Trudno dziś wyobrazić sobie codzienność kobiet sprzed 125 lat. Na początku XX wieku ich życie było podporządkowane regułom, których nie ustalały. Małżeństwo, macierzyństwo i prowadzenie domu uchodziły za naturalną drogę, a ambicje zawodowe czy artystyczne często traktowano jak fanaberię. W wielu krajach kobiety nie miały prawa głosu, ograniczone były także ich prawa majątkowe i możliwości samodzielnego decydowania o własnym życiu.
WIDEO…
Odejście od tego schematu wymagało odwagi. Kobieta, która nie chciała wyjść za mąż, wybierała pracę zamiast rodziny albo otwarcie mówiła o własnych ambicjach, mogła narazić się na ostracyzm. Niezależność łatwo było uznać za egoizm, nieposłuszeństwo albo dowód złego charakteru. Społeczne wykluczenie nie było wyłącznie abstrakcyjną groźbą - mogło oznaczać utratę pozycji, pieniędzy, kontaktów czy akceptacji najbliższych.
W takim świecie dorastała Miles Franklin, australijska pisarka, która w 1901 roku, mając zaledwie 21 lat, opublikowała „Moją wspaniałą karierę”. I choć od powstania książki minęło 125 lat, to historia Sybylli po raz kolejny trafi na ekran - tym razem jako nowy, sześcioodcinkowy serial Netflixa.
Powieść, która wyprzedziła swoją epokę

„Moja wspaniała kariera” to powieść australijskiej pisarki Miles Franklin, wydana w 1901 roku. Jej bohaterką jest Sybylla Melvyn, młoda kobieta z ambicjami, która marzy o tym, by zostać pisarką. Problem w tym, że jej rodzina i otoczenie widzą dla niej zupełnie inną przyszłość. Najchętniej wydano by ją za mąż i zapewniono jej spokojne, konwencjonalne życie.
Sybylla nie zamierza jednak łatwo zrezygnować ze swoich planów. Jej historia jest więc czymś więcej niż kostiumowym romansem. To opowieść o niezależności, ambicji i cenie, jaką kobieta może zapłacić za próbę życia na własnych zasadach. Właśnie dlatego powieść Franklin, napisana 125 lat temu, nadal daje twórcom tak wiele możliwości interpretacji.
Co ciekawe, sama autorka urodziła się jako Stella Maria Sarah Miles Franklin, a „Miles Franklin” było jej pseudonimem. Jej nazwisko stało się później częścią historii australijskiej literatury - dziś nosi je najważniejsza australijska nagroda literacka, Miles Franklin Award.
Zanim pojawił się Netflix, była Judy Davis

Nowy serial nie jest pierwszą próbą przeniesienia historii Sybylli na ekran. W 1979 roku powstał australijski film „Moja wspaniała kariera” w reżyserii Gillian Armstrong. W głównej roli wystąpiła w nim Judy Davis („Projektantka”), a jej partnera zagrał Sam Neill („Park Jurajski”, „Fortepian”).
I nie była to ekranizacja, o której świat szybko zapomniał. Film Armstrong zdobył dwie nagrody BAFTA - za najlepszą aktorkę pierwszoplanową oraz najbardziej obiecujący debiut aktorski dla Judy Davis. Produkcja otrzymała także nominację do Oscara za najlepsze kostiumy oraz nominację do Złotego Globu dla najlepszego filmu zagranicznego.
Na Filmwebie „Moja wspaniała kariera” z 1979 roku ma obecnie ocenę 6,9/10, a średnia ocen krytyków wynosi 7,4/10. To właśnie dlatego nowa wersja Netflixa jest czymś więcej niż kolejnym kostiumowym serialem. Twórcy mierzą się z historią, która ma już swoją ekranową klasykę i bardzo dobrze znaną poprzedniczkę.
Nowa Sybylla. Tym razem dla Netflixa

W nowej wersji w Sybyllę wciela się Philippa Northeast, znana m.in. z seriali „Territory” i „The Newsreader”. Jej ukochanego Harry'ego gra Christopher Chung („Slow Horses”, „Blitz”), a w obsadzie znaleźli się także Anna Chancellor („My Lady Jane”, „Outrageous”), Genevieve O'Reilly („Andor”, „The Dry”) oraz Kate Mulvany („Hunters”, „Elvis”).
Za serial odpowiada m.in. Liz Doran, która stworzyła i napisała adaptację. Reżyserkami są Alyssa McClelland oraz Anne Renton. Całość liczy sześć odcinków.
Netflix zachował najważniejszy punkt wyjścia oryginalnej historii: Sybylla chce zostać pisarką, podczas gdy jej rodzina naciska, by wyszła za mąż. Dziewczyna próbuje znaleźć własną drogę do niezależności, ale sytuacja komplikuje się, kiedy się zakochuje. Nagle wybór między miłością a własnymi ambicjami przestaje być taki oczywisty.
Nie będzie to jednak klasyczny kostiumowy romans

Choć akcja nadal rozgrywa się w Australii początku XX wieku, nowa „Moja wspaniała kariera” nie próbuje być wyłącznie wiernym odtworzeniem dawnego świata. Twórcy nadają historii bardziej współczesną energię i mocniej podkreślają bunt Sybylli przeciwko oczekiwaniom, jakie stawia przed nią społeczeństwo.
Serial wykorzystuje też współczesną muzykę i bardziej swobodny język opowiadania. Jak zauważa „The Guardian”, produkcja zachowuje najważniejsze elementy powieści, ale jednocześnie świadomie rozszerza jej perspektywę, wprowadzając m.in. wątki związane z reprezentacją rdzennych mieszkańców Australii, chińsko-australijskim bohaterem oraz wątek queerowy.
I właśnie to może być najciekawsze w tej adaptacji. Historia napisana w 1901 roku nie musi być dziś opowiedziana dokładnie tak samo, jak ponad sto lat temu. Sybylla nadal chce pisać, kochać i decydować o sobie. Zmienił się świat wokół niej, ale pytanie o to, ile jesteśmy gotowi poświęcić, żeby żyć własnym życiem, pozostało zaskakująco aktualne.
„Moja wspaniała kariera” zadebiutuje na Netflixie 13 sierpnia 2026 roku.



























