Są książki, od których będąc dziećmi wręcz uciekamy, a po latach niespodziewanie odkrywamy je na nowo. Czytane z obowiązku wydają się zbyt długie, zbyt poważne i zbyt odległe od naszego życia. Dopiero w dorosłości okazuje się, że klasyka literatury często opowiada o rzeczach zaskakująco współczesnych: o miłości, samotności, zdradzie, pragnieniu wolności i cenie, jaką płaci się za własne wybory.
WIDEO…
„Anna Karenina” należy do tej grupy powieści, które warto przeczytać choć raz w życiu. Lew Tołstoj opublikował ją w 1878 roku, tworząc jedną z najważniejszych książek w historii literatury. To nie tylko romans, ale przede wszystkim portret społeczeństwa, w którym uczucia zderzają się z konwenansami, a prywatne decyzje mają publiczne konsekwencje.
Być może właśnie dlatego ta historia tak często wraca na ekran. A ekranizacja Joe Wrighta z 2012 roku robi to w sposób, którego trudno zapomnieć. Zamiast klasycznego kostiumowego dramatu dostajemy film przypominający teatralne widowisko, w którym sceny płynnie przechodzą jedna w drugą, a cała opowieść rozgrywa się niczym spektakl. To jedna z tych adaptacji, które zachwycają nie tylko historią, ale również formą.
O czym opowiada „Anna Karenina”?

Akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Rosji. Anna Karenina (Keira Knightley) jest żoną wpływowego urzędnika Aleksieja Karenina (Jude Law). Podczas podróży do Moskwy poznaje młodego oficera, hrabiego Aleksieja Wrońskiego (Aaron Taylor-Johnson). Między nimi rodzi się namiętność, która szybko przeradza się w romans.
Ich uczucie staje się początkiem tragedii. Anna musi zmierzyć się z hipokryzją rosyjskiej arystokracji, społecznym ostracyzmem i konsekwencjami decyzji, które wywracają jej życie do góry nogami. To historia o miłości, która nie mieści się w ramach świata zbudowanego na pozorach i zasadach.
Obsada, którą zna każdy miłośnik kina

Jednym z największych atutów filmu jest obsada. W roli Anny wystąpiła Keira Knightley („Duma i uprzedzenie”, „Pokuta”), dla której była to trzecia współpraca z reżyserem Joe Wrightem. Jej ekranowym partnerem został Aaron Taylor-Johnson („Nosferatu”, „Bullet Train”), a męża Anny zagrał Jude Law („The Young Pope”, „Utalentowany pan Ripley”).
W filmie pojawiają się także Alicia Vikander („Dziewczyna z portretu”, „Ex Machina”), Domhnall Gleeson („Czas na miłość”, „Ex Machina”), Kelly Macdonald („To nie jest kraj dla starych ludzi”, „Zakazane imperium”) oraz Matthew Macfadyen („Sukcesja”, „Duma i uprzedzenie”).
Oscarowe kostiumy i zachwyt krytyków

„Anna Karenina” zdobyła Oscara za najlepsze kostiumy dla Jacqueline Durran i otrzymała jeszcze trzy nominacje do Nagrody Akademii: za zdjęcia, scenografię i muzykę. Łącznie film miał cztery nominacje do Oscara. Krytycy szczególnie chwalili jego wizualną stronę - kostiumy, scenografię oraz odważną, teatralną koncepcję Joe Wrighta. To właśnie te elementy najczęściej pojawiały się w recenzjach jako największe atuty produkcji.
Film ma obecnie 6,6/10 na IMDb. Opinie krytyków były bardziej zróżnicowane, ale nawet recenzenci sceptyczni wobec stylizacji filmu przyznawali, że pod względem kostiumów i scenografii jest to dzieło wyjątkowe. Jacqueline Durran zdobyła za swoją pracę nie tylko Oscara, ale również nagrodę BAFTA.
„Anna Karenina” od 13 sierpnia na HBO Max

Jeśli od dawna planowaliście wrócić do klasyki, to dobra okazja, by zrobić to inaczej. Najpierw obejrzeć jedną z najbardziej spektakularnych ekranizacji Tołstoja, a potem sięgnąć po powieść, która od niemal półtora wieku inspiruje kolejne pokolenia czytelników i filmowców.
„Anna Karenina” z Keirą Knightley będzie dostępna na HBO Max od 13 sierpnia.



























