Przeczytałam naprawdę mnóstwo kryminałów i thrillerów i bardzo trudno mnie zaskoczyć. Zwykle udaje mi się przewidzieć większość plot twistów, zakończeń i motywacji bohaterów. W przypadku „To był nasz dom” musiałam schować dumę do kieszeni. Ta książka pochłonęła mnie bez reszty, mój mózg pracował na najwyższych obrotach, a po skończeniu jej przez dobrą chwilę patrzyłam się w ścianę i próbowałam zrozumieć, co tu się właśnie wydarzyło. Zaciekawiłam? Słusznie, bo moim zdaniem to jedna z lektur obowiązkowych na 2026 rok. 

WIDEO

player placeholder

„To był nasz dom” - opis fabuły książki 

„To był nasz dom” to powieść autorstwa Marcusa Kliewera z gatunku horror/thriller. Opowiada historię pary młodych kobiet - Eve i Charlie, które właśnie wprowadziły się do nowego domu. W trakcie rozpakowywania Charlie musi wyskoczyć do pobliskiego miasta, a Eve zostaje sama z psem i śnieżycą za oknem. Wtedy do drzwi puka mężczyzna z rodziną, który twierdzi, że dorastał w tym miejscu i chciałby pokazać swój dawny dom dzieciom.

Eve zgadza się na krótkie zwiedzanie, jednak wizyta niebezpiecznie się przedłuża, a śnieżyca uniemożliwia gościom wyjazd. Kiedy Charlie znika, Eve zostaje z obcymi, których obecność budzi w niej coraz większy lęk. Próbując odzyskać kontrolę nad sytuacją, musi zmierzyć się z pytaniem, co właściwie dzieje się pod jej własnym dachem. 

Zobacz także:

Dalej robi się tylko dziwniej - dawne wierzenia, opuszczone lasy, sąsiedzi kryjący kolejne tajemnice, labirynty korytarzy i dziwne wrażenie, że nic do siebie nie pasuje. Eve zaczyna zastanawiać się, czy nie postradała zmysłów. A my razem z nią. 

Książka została wydana w Polsce w 2025 roku nakładem Wydawnictwa Otwartego. Możecie kupić ją w większości dobrych księgarni za ok. 37 zł. 

Okładka książki

„To był nasz dom” - ukryte ciekawostki 

Moim subiektywnym zdaniem najlepszym elementem tej książki są ukryte „smaczki”, które między wierszami zostawił dla nas autor. Jeśli więc w trakcie czytania zacznie was zastanawiać, dlaczego nagle w połowie słowa pojawia się wielka litera, a pod niektórymi rozdziałami tajemnicze kropki i kreski - to nie jest przypadek ani błąd drukarski. W tej historii  każda wskazówka ma znaczenie. W mediach społecznościowych pojawiły się już setki teorii dotyczących właśnie ukrytych przez Kliewera wiadomości. Każda jest nieco inna, ale każda równie ciekawa.