są filmy, które przyciągają efektami specjalnymi, oraz takie, którym wystarczą świetnie napisani bohaterowie i kilka szczerych rozmów. „Przesilenie zimowe” zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Produkcja z 2023 roku ma aż 97 proc. pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes. Widzowie nazywają ją mądrą, kojącą, intymną i pełną nadziei. „Takich filmów już się nie robi” — piszą zachwyceni seansem.

WIDEO

player placeholder

O czym jest „Przesilenie zimowe”?

Akcja rozgrywa się w grudniu 1970 roku w elitarnej szkole z internatem w Nowej Anglii. Paul Hunham, wymagający i zgorzkniały nauczyciel filologii klasycznej, musi spędzić świąteczną przerwę z uczniami, którzy nie mogą wrócić do domów. Wkrótce w opustoszałym kampusie zostają tylko Paul, zbuntowany piętnastoletni Angus oraz Mary — szkolna kucharka pogrążona w żałobie po śmierci syna walczącego w Wietnamie.

Początkowa niechęć między bohaterami powoli ustępuje miejsca bliskości. Alexander Payne opowiada o samotności, stracie i potrzebie bycia zauważonym bez wielkich deklaracji. Najważniejsze wydarza się podczas wspólnych posiłków, pozornie błahych rozmów i w drobnych gestach. Choć akcja filmu toczy się w Boże Narodzenie, jego przesłanie jest uniwersalne.

Zobacz także:

Oscarowa obsada i klimat lat 70.

Paul Giamatti stworzył jedną z najlepszych ról w swojej karierze i otrzymał za nią Złoty Glob. Da’Vine Joy Randolph, która z niezwykłą czułością zagrała Mary, zdobyła Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Zachwyca również debiutujący Dominic Sessa jako Angus. Łącznie film otrzymał pięć nominacji do Oscara.

Nostalgiczne zdjęcia, kostiumy, muzyka i scenografia sprawiają, że „Przesilenie zimowe” wygląda jak produkcja nakręcona pół wieku temu. To świąteczny film bez lukru i romantycznych schematów — ciepły, ale nie przesłodzony.

Warto się pospieszyć: film zniknie z platformy Netflix już 24 sierpnia.