Reklama

„Szefowie wrogowie” to film, który mimo swojej przewidywalnej fabuły potrafi skutecznie rozbawić widza. Opowiada o trójce mężczyzn, których życie zawodowe zamieniło się w prawdziwy koszmar z powodu nie do zniesienia szefów. Gdy los płata figla i postanawiają pozbyć się swoich przełożonych, zaczyna się seria komicznych i nieprzewidzianych zdarzeń. Ta lekka, pełna gagów komedia świetnie sprawdzi się jako letnia rozrywka dostępna na Netflix już od 2 lipca.

Trzej przyjaciele i ich koszmarni szefowie

Film opowiada o trzech przyjaciołach, których życie zawodowe to prawdziwy koszmar z powodu paskudnych szefów. Nick (Jason Bateman) ma do czynienia z wrednym Dave’em (Kevin Spacey), który bez ogródek nazywa go swoją „dziwką” i nie zamierza mu dać awansu. Dale (Charlie Day) zmaga się z szefową Julią (Jennifer Aniston), która nie tylko go szantażuje seksualnie, ale i grozi zniszczeniem jego związku. Kurt (Jason Sudeikis) musi znosić nowego szefa – syna poprzedniego przełożonego, Bobby’ego (Colin Farrell), obleśnego imprezowicza.

Drastyczny plan zemsty i seria komicznych wpadek

Trójka desperatów postanawia odpłacić swoim przełożonym w dość radykalny sposób – planują ich… zabić. Realizacja tego planu okazuje się pełna zabawnych pomyłek i niespodziewanych zwrotów akcji, które utrzymują widza w stałym napięciu i dobrym humorze.

Choć „Szefowie wrogowie” nie zaskakują oryginalnością, to ich prostota jest jednym z największych atutów. Film pełen jest gagów i komicznych sytuacji, które nie tracą tempa aż do samego końca, oferując niezobowiązującą i przyjemną rozrywkę.

Za oceanem produkcja cieszyła się ogromnym powodzeniem, co zaowocowało powstaniem kontynuacji. W morzu często nieśmiesznych komedii, „Szefowie wrogowie” wyróżniają się tym, że po prostu bawią – a to przecież najważniejsze.

"Szefowie wrogowie" - opinia

Film „Szefowie wrogowie” wywołał we mnie mieszane uczucia, ale jest tam kilka naprawdę zabawnych momentów. Główna trójka bohaterów – Nick, Dale i Kurt – to zgrana paczka pechowców z różnymi problemami. Największy plus filmu to jednak fantastyczne drugoplanowe postaci – Kevin Spacey, Jennifer Aniston i Colin Farrell tworzą groteskowe, ale wyraziste wizerunki paskudnych szefów. Mimo że fabuła jest przewidywalna i momentami sztampowa, to film dobrze wywiązuje się z roli lekkiej, rozrywkowej komedii. Dla fanów „Kac Vegas” może to być nawet ciekawsza propozycja, choć do wybitnych nie należy. Polecam obejrzeć bez większych oczekiwań, bo to po prostu przyjemna, chwilami zabawna odskocznia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...