Reklama

Pierwszy zwiastun filmu „Klara i słońce” trafił do sieci i od razu przypomniał, dlaczego powieść Kazuo Ishiguro była jedną z najczulszych, a zarazem najbardziej niepokojących książek ostatnich lat. Taika Waititi bierze na warsztat historię o sztucznej inteligencji, która nie chce przejąć świata. Chce tylko kogoś kochać. W roli Klary występuje Jenna Ortega.

To nie jest kolejna opowieść o AI. To historia o samotności, która nauczyła się mówić

„Klara i słońce” ukazała się w marcu 2021 roku, w momencie szczególnym: po miesiącach izolacji, rozmów przez ekrany i prób utrzymania bliskości na odległość. Ishiguro, noblista i autor „Nie opuszczaj mnie”, nie napisał jednak technologicznej przestrogi w prostym sensie. Nie interesuje go maszyna jako zagrożenie. Interesuje go maszyna jako lustro.

Klara jest Sztuczną Przyjaciółką, androidem stworzonym po to, by towarzyszyć dzieciom i łagodzić ich samotność. Zanim zostanie kupiona, stoi w witrynie sklepu i patrzy. Uczy się ludzi z drobnych gestów, niedokończonych zdań, spojrzeń rzucanych mimochodem. W tym właśnie tkwi siła książki: Ishiguro pokazuje świat oczami kogoś, kto nie ma ludzkiego doświadczenia, ale ma zdumiewającą uważność. Klara nie zna cynizmu. Nie rozumie półprawd. Nie potrafi odwrócić wzroku.

Zwiastun sugeruje, że film będzie próbował uchwycić tę samą kruchość. Nie chodzi tu o futurystyczną dekorację ani o efektowny komentarz do ery algorytmów. „Klara i słońce” jest opowieścią o tym, że czasem najbardziej ludzka w pokoju okazuje się istota, którą ktoś zaprojektował.

Jenna Ortega jako Klara. Najdelikatniejsza rola w jej filmografii?

Kiedy Klara trafia do domu Josie, chorej nastolatki, historia zmienia temperaturę. Josie żyje w cieniu tajemniczej choroby, ale równie mocno ciąży nad nią napięcie rodzinne. Relacja z matką jest pełna przemilczeń, lęku i żałoby po stracie, której nie da się po prostu nazwać i odłożyć na półkę. Właśnie tutaj Ishiguro robi to, co potrafi najlepiej: nie podkręca emocji, tylko pozwala im pracować pod skórą. „Klara i słońce” nie jest powieścią, która krzyczy. Ona obserwuje. Zadaje pytania powoli, niemal niepostrzeżenie. Czym jest miłość, jeśli można ją zaprogramować? Czy oddanie bez egoizmu jest jeszcze wzruszające, czy już przerażające? I czy ktoś, kto nie jest człowiekiem, może zobaczyć człowieka wyraźniej niż jego najbliżsi?

Jenna Ortega jako Klara to wybór ciekawy nie dlatego, że jest jednym z najgorętszych nazwisk młodego Hollywood, ale dlatego, że rola wymaga czegoś przeciwnego do gwiazdorskiej ekspresji. Klara musi być jednocześnie obca i poruszająco obecna. Niewinna, ale nie pusta. Cicha, ale nie bierna. Jeśli film pójdzie tropem książki, najważniejsze nie będą wielkie deklaracje, tylko momenty, w których Klara próbuje zrozumieć ból, zanim ktokolwiek inny odważy się go wypowiedzieć.

Taika Waititi bierze Ishiguro. To może być jego najcichszy film

Za kamerą stoi Taika Waititi, reżyser „Jojo Rabbit”, „Thor: Ragnarok” i „Co robimy w ukryciu”. Na papierze to zestawienie może zaskakiwać. Waititi kojarzy się z ironią, energią, rytmem i błyskiem, a Ishiguro z elegancką powściągliwością, emocjonalnym niedopowiedzeniem i historiami, które bolą dopiero po chwili. Ale właśnie w tym napięciu jest potencjał. „Klara i słońce” potrzebuje reżysera, który nie zamieni subtelności w chłód. To materiał bardzo łatwy do przesłodzenia albo usztywnienia. Książka działa dlatego, że nie podsuwa prostych odpowiedzi. Klara nie jest maskotką przyszłości. Jest figurą tęsknoty za światem, w którym ktoś patrzy na nas naprawdę uważnie.

W obsadzie, obok Ortegi, są Amy Adams jako matka Josie, Mia Tharia jako Josie, a także Natasha Lyonne, Steve Buscemi i Aran Murphy. Scenariusz powstał na podstawie powieści Ishiguro, a w pracach nad tekstem wymieniana jest Dahvi Waller; w części informacji pojawia się również udział Waititiego. Sam Ishiguro pełni funkcję producenta wykonawczego, co w przypadku tak precyzyjnej literatury nie jest detalem bez znaczenia.

Książka Ishiguro wraca w idealnym momencie

„Klara i słońce” szybko stała się jednym z najgłośniejszych tytułów 2021 roku. Trafiała na listy najlepszych książek m.in. „New York Timesa”, „Guardiana” i „Vogue’a”, zdobyła nominację do Nagrody Bookera oraz Goodreads Choice Awards w kategorii science-fiction. Ale klasyfikowanie jej wyłącznie jako science fiction byłoby zbyt wygodne.

Ishiguro wykorzystuje futurystyczny punkt wyjścia, żeby mówić o sprawach bardzo starych: chorobie, matczynej miłości, strachu przed utratą, pragnieniu zastąpienia tego, czego zastąpić się nie da. Słońce z tytułu nie jest tylko elementem świata przedstawionego. Dla Klary staje się niemal siłą opiekuńczą, źródłem nadziei, czymś pomiędzy energią a wiarą. W książce ta dziecięca, a zarazem androidalna logika ma w sobie coś rozbrajającego. Klara nie rozumie świata tak jak ludzie, ale może właśnie dlatego nie godzi się na jego okrucieństwo.

Kiedy premiera „Klary i słońca”?

Wokół premiery „Klary i słońca” zaczyna się już robić wyraźnie jesiennie. Na plakacie pojawia się październik, a pierwsza zapowiedź tylko podkręca oczekiwanie na film, który nie wygląda na kolejną chłodną opowieść o sztucznej inteligencji, lecz na intymną historię o potrzebie bliskości, pamięci i bycia zobaczoną.

A jeśli film zachowa choć część magnetyzmu książki, nie będzie tylko kolejną adaptacją bestsellerowej powieści. Będzie opowieścią o tym, że w świecie coraz bardziej zaprojektowanym, zoptymalizowanym i wyjaśnionym wciąż najbardziej tęsknimy za czymś skrajnie prostym: żeby ktoś nas zobaczył i został.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...