Dlatego przyglądając się kremom z PDRN, patrzę na całość: czy są w nich humektanty, emolienty i ceramidy, jak wygląda baza i czego można spodziewać się po konsystencji. Bo jeden krem z PDRN może być niemal żelowy i świetnie dogadywać się z cerą mieszaną, a drugi zostawiać przyjemną, ochronną warstwę, której jesienią szuka skóra sucha. Wybrałam cztery formuły, które dobrze pokazują te różnice.

WIDEO

player placeholder

BasicLab Complementis – PDRN w lekkim kremie-żelu

To jedna z tych formuł, na które zwróciłabym uwagę, gdy po lecie skóra jest odwodniona, ale na myśl o bogatym kremie od razu protestuje. Odbudowujący krem-żel BasicLab Complementis ma lekką, szybko wchłaniającą się bazę i nie zostawia na twarzy tłustej warstwy.

W formule znajdziemy 0,3 proc. czystego PDRN oraz kompleks pęcherzyków zewnątrzkomórkowych pochodzenia postbiotycznego. Do tego dochodzi bardzo sensowny zestaw składników nawilżających: betaina, digliceryna i hydrolizowany kwas hialuronowy. Kwas laktobionowy, należący do łagodnych kwasów PHA, dodatkowo wspiera nawilżenie, a lizyna, prolina i kwas glutaminowy uzupełniają skład nastawiony na komfort skóry.

Zobacz także:

Ciekawym dodatkiem w kremie-żelu jest też booster NAD+. Na plus zapisuję brak substancji zapachowych. Całościowo to propozycja dla osób, które chcą wprowadzić PDRN do pielęgnacji, ale zdecydowanie wolą formuły z kategorii „nakładam i za chwilę o nich zapominam” niż ciężkie, otulające kremy.

Dr. Althea PDRN Reju 5000 – pantenol i wąkrota w jednej formule

Dr. Althea PDRN Reju 5000 Cream to propozycja, na którą zwróciłabym uwagę, gdy skóra potrzebuje już czegoś bardziej otulającego niż lekki krem-żel, ale nadal nie ma ochoty na ciężką, tłustą warstwę. Formuła łączy PDRN z wąkrotą azjatycką i pantenolem, czyli składnikami, które dobrze wpisują się w pielęgnację skóry przesuszonej, wrażliwej i potrzebującej większego komfortu.

Mocnym punktem jest też nawilżenie. W kremie znalazły się trzy formy kwasu hialuronowego, a całość uzupełniają m.in. witamina E, beta-sitosterol i lecytyna. Skład jest więc pomyślany szerzej niż tylko wokół modnego PDRN. To właśnie ten typ jesiennego kremu, który ma przyjemnie otulić skórę i pomóc jej zachować miękkość, ale bez efektu ciężkiej, wyczuwalnej warstwy.

VT Cosmetics PDRN Cream – niacynamid i ceramid NP na chłodniejsze dni

VT Cosmetics PDRN Cream widzę przede wszystkim jako propozycję na ten moment jesieni, kiedy samo nawilżanie zaczyna już nie wystarczać. Formuła jest bardziej otulająca i mocniej skupiona na wsparciu bariery hydrolipidowej, dlatego może spodobać się skórze, która wraz z chłodniejszą pogodą staje się sucha, szorstka i bardziej wymagająca.

Obok PDRN znajdziemy tu niacynamid, ceramid NP, pantenol, glicerynę i betainę – składniki, które pomagają zadbać zarówno o nawilżenie, jak i komfort skóry. Do tego dochodzą wąkrota azjatycka, alantoina oraz ekstrakty roślinne, m.in. z zielonej herbaty i houttuynii. Całość ma bardziej emolientowy charakter niż lekkie kremy-żele, ale właśnie tego często szukam w pielęgnacji, gdy zaczyna się sezon grzewczy. To opcja dla osób, które od kremu z PDRN oczekują nie tylko wygładzenia, ale też przyjemnego, ochronnego otulenia skóry.

Revuele PDRN – bogatszy krem z masłem shea i peptydami

Revuele PDRN to najbogatsza propozycja w tym zestawieniu i krem, po który sięgnęłabym wtedy, gdy wraz z początkiem sezonu grzewczego skóra zaczyna domagać się czegoś bardziej konkretnego. Masło shea, olej jojoba i emolientowa baza sprawiają, że formuła jest bardziej kremowa i ochronna niż lekkie propozycje z PDRN.

Revuele PDRN
Materiały prasowe

Sam PDRN uzupełniono tutaj składnikami, które dobrze odnajdują się w jesiennej pielęgnacji: niacynamidem, pantenolem, betainą i kwasem hialuronowym. Ciekawym dodatkiem są też dwa peptydy, które pojawiają się w kosmetykach nastawionych na wygładzenie i poprawę wyglądu elastyczności skóry. Jest również łagodząca alantoina. Warto tylko wiedzieć, że krem zawiera substancję zapachową. To propozycja przede wszystkim dla skóry suchej i normalnej oraz dla tych, którzy jesienią lubią czuć na twarzy nieco bardziej otulającą, ochronną warstwę.

Jesienią warto patrzeć na krem z PDRN szerzej niż tylko przez pryzmat jednego modnego składnika. Lekka formuła z humektantami będzie lepszym kierunkiem, gdy skóra łatwo się błyszczy i nie lubi bogatych konsystencji. Gdy częściej pojawia się szorstkość, napięcie lub przesuszenie, większe znaczenie mają emolienty, ceramidy i substancje wspierające barierę hydrolipidową. To właśnie cała kompozycja składników decyduje o tym, jak krem sprawdzi się w codziennej pielęgnacji.