Reklama

Netflix oficjalnie zapowiada ekranizację powieści „Icebreaker” Hannah Grace. Projekt wpisuje się w trend romantycznych historii sportowych, gdzie lodowisko staje się równie ważne jak emocje bohaterów.

W tym artykule:

  1. O czym będzie serial „Icebreaker”?
  2. Fenomen i twórcy ekranizacji Netflixa
  3. Dlaczego warto obejrzeć „Icebreaker” na Netflix?

O czym będzie serial „Icebreaker”?

W centrum historii są Anastasia Allen, ambitna łyżwiarka figurowa celująca w igrzyska olimpijskie, oraz Nate Hawkins, gwiazda hokeja marząca o karierze w NHL. Ich światy zderzają się w momencie, gdy wypadek zmusza ich drużyny do wspólnego treningu na jednej tafli.

Oficjalny opis podkreśla dynamikę napięcia między bohaterami: rywalizacja szybko zamienia się w obsesję, a kontrola ustępuje miejsca emocjom, które trudno utrzymać w ryzach. Akcja jest osadzona w uniwersyteckim świecie sportu znanym z powieści i rozwija wątki znane czytelnikom serii Maple Hills, do której należą także „Wildfire” i „Daydream”.

Ice Breaker na Netflix
mat. prasowe

Fenomen i twórcy nowej ekranizacji Netflixa

Za serial odpowiada Amanda Lasher, znana z pracy przy „Gossip Girl”, „Riverdale” i „The Bold Type”. Scenariusz pilotażowego odcinka przygotowała Jade Bartlett, która ma w swoim dorobku m.in. „Doctor Strange in the Multiverse of Madness”. Producentem wykonawczym projektu jest Unwell Productions.

Projekt został zaprezentowany podczas Banff World Media Festival, gdzie podkreślono, że romantyczne adaptacje książek regularnie stają się globalnymi hitami platformy. Na ten moment Netflix nie ogłosił jeszcze obsady, podobnie jak daty premiery. Na szczegóły przyjdzie nam zatem jeszcze trochę poczekać.

Dlaczego warto obejrzeć „Icebreaker” na Netflix?

„Icebreaker” wyrósł z fenomenu BookTok i wpisuje się w wyraźny zwrot platform streamingowych w stronę romansów sportowych (m.in. hit HBO Max, „Heated Rivalry”). Gatunek łączy fizyczność rywalizacji z emocjonalnym napięciem relacji, a lodowisko staje się tu sceną dla konfliktu, który nie kończy się na wynikach meczu.

Oryginalny tekst ukazał się w amerykańskim wydaniu ELLE

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...