Koniec z ostrym konturowaniem. „Soft tan makeup” daje efekt skóry jak po urlopie, nawet jeśli lato spędzasz w mieście
Jako redaktorka beauty mogę zapewnić: tego lata liczyć się będzie efekt skóry lekko muśniętej słońcem, świeżej i wypoczętej. „Soft tan makeup” to jednak znacznie więcej niż „makeup no makeup”.

Mocne konturowanie w chłodnej tonacji powoli traci sens. Latem znacznie lepszy rezultat daje „soft tan makeup”, czyli makijaż, który nie zmienia rysów twarzy, tylko dodaje skórze ciepłego kolorytu, miękkości i tego szczególnego „glow” jak po kilku dniach urlopu.
„Soft tan makeup” wygląda tak, jakby skóra była lekko muśnięta słońcem, wypoczęta i dobrze nawilżona. Zadaniem bronzera nie jest tu rzeźbić twarz, tylko ocieplać te miejsca, które naturalnie łapią słońce: policzki, skronie, grzbiet nosa, górę czoła. Efekt ma być nieco rozmyty i niedbały – właśnie wtedy makeup wygląda najlepiej.
Zamiast konturu – muśnięcie słońca
Największa różnica polega na aplikacji. W przypadku klasycznego, mocnego konturowania bronzer nakładamy precyzyjnie, często poniżej kości policzkowych, żeby wysmuklić twarz. Przy „soft tan makeup” chodzi o coś innego: ten kosmetyk ma stworzyć iluzję naturalnej opalenizny.
W tym zadaniu najlepiej sprawdzają mi się kremowe i płynne formuły. Makeup Revolution Ultra Cream Bronzer daje naturalny efekt i łatwo rozciera się na skórze, więc trudno zrobić nim zbyt ostrą linię. Podobnie działa Paese Butter Blend Stick Bronzer – kremowy bronzer w sztyfcie, który można wklepać palcami albo gąbeczką tam, gdzie twarz naturalnie się opala. Oczywiście możesz też sięgnąć po bronzer w pudrze – wystarczy zanurzyć w nim duży pędzel, strzepać nadmiar i omieść nim twarz.
Baza jak druga skóra
Przy tym trendzie lepiej nie zaczynać od matowego, mocno kryjącego podkładu. Jeśli cera jest w dobrej kondycji, wystarczy krem z SPF, odrobina korektora i produkt rozświetlający. Doskonałym wyborem będzie L’Oréal Glotion, czyli dodający glow” balsam, który można nosić solo albo wymieszać z podkładem. Daje efekt promiennej, świeżej skóry, ale bez brokatowego wykończenia.
Róż opalający zamiast mocnego bronzera
Najładniejszy efekt wakacyjnej skóry daje duet: bronzer i róż, najlepiej taki, który na policzku będzie udawał rumieniec po spacerze w słońcu. Idealne odcienie? Brzoskwinia, ciepły róż, morela. Moim ulubieńcem jest Maybelline Sunkisser Blush, który rozprowadzam na policzkach i lekko przeciągam w stronę nosa. Ciekawą opcją jest też bareMinerals Complexion Rescue Blonzer, czyli produkt łączący bronzer i róż. To właśnie takie kosmetyki najlepiej oddają klimat trendu: mniej precyzji, więcej świeżości.
Rozświetlenie, ale bez efektu tafli
„Soft tan makeup” lubi blask, ale nie lubi przesady. Rozświetlacz powinien wyglądać jak światło odbite od skóry, a nie metaliczna smuga na policzku. Dlatego warto nakładać go punktowo: na szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna i odrobinę na grzbiet nosa.
W tej roli dobrze sprawdzi się rozświetlacz w sztyfcie L’Oréal Lumi Le Glow. Ma kremową formułę, więc łatwo stapia się ze skórą i nie daje suchego, pudrowego efektu. Przy „soft tan makeup” to ważne, bo cały makijaż ma wyglądać jak jedna miękka warstwa, a nie kilka osobnych produktów.
Zaufaj mi: wystarczy tylko kilka kosmetyków i nieco więcej swobody w aplikacji kosmetyków, a efekt jak po wakacjach na południu Europy gwarantowany. I to bez godzin na słońcu!


