Pamiętasz moment, kiedy zauważyłaś, że Twoje ciało jest ważne?
WIDEO…
SYLWIA BUTOR: Tak. Mocno to poczułam, kiedy byłam nastolatką i mama zaczęła mi mówić: „Uważaj na siebie”, kiedy wychodziłam ze znajomymi. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że to ostrzeżenie związane z cielesnością i płcią. Po raz drugi ciało stało się ważne, kiedy zaczęłam pracować jako modelka. Stało się narzędziem pracy i niejako walutą.
Zaczęłaś wtedy inaczej patrzeć na siebie?
Na pewno zaczęłam bardziej o siebie dbać, bo tego wymaga mój zawód. Jakkolwiek to brzmi, zaczęłam je bardziej szanować - np. przestałam jeździć na nartach, bo jak sobie coś zrobię, to nie będę mogła pracować.

Jako modelka jesteś non stop poddawana ocenie, czyjeś „tak” albo „nie” determinuje kierunek Twojej zawodowej drogi. Jak sobie z tym radzisz?
Przede wszystkim żadna opinia na mój temat w pracy nigdy nie była dla mnie problemem. Sama zastanawiam się dlaczego. Być może dlatego, że jak na ówczesne standardy dość późno zaczęłam pracować w modelingu, miałam 22 lata i już sporo o sobie wiedziałam. Oczywiście bycie ocenianą to ciemna strona branży i nie wszyscy sobie z tym radzą. Ale popatrz na to inaczej. Ktoś musi wybrać modelkę do swojego projektu, nad którym pracował czasem nawet kilka lat. Będzie chciał wybrać tę idealną. Ale nie idealną obiektywnie, tylko idealną do tej konkretnej pracy. To jak z wyborem bluzki czy książki - sięgasz po to, co ci najbardziej odpowiada. Oczywiście to bardzo spłycone porównanie, ale tylko takie pozbawione emocji podejście pozwala nie zwariować w tej pracy. Żaden komentarz dotyczący wyglądu - a odkąd jestem też influencerką jest ich sporo - mnie nie boli.
Jakie opinie można usłyszeć na swój temat na castingach?
Przeróżne: krzywe nogi, odstające uszy, nierówne ramiona. Dużo tego było. Moja reakcja zawsze jest taka sama: OK, rozumiem, jestem człowiekiem, mam niedoskonałości jak każdy, idę dalej. I myślę, że doświadczenie w modelingu bardzo pomogło mi w byciu influencerką. W świecie online komentowanie czyjegoś wyglądu to chleb powszedni. Nieważne, czy to dobre komentarze, czy te krytyczne, myślę, że każde trzeba się nauczyć przyjmować i zdecydowanie moje radzenie sobie z nimi to pokłosie castingów modelingowych.
Kiedy jesteś modelką, często w pracy przechodzisz metamorfozę dostosowaną do potrzeb projektu. Lubisz te momenty zmiany?
Hmmm... Najczęściej to, jak wyglądam na planie, to czyjaś wizja i mówiąc szczerze, bywały momenty, że ciężko było mi się z tą wizją utożsamić. Jako modelka raczej nie masz głosu. Czasami było mi to bardzo trudno dźwignąć i pracować przez wiele godzin. Ale rozumiem, że pracując jako modelka, realizuję czyjąś wizję. Moim zadaniem jest zrobić to najlepiej, jak potrafię. Często bywało tak, że to, co nie do końca podobało mi się w moim wizerunku w dniu sesji, wyszło przepięknie na zdjęciach. To w tej pracy lubię najbardziej, że mimo tylu lat dalej mnie zaskakuje.
Na naszej sesji też dałaś się zmienić - utleniłaś brwi i pozowałaś w blond peruce. Obserwowałam Cię i widziałam, że po tej metamorfozie natychmiast zaczęłaś się inaczej zachowywać: stałaś się jakby mocniejsza, mniej łagodna. To było bardzo ciekawe...
To było bardzo mocne doświadczenie! Zobacz - wciąż mam te białe brwi (rozmawiamy dzień po sesji - przyp. red.). Chciałam je trochę ponosić. Dziś rano, jak się obudziłam, wciąż czułam się inną osobą, nawet ubrałam się inaczej niż zwykle. Wspaniale poczułam się w tej nowej wczorajszej odsłonie.
Spróbuj to opisać.
Kiedy Daniel (Gryszke, fryzjer - przyp. red.) założył mi perukę, poczułam jakąś moc. Zobaczyłam w sobie modelki, które zawsze mi imponowały - dziewczyny na ulicach Paryża, które biegną z pokazu na pokaz. Poczułam się silna, przebojowa, nawet bezczelna - zupełnie inna, niż jestem na co dzień. Jak popatrzymy na zdjęcia z moimi naturalnymi włosami i na te w blond peruce, to przecież nie jestem na nich tą samą osobą! To było świetne, dlatego zostawiłam sobie na chwilę te brwi, by pozostać w tym doświadczeniu.
A jest zmiana, której byś odmówiła? Na co byś się nie zgodziła jako modelka?
Nie, raczej nie. Jestem ciekawa i otwarta.
To jaka zmiana jest na Twojej liście „do zrobienia”?
Chciałabym zobaczyć, jak będę wyglądała i czuła się w krótkich blond włosach.
Jakie swoje cechy uważasz za najbardziej kobiece?
Myślę, że bardzo kobiece jest to, że umiem ogarniać wiele rzeczy naraz. Moją kobiecą supermocą jest umiejętność załagodzenia każdej trudnej sytuacji.

Czym jest dla Ciebie kobiecość?
Czymś na pierwszy rzut oka niewidocznym, czymś, dzięki czemu inni czują się przy tobie dobrze.
Byłyście wczoraj na planie razem z Julią, Maffashion. Znacie się jeszcze sprzed jej metamorfozy. Czy zgolenie włosów zmieniło ją podobnie jak Ciebie blond peruka?
Myślę, że tak. Obserwuję Maffashion od kilkunastu lat i myślę, że odkąd zgoliła włosy, dostała nowej energii. Patrzyłam na nią wczoraj. Kiedy włożyła sukienkę w cętki i zaczęła w niej pozować, to było tak kobiece, sensualne, mocne.
Kto jest dla Ciebie ikoną stylu?
Uwielbiam styl Marty Zawiślańskiej, ona zawsze wygląda świetnie!



























