Przegapiłam, gdy leciał w TV - na szczęście jest dostępny online. To wciągające revenge drama z genialną Kate Winslet w roli głównej
To dość nietypowy miks: revenge drama, dark comedy i moda w australijskim miasteczku. To nie „Diabeł ubiera się u Prady”, ale mroczna opowieść o zemście i traumie, gdzie suknie haute couture stają się narzędziem siły i emocjonalnej kontroli.

Czasem najlepsze filmowe odkrycia przychodzą nie wtedy, gdy się ich spodziewamy, tylko wtedy, gdy… już dawno po seansie telewizyjnym. Ten tytuł właśnie tak wraca do gry - po emisji w Polsacie 9 kwietnia znów zaczął krążyć w rozmowach widzów, a teraz można go nadrobić online. I dobrze, bo to jeden z tych filmów, które łączą modę, emocje i zemstę w bardzo nieoczywisty sposób.
„Projektantka” to produkcja, która nie udaje klasycznego kina kostiumowego ani typowego dramatu. To bardziej stylowa, mroczna opowieść o powrocie do przeszłości - i o tym, że czasem najpotężniejszym narzędziem nie jest konfrontacja, tylko precyzyjnie zaplanowana zemsta.

Kate Winslet w wersji „revenge couture” w filmie „Projektantka”

W centrum historii stoi Tilly Dunnage, w którą wciela się Kate Winslet - aktorka znana szerokiej publiczności m.in. z „Titanic”, „Lektor”, „Mildred Pierce” czy „Mare z Easttown”. Tutaj jednak nie ma romantycznej delikatności ani dramatycznej łzy w klasycznym wydaniu. Jest za to chłód, ironia i elegancja, która działa jak zbroja. Tilly - zawodowa projektantka mody i utalentowana krawcowa wraca do rodzinnego miasteczka w Australii - po latach spędzonych w Europie, gdzie uczyła się szycia i pracy z najwyższą modą. Nie po to, by szukać akceptacji, ale by rozliczyć przeszłość - i zrobić to na własnych zasadach.
To właśnie ten element sprawia, że film balansuje gdzieś między fashion fantasy a historią zemsty. Suknie haute couture stają się tu nie tylko estetyką, ale narzędziem siły.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czym jest haute couture i dlaczego te suknie to symbol absolutnego luksusu?

Haute couture narodziło się w XIX wieku w Paryżu, a za jego ojca uznaje się Charlesa Fredericka Wortha, który jako pierwszy zaczął tworzyć ubrania sygnowane własnym nazwiskiem i prezentowane na żywych modelkach. Z czasem Paryż stał się światową stolicą tej formy krawiectwa, a sam termin „haute couture” został prawnie chroniony przez paryską Chambre Syndicale de la Haute Couture.
Aby dom mody mógł używać tego określenia, musi spełniać rygorystyczne warunki - m.in. posiadać atelier w Paryżu, zatrudniać określoną liczbę rzemieślników i tworzyć kolekcje szyte w całości ręcznie. Każda kreacja powstaje na indywidualne zamówienie klientki, często wymaga kilkudziesięciu, a nawet kilkuset godzin pracy, przymiarek i ręcznego wykończenia najdrobniejszych detali.
Suknie haute couture nie są produktem masowym - to unikatowe obiekty sztuki użytkowej. Wykorzystuje się w nich najwyższej jakości tkaniny, często haftowane ręcznie, zdobione kryształami, piórami czy aplikacjami tworzonymi przez wyspecjalizowanych rzemieślników. Każdy element ma znaczenie: od konstrukcji gorsetu po sposób układania warstw materiału.
Dziś haute couture funkcjonuje nie tylko jako najwyższy poziom mody, ale też jako symbol statusu i ekstremalnej personalizacji. W popkulturze suknie tego typu często przestają być jedynie strojem - stają się manifestem siły, tożsamości i władzy, co świetnie widać także w filmowych interpretacjach świata mody.
Małe miasteczko, wielkie emocje. O czym jest film „Projektantka”?

„Projektantka” przenosi nas do świata, który wygląda jak klasyczne „small town drama”, ale szybko okazuje się czymś znacznie bardziej niepokojącym. Społeczność jest zamknięta, pamięć długa, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
To historia o wykluczeniu, plotkach i tym, jak bardzo można zostać zdefiniowanym przez cudze wspomnienia. Ale też - o odzyskiwaniu kontroli, nawet jeśli odbywa się to w sposób daleki od subtelności.
Obsada, która podkręca napięcie

Obok Winslet pojawia się m.in. Judy Davis, która dodaje filmowi ostrego, teatralnego tonu, oraz Liam Hemsworth, znany z serii „Igrzyska śmierci”.
Ta mieszanka sprawia, że film cały czas balansuje między powagą a przerysowaniem - i dokładnie w tym miejscu jednych widzów uwodzi, a innych wytrąca z rytmu.
Film, który nie próbuje się podobać wszystkim. Widzowie są jednak zachwyceni

Odbiór „Projektantki” od początku był niejednoznaczny. Jedni widzą w niej stylową, odważną opowieść o kobiecej sile i zemście, inni - nierówny ton i chaos gatunkowy. Na platformach ocen:
- Filmweb: ok. 7,5/10 od widzów
- Rotten Tomatoes: ok. 60% od krytyków, 66% od widzów
To nie jest więc film „idealny”. To film „charakterystyczny”. Taki, który zostaje w głowie nie dlatego, że jest gładki, ale dlatego, że jest… nie do końca wygodny.
Choć „Projektantka” nie należy do filmów jednogłośnie ocenianych, widzowie często podkreślają jej nieoczywisty charakter i emocjonalną niejednoznaczność. W opiniach pojawiają się określenia takie jak: „Barwna komedia kontrastów i szalonych postaci. Dobrze ubrana, emocjonalnie nieczytelna i ekscentrycznie dzika mieszanka czegoś atrakcyjnie nieszablonowego”. Inni zwracają uwagę na gatunkowy balans: „Momentami zabawny, a chwilami poważny - istna mieszanka dwóch gatunków, co jest dużym plusem tego filmu. Kapitalna Winslet.”
Nie brakuje też bardziej entuzjastycznych głosów, które podkreślają połączenie tonu i aktorstwa: „Znakomite połączenie groteski z dramatem. Bardzo dobry scenariusz z genialnie skonstruowanym zakończeniem. Doskonałe aktorstwo.” Jak jest naprawdę? Musicie ocenić sami. Ja nie żałuję, że poświęciłam czas, aby go zobaczyć.
Gdzie obejrzeć film „Projektantka”?

Film można dziś nadrobić online - dostępny jest na platformie CDA Premium, co czyni go idealnym kandydatem na wieczorny seans typu „coś mocnego, ale stylowego”.
Najmocniejszą stroną filmu jest jego wizualność. Kostiumy, kolory, kadry australijskiego pustkowia i kontrast między elegancją a brutalnością świata tworzą coś, co dziś spokojnie można by nazwać fashion revenge drama aesthetic. To nie jest kino do „obejrzenia i zapomnienia”. Raczej takie, które zostaje gdzieś pomiędzy kadrami a emocją.

