Reklama

Wśród tytułów, które nie krzyczą o uwagę, „Ktoś, gdzieś” na HBO Max robi coś znacznie trudniejszego: zostaje z widzem na dłużej. To kameralny komediodramat o 40-latce, która wraca do rodzinnego Kansas i próbuje pozbierać się po śmierci siostry. Krytycy oceniają serial na 8,4/10, a część recenzentów stawia mu maksymalne 10/10, doceniając jego czułość, spokój i uczciwy ton.

„Ktoś, gdzieś” najlepiej oceniany serial przez krytyków dostępny na HBO Max

ktoś, gdzieś
mat. prasowe

Sam (Bridget Everett ) nie jest bohaterką „od wielkich zwrotów akcji”. To kobieta, która funkcjonuje w rytmie codziennych obowiązków i przyzwyczajeń, a żałoba po siostrze otwiera w tym rytmie szczelinę – wystarczająco dużą, by zadać sobie pytanie o sens, bliskość i odwagę do zmian. Ten serial opowiada o stratach bez patosu: nie podbija emocji, nie szuka efektownego skrótu, nie udaje, że ból ma prostą instrukcję obsługi.

W centrum jest również rodzina i jej nieoczywiste napięcia: Tricia Miller (Mary Catherine Garrison) – siostra Sam, Rick (Danny McCarthy) – jej szwagier, oraz Ed Miller (Mike Hagerty), stoicki ojciec-farmer z Kansas, który wierzy w ciężką pracę i niewychylanie się. To tło nie jest dekoracją; ono wyjaśnia, skąd bierze się wyobcowanie Sam i dlaczego tak bardzo potrzebuje akceptacji, nawet jeśli na głos nie prosi o nią nigdy.

Joel naciska delikatnie, a Sam odzyskuje głos po swojemu

ktoś, gdzieś
mat. prasowe

W „Ktoś, gdzieś” przełom przychodzi nie w formie wielkiej przemowy, tylko w relacji. Joel (Jeff Hiller) – dawny znajomy ze szkolnych lat – staje się dla Sam kimś, kto zauważa ją w momencie, gdy ona sama ma z tym problem. To on wciąga ją w spotkania określane jako „próby chóru”, odbywające się w sali wynajmowanej przez kościół. Atmosfera tych wieczorów ma w sobie lekkość i barwność, a prowadzący Fred Rococo (Murray Hill) nadaje im sceniczny puls.

Ważny jest tu śpiew: jako ucieczka, ale też jako sposób na odzyskanie sprawczości. Sam nie staje się „nową wersją siebie” w jeden odcinek. Jej droga jest powolna i konsekwentna – dokładnie taka, jakiej brakuje w wielu opowieściach o dorosłym życiu kobiet, które mają pracę, dom, pasje i nadal czują, że nie do końca wiedzą, co zrobić z własną codziennością.

Oceny mówią jedno, ale nagrody Emmy dodają ciężaru gatunkowego

ktoś, gdzieś
mat. prasowe

Serial Hannah Bos i Paula Thureena zbiera nie tylko świetne opinie, lecz także konkretne branżowe wyróżnienia. „Ktoś, gdzieś” zdobył dwie statuetki Emmy: za znakomitą drugoplanową rolę w serialu komediowym dla Jeffa Hillera oraz za najlepszy scenariusz komediowy – nagrodzony odcinek nosi tytuł „AGG”. Scenariusz „AGG” współtworzyła Bridget Everett wraz z showrunnerami, co spina całość klamrą: historia jest inspirowana jej własnym życiem, a ona sama nadaje Sam wyjątkową wiarygodność.

To też świetna wiadomość dla tych, którzy szukają w kulturze nie eskapizmu „za wszelką cenę”, ale mądrego wsparcia: widzowie piszą w komentarzach, że ten serial potrafi podnieść na duchu i daje poczucie, że w bohaterach można odnaleźć kawałek siebie.

Na HBO Max dostępne są trzy sezony „Ktoś, gdzieś”.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...