Przez lata pracy jako redaktorka beauty i testowania wielu kosmetyków nauczyłam się jednej rzeczy. Największe odkrycia bardzo często nie stoją na półkach największych sieci drogeryjnych. Nie są też drogimi bestsellerami ekskluzywnych marek. To właśnie mniejsze marki często potrafią mnie zaskoczyć dopracowanymi recepturami, ciekawym podejściem do pielęgnacji i produktami, które szybko zdobywają grono wiernych fanów, zanim zrobi się o nich naprawdę głośno.
WIDEO…
Każdego miesiąca tworzę własną beauty wish-listę (nie oznacza to jednak, że wszystkie te produkty kupuję). Nie jest to lista przypadkowych premier ani kosmetyków, które właśnie zalały media społecznościowe. Znajdują się na niej produkty, które naprawdę mnie intrygują i zachęcają filozofią marki, składem, konsystencją...
W sierpniu moja uwaga skupia się na pielęgnacji odbudowującej, ponieważ lato potrafi dać skórze w kość. Słońce, klimatyzacja, podróż i wysokie temperatury sprawiają, że moja cera staje się odwodniona i mniej sprężysta, zmęczona. Dlatego tym razem szukam kosmetyków, które przywracają jej miękkość, ukojenie oraz zdrowy blask, zamiast jedynie maskować oznaki zmęczenia. Dodatkowo niedawno świętowałam urodziny, dlatego rozglądałam się za formułami, które zawierają w sobie składniki o działaniu anti-aging.
To właśnie te pięć produktów najbardziej przykuło moją uwagę.
Vitigna Skin Love Skinimalistyczny Krem
Na mojej wish-liście znalazł się przede wszystkim dlatego, że idealnie wpisuje się w trend skinimalizmu, który od kilku sezonów coraz mocniej wypiera wieloetapowe rutyny pielęgnacyjne. Coraz częściej wolę sięgać po jeden dobrze przemyślany krem niż nakładać na twarz pięć różnych produktów. Skinimalistyczny Krem polskiej marki Vitigna Skin Love zapowiada się właśnie na taki kosmetyk. Ma otulać skórę bogatą, ale nieprzytłaczającą konsystencją, która pozostawia cerę miękką, elastyczną i wyraźnie bardziej gładką. Podoba mi się również jego filozofia. Zamiast spektakularnych obietnic stawia na codzienne wzmacnianie bariery hydrolipidowej i przywracanie równowagi zmęczonej skórze.
To krem, który wyobrażam sobie jako obowiązkowy element wieczornej pielęgnacji po całym dniu spędzonym przed komputerem i w klimatyzowanych pomieszczeniach. Liczę przede wszystkim na efekt miękkiej, dobrze nawilżonej skóry oraz subtelnego wygładzenia, które widać już rano.
Embryolisse Bronze Glow – rozświetlająco-brązujący krem-żel
Francuskie kosmetyki Embryolisse od lat kojarzą mi się z naturalnym efektem healthy skin. Dlatego z ogromną ciekawością dopisałam do swojej sierpniowej listy ich nowość, krem-żel Bronze Glow.
To nie jest klasyczny samoopalacz ani ciężki krem koloryzujący. Bardziej przypomina lekki żel pielęgnacyjny, który dodaje cerze subtelnego, słonecznego kolorytu i jednocześnie pozostawia ją pełną blasku. Właśnie taki efekt najbardziej lubię w drugiej połowie lata. Skóra wygląda na wypoczętą, jak po weekendzie na Lazurowym Wybrzeżu, choć w rzeczywistości większość czasu spędzam przed laptopem. Do tego ma filtr przeciwsłoneczny SPF 30.
Wyobrażam sobie, że będzie idealnym rozwiązaniem w dni bez makijażu (a tych jest u mnie w tym roku naprawdę bardzo dużo). Wystarczy odrobina kremu, ewentualnie balsam do ust i delikatne podkreślenie brwi. Przyznaję, im starsza jestem, tym bardziej lubię takie kosmetyki, które poprawiają wygląd skóry, ale jednocześnie pozwalają jej pozostać sobą.
Oio Lab Supercharged Glow
Markę Oio Lab znam już od dawna, ale wciąż nie udało mi się przetestować wszystkich produktów z ich asortymentu. Co kusi mnie teraz najbardziej? Supercharged Glow, serum rozświetlające, które zapowiada się na ideał do cery zmęczonej, pozbawionej energii i naturalnego blasku.
Tego typu produkty uwielbiam stosować rano. Lekkie, szybko wchłaniające się formuły sprawiają, że cera wygląda na bardziej wypoczętą jeszcze przed nałożeniem makijażu. Liczę na efekt wygładzenia powierzchni skóry, większą sprężystość oraz charakterystyczny glow, który nie wynika z błyszczących drobinek, ale z dobrze nawilżonej i zdrowo wyglądającej cery. To właśnie taki kosmetyk potrafi sprawić, że podkład wygląda znacznie lepiej, a w niektóre dni staje się wręcz zbędny.
Lavido Alert Eye Cream
Okolica oczu jest pierwszym miejscem, na którym widzę oznaki zmęczenia. Dlatego na mojej wish-liście nie mogło zabraknąć kremu pod oczy Lavido Alert Eye Cream. Marka słynie z połączenia nowoczesnej pielęgnacji z roślinnymi ekstraktami i właśnie ta filozofia najbardziej mnie przekonuje.
Mam nadzieję, że ten krem będzie działał jak poranna filiżanka dobrej kawy dla skóry wokół oczu. Szukam produktu, który zapewni intensywne nawilżenie, wygładzi drobne zmarszczki wynikające z odwodnienia i sprawi, że spojrzenie będzie wyglądało na bardziej wypoczęte. Lubię też, kiedy krem pod oczy szybko się wchłania i dobrze współpracuje z korektorem bez rolowania czy obciążania delikatnej skóry. Jeżeli spełni te oczekiwania, widzę w nim potencjał na jeden z ciekawszych beauty hitów końcówki lata.
Fuemo SkinRenewal Advanced Night Cream
Wieczorna pielęgnacja to dla mnie moment, kiedy naprawdę mogę zadbać o regenerację skóry. Właśnie dlatego zainteresował mnie zaawansowany krem na noc SkinRenewal marki Fuemo. Już sama nazwa sugeruje pielęgnację nastawioną na odnowę i odbudowę. Lubię kremy nocne, które pozostawiają na twarzy przyjemną, otulającą warstwę, ale jednocześnie rano nie powodują uczucia ciężkości. Szukam efektu miękkiej, gładkiej i bardziej sprężystej skóry, która wygląda tak, jakbym naprawdę przespała osiem godzin.
Mam wrażenie, że właśnie takie produkty najlepiej sprawdzają się pod koniec lata, kiedy skóra potrzebuje intensywnej regeneracji po ekspozycji na słońce i wysokich temperaturach. Liczę na to, że SkinRenewal pomoże odzyskać cerze komfort, poprawi jej elastyczność i sprawi, że każdego ranka będzie wyglądała na bardziej wypoczętą.



























