I choć pytanie „czy naprawdę potrzebujemy kolejnej adaptacji Jane Austen?” nasuwa się samo, pierwsze kadry sugerują, że odpowiedź może brzmieć: być może właśnie takiej.
WIDEO…
Emma Corrin jako Elizabeth Bennet, Jack Lowden jako Darcy
Na pierwszych zdjęciach jest wszystko, czego oczekujemy od świata Austen: eleganckie wnętrza, kostiumy, których detale chciałoby się oglądać w zbliżeniu, rodzinne portrety i – oczywiście – spojrzenia. Bo jeśli „Duma i uprzedzenie” czegoś nas nauczyła, to tego, że najbardziej elektryzujące historie miłosne wcale nie potrzebują spektakularnych deklaracji. Czasami wystarczy, że dwoje ludzi przez sekundę patrzy na siebie odrobinę za długo.
Elizabeth Bennet gra Emma Corrin, znana m.in. z „The Crown”, a w pana Darcy’ego wciela się Jack Lowden. To właśnie ich ekranowa chemia będzie jednym z największych testów nowej adaptacji. Poprzeczka wisi przecież wyjątkowo wysoko – zwłaszcza dla widzów, którzy wciąż mają przed oczami Colina Firtha jako Darcy’ego w kultowej adaptacji BBC z 1995 roku.

Rodziców pięciu sióstr Bennet zagrają Olivia Colman i Rufus Sewell. Już samo zestawienie tych nazwisk daje nadzieję, że rodzinny chaos w Longbourn będzie czymś więcej niż tylko efektownym tłem dla głównego romansu.
Siostry Bennet w komplecie
Netflix odsłonił również pozostałą część rodziny. Freya Mavor wciela się w Jane Bennet, Rhea Norwood w Lydię, Hopey Parish w Mary, a Hollie Avery w Kitty.

Po drugiej stronie salonu pojawiają się kawalerowie, bez których misternie skonstruowana układanka Austen nie mogłaby ruszyć z miejsca. Daryl McCormack gra pana Bingleya, Jamie Demetriou – pana Collinsa, a Louis Partridge wciela się w pana Wickhama.

To obsada, która pozwala sądzić, że twórcy nie zamierzają sprowadzać „Dumy i uprzedzenia” wyłącznie do historii Elizabeth i Darcy’ego. I dobrze, bo siła powieści Austen zawsze tkwiła także w bohaterach krążących wokół tej dwójki: ich ambicjach, pomyłkach, desperackich próbach znalezienia swojego miejsca oraz małych i większych katastrofach towarzyskich.
Czy „Duma i uprzedzenie” potrzebuje uwspółcześnienia?
Netflix zapowiada adaptację jako klasyczną i wierną literackiemu oryginałowi. Nie oznacza to jednak muzealnego podejścia do Austen. Za scenariusz odpowiada Dolly Alderton – pisarka i dziennikarka doskonale wyczulona na współczesny język relacji, autorka bestsellerowego „Wszystko, co wiem o miłości”. Reżyseruje Euros Lyn.
To połączenie może okazać się najciekawszym elementem całego projektu. Bo „Duma i uprzedzenie”, mimo sukien z epoki regencji, bali i skomplikowanej etykiety, pozostaje zaskakująco współczesna. Jest przecież historią o fatalnych pierwszych wrażeniach, błędnym odczytywaniu intencji, presji otoczenia, ekonomii małżeństwa i próbach zachowania niezależności w świecie, który bardzo chętnie decyduje za kobiety.

A przede wszystkim – o tym nieznośnym momencie, kiedy trzeba przyznać przed samą sobą, że człowiek, którego uznałyśmy za absolutnie nie do zniesienia, może jednak nie być aż tak nie do zniesienia.
Kiedy premiera „Dumy i uprzedzenia” na Netflixie?
Nowa „Duma i uprzedzenie” będzie liczyć sześć odcinków i trafi na Netflix 3 grudnia.



























