O filmie "Blondynka" w reżyserii Andrew Dominika

Najnowszemu portretowi XX- wiecznej ikony kina zarzuca się wiele. Krytycy i fani Monroe, głośno komentują rozbieżności fabuły z rzeczywistością. Oburzają się, że film jest kolejnym powieleniem wszystkich stereotypowych cech, które przez lata przypisywane były Marilyn, przez opinię publiczną. W recenzjach można przeczytać porównania do kina eksploatacji i krytykę artystycznych zabiegów: zmian kadru, koloru czy CGI, podczas scen aborcji. Mało osób negatywnie ocenia grę samej Any de Armas. Chociaż na początku egzotyczne rysy twarzy, pochodzącej z Kuby aktorki, delikatnie kłócą się z iście amerykańską urodą Monroe, z czasem i grą zupełnie znikają. De Armas przeistacza się w blond ikonę, tak że momentami mamy wrażenie, że oglądamy nagrania archiwalne. 

Autor "Zabójstwa Jesse'ego Jamesa...", Andrew Dominik nie zamierzał tworzyć filmu historycznego, zdecydował się skupić na przedstawieniu okrucieństw Hollywood. Swoje dzieło oparł na książce fabularnej opisującej życie Marylin, nie na biografii. Publiczność jednak nie oszczędziła krytyki wobec fabuły oraz wrażeń jakie po sobie zostawia. Jedną z osób publicznych, która zdecydowała się zabrać głos w sprawie jest Emily Ratajkowski. 

Emily Ratajkowsky o "Blondynce"

Modelka zarzuca twórcom fetyszyzowanie kobiecej męki. Odwołując się do historii Amy Winehouse, Britney Spears, czy obsesji na punkcie śmierci księżnej Diany. Gwiazda jest oburzona faktem, że świat ubóstwia ból kobiet i przedstawia go jako coś seksownego. Pielęgnując stereotyp zgubionej i bezsilnej kobiety. 

„Nie jestem zaskoczona słysząc, że to kolejny film fetyszyzujący kobiecy ból, nawet po śmierci”.- mówi w opublikowanym przez siebie Tik Toku. 

@emrata

So done with the fetishization of female pain and suffering. Bitch Era 2022

♬ original sound - Emrata