Nie każdy weekend musi upływać pod znakiem mrocznych thrillerów, kryminalnych zagadek i historii, po których długo nie możemy zasnąć. Czasem mamy ochotę po prostu usiąść wygodnie na kanapie, włączyć coś lekkiego i na chwilę odetchnąć od codzienności. Netflix ma nową propozycję dla wszystkich, którzy szukają właśnie takiego seansu. „Moja najlepsza przyjaciółka” zajmuje już 3. miejsce w zestawieniu najchętniej oglądanych filmów platformy.

WIDEO…

player placeholder

To ponad dwie godziny śmiechu, wzruszeń i przypomnienia, jak wiele w życiu potrafi zmienić prawdziwa przyjaźń.

„Moja najlepsza przyjaciółka” na Netflixie. O czym jest ta brazylijska komedia?

Moja najlepsza przyjaciółka
mat. prasowe
Zobacz także:

Clara i Júlia są ze sobą blisko od lat. Łączy je przyjaźń, wspólne doświadczenia i podobny etap życia. Ich codzienność zmienia się, gdy nastoletnie córki wyjeżdżają na wymianę do Lizbony. W domu robi się ciszej, a bohaterki muszą zmierzyć się z syndromem pustego gniazda. Zamiast jednak pogrążać się w tęsknocie i czekać, aż wszystko wróci do dawnego rytmu, postanawiają ruszyć za dziewczynami do Portugalii.

Plan brzmi całkiem niewinnie: trochę podróży, kilka wspólnych chwil i spotkanie z córkami. Szybko okazuje się jednak, że europejska wyprawa przyniesie im znacznie więcej niespodzianek, niż zakładały. Pojawią się nieoczekiwane spotkania, nowe doświadczenia, miłosne perypetie i okazje, by spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy. Podróż, która miała być przede wszystkim sposobem na poradzenie sobie z tęsknotą, zmieni się w przygodę, która na nowo zdefiniuje ich relację.

Ingrid Guimarães i Mônica Martelli. Przyjaźń także poza ekranem

Moja najlepsza przyjaciółka
mat. prasowe

W głównych rolach występują Ingrid Guimarães jako Clara i Mônica Martelli jako Júlia. Towarzyszą im między innymi Giulia Benite i Gabi Amaral, wcielające się w nastoletnie córki bohaterek. W obsadzie znaleźli się również Ricardo Pereira, Gustavo Machado, Michel Melamed i Thaila Ayala.

Jest w tym filmie pewien szczegół, który dodaje całej historii autentyczności: Guimarães i Martelli naprawdę są przyjaciółkami. Co więcej, obie współtworzyły scenariusz, czerpiąc z własnych doświadczeń. Nie oglądamy więc wyłącznie opowieści o dwóch wymyślonych kobietach, które próbują odnaleźć się w nowej życiowej sytuacji. W ekranowej relacji bohaterek można dostrzec również prawdziwą bliskość i swobodę, które trudno zbudować wyłącznie na planie filmowym.

To także komedia o kobietach po pięćdziesiątce, które nie zamierzają rezygnować z własnych potrzeb, marzeń i przyjemności. Macierzyństwo jest ważną częścią ich życia, ale nie musi być jedyną. Wyjazd córek nie oznacza końca ich przygód. Przeciwnie - może stać się początkiem czegoś zupełnie nowego.

Lekka komedia na weekend. Dlaczego warto dać jej szansę?

Moja najlepsza przyjaciółka
mat. prasowe

„Moja najlepsza przyjaciółka” nie próbuje udawać wielkiego dramatu ani filmu, który za wszelką cenę chce zmienić nasze spojrzenie na świat. Stawia na sprawdzoną przyjemność oglądania: podróż, przyjaźń, rodzinne relacje, nieoczekiwane sytuacje i bohaterki, które mimo upływu lat wciąż mają ochotę na coś więcej.

Pod lekką, komediową formą kryje się jednak temat, z którym może utożsamić się wiele osób. Co dzieje się, gdy dzieci zaczynają układać sobie życie poza domem? Jak odnaleźć się w codzienności, która nagle wygląda inaczej? I czy przyjaźń może być jedną z najważniejszych relacji, kiedy zmieniają się nasze rodzinne role i obowiązki?

To propozycja dla tych, którzy po intensywnym tygodniu chcą złapać oddech, pośmiać się, ale też uronić kilka łez. Dwie godziny i pięć minut w towarzystwie bohaterek, które przypominają, że na nowe początki nigdy nie jest za późno. Jeśli szukacie filmu na weekendowy reset, warto zajrzeć do Netflixa.