Reklama

W tym artykule:

  1. „Angielski pacjent” najpierw był bestsellerową powieścią
  2. Film „Angielski pacjent” zdobył 9 Oscarów i przeszedł do historii kina
  3. Dlaczego warto obejrzeć „Angielskiego pacjenta” po latach?

„Angielski pacjent” najpierw był bestsellerową powieścią

Zanim „Angielski pacjent” stał się jednym z najważniejszych filmów lat 90., był powieścią, która zdobyła uznanie krytyków i czytelników na całym świecie. Książka Michaela Ondaatje ukazała się w 1992 roku i szybko została uznana za literackie wydarzenie. Autor stworzył historię pełną niedopowiedzeń, wojennego napięcia, emocjonalnych pęknięć i pamięci, która bardziej przypomina labirynt niż prostą opowieść o przeszłości.

Akcja rozgrywa się u schyłku II wojny światowej, we Włoszech. W opuszczonej willi, przekształconej w prowizoryczny szpital, spotykają się osoby, które wojna pozbawiła dawnego życia. Jest Hana, pielęgniarka opiekująca się ciężko rannym pacjentem. Jest Caravaggio, złodziej współpracujący z aliantami. Jest Kirpal Singh, saper, którego obecność wnosi do historii kolejny wymiar napięcia. I wreszcie on, tytułowy angielski pacjent, poparzony mężczyzna bez wyraźnej tożsamości, którego wspomnienia stopniowo odsłaniają dramatyczną historię miłości, zdrady i straty.

Angielski pacjent
Mat. prasowe

Film „Angielski pacjent” zdobył 9 Oscarów i przeszedł do historii kina

Ekranizacja „Angielskiego pacjenta” trafiła do kin w 1996 roku. Za reżyserię i scenariusz odpowiadał Anthony Minghella, który stworzył film o rzadko spotykanym rozmachu, ale jednocześnie pełen intymności. W głównych rolach wystąpili Ralph Fiennes i Kristin Scott Thomas, a na ekranie partnerowali im m.in. Juliette Binoche, Willem Dafoe, Naveen Andrews i Colin Firth.

Film od początku wyróżniał się tym, że łączył cechy wielkiego kina wojennego z kameralnym dramatem psychologicznym. Z jednej strony mamy pustynne pejzaże, retrospekcje, monumentalne zdjęcia i historię rozgrywającą się na tle wojennej Europy. Z drugiej, opowieść o pamięci, tęsknocie i uczuciu, które wymyka się prostym ocenom. „Angielski pacjent” nie jest typowym romansem. To raczej film o tym, jak miłość może stać się obsesją, jak wojna niszczy tożsamość i jak przeszłość wraca nawet wtedy, gdy ciało nie ma już siły jej unieść.

Juliette Binoche at 69th Annual Academy Awards
Steve Starr/CORBIS/Corbis via Getty Images

Krytycy szybko docenili skalę tego przedsięwzięcia. Podczas 69. ceremonii wręczenia Oscarów „Angielski pacjent” otrzymał 12 nominacji i zdobył aż 9 statuetek. Wśród nich znalazły się najważniejsze wyróżnienia, w tym Oscar za najlepszy film oraz za najlepszą reżyserię dla Anthony’ego Minghelli. Nagrodzona została również Juliette Binoche, która otrzymała statuetkę za najlepszą rolę drugoplanową. To nie był jedyny sukces produkcji. Film zdobył także nagrody BAFTA i Złote Globy, a z czasem został uznany za jedno z najważniejszych osiągnięć brytyjskiej kinematografii końca XX wieku. Dziś często wraca w zestawieniach najpiękniejszych historii miłosnych w historii kina.

Dlaczego warto obejrzeć „Angielskiego pacjenta” po latach?

Choć od premiery filmu minęło już wiele lat, „Angielski pacjent” wciąż działa z niezwykłą siłą. To kino, które nie próbuje przyspieszać emocji ani tłumaczyć wszystkiego wprost. Zamiast tego buduje napięcie powoli, obrazami, spojrzeniami, niedopowiedzeniami i wspomnieniami, które układają się w coraz bardziej bolesną całość. Dla jednych będzie to przede wszystkim historia wielkiej, tragicznej miłości. Dla innych, opowieść o tym, jak wojna odbiera ludziom nie tylko domy i bezpieczeństwo, ale też poczucie własnej tożsamości. Właśnie dlatego „Angielski pacjent” nie starzeje się jak wiele filmów z lat 90. Jego siła nie tkwi w efektach ani tempie akcji, lecz w atmosferze, aktorstwie i emocjonalnej głębi.

Warto wrócić do niego również ze względu na obsadę. Ralph Fiennes tworzy jedną z najbardziej przejmujących ról w swojej karierze, Kristin Scott Thomas nadaje swojej bohaterce chłodną elegancję i tragiczny wymiar, a Juliette Binoche wnosi do filmu delikatność, która równoważy jego ciężar. To produkcja, którą ogląda się nie tylko dla fabuły, ale dla nastroju, zdjęć, muzyki i poczucia obcowania z kinem w klasycznym, najlepszym wydaniu.

Angielski pacjent
Mat. prasowe

Jeśli „Angielski pacjent” do tej pory umknął twojej uwadze, warto go nadrobić. To jeden z tych filmów, które przypominają, że ekranizacja bestsellerowej książki może być czymś więcej niż tylko wiernym przeniesieniem historii na ekran. Może stać się osobnym dziełem, które po latach wciąż porusza tak samo mocno.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...