"Musisz zacząć romantyzować swoje życie” – mówi intrygujący kobiecy głos na TikToku. Ale gdy tylko słyszę, że coś muszę, pojawia się buntownicza myśl: czyżby? Postanowiłam sprawdzić, na czym polega tak modny w mediach społecznościowych trend romantyzowania życia.

WIDEO

player placeholder

Pistacjowe rogale i eukaliptus, czyli co kryje się pod hashtagiem #romanticizinglife

Pod hashtagami #romanticizinglife, #romanticizingaesthetic, #romanticizingmornings kryją się bukiety peonii, zapachowe świece, rustykalna pościel, rogale z pistacjowym kremem (to najnowszy hit na TikToku) i parująca herbata w porcelanowej filiżance. Influencerki w mediach społecznościowych niczym Ania z Zielonego Wzgórza beztrosko biegają w słomkowym kapeluszu po kwietnej łące lub jak bohaterki książek Jane Austen zamyślone wpatrują się w padający za oknem deszcz. Tiktokerka z Hawajów obserwuje ptaki, podlewa rośliny i kroi egzotyczne owoce na śniadanie. „To daje mi powód, by budzić się co rano” – tłumaczy. Instagramerka z Włoch przechadza się po wąskich uliczkach Rzymu. Do tego komentarz: „Jesteś jedyną osobą, która może każdego ranka wstawać z łóżka, by realizować marzenia i tworzyć swoje życie”. Inna influencerka prasuje wałkiem liście eukaliptusa, żeby za chwilę zawiesić je pod prysznicem. Jej filmik został obejrzany blisko siedem milionów razy. Porady, jak romantyzować naukę (#romanticizingstudying), czyli włożyć plisowaną spódniczkę, uczyć się w bibliotece, a wieczorem z przyjaciółkami oglądać serial „Kochane kłopoty”, ma ponad sześćset tysięcy polubień. A wiral, na którym influencerka z Nowego Jorku romantyzuje śniadanie (#romanticizingbreakfast), chrupiąc pistachio suprême, czyli ciastko z Lafayette Grand Café & Bakery, w ciągu doby obejrzało pół miliona internautów.

Czy jesteś głównym bohaterem swojego życia?

W idealizowaniu codziennych czynności przodują kobiety. Na Instagramie powstało na ten temat blisko 60 tysięcy postów, a na TikToku niemal ćwierć miliona nagrań. Czy ogólnoświatowy trend to jedynie designerskie wnętrza? Gloryfikacja optymizmu? A może stoi za tym głębsza filozofia? Korzeni zjawiska możemy szukać jeszcze w czasach pandemii. Już wtedy internetowa twórczyni z Utah w USA wbrew katastroficznym nastrojom próbowała odzyskać równowagę, wygrzewając się w porannym słońcu i spryskując kołdrę perfumami o zapachu cytryny. „Musisz zacząć romantyzować swoją codzienność i myśleć o sobie jak o głównym bohaterze. Jeśli tego nie zrobisz, życie nadal będzie cię omijać. A wszystkie małe rzeczy, które czynią je tak pięknym, pozostaną niezauważone. Rozejrzyj się dookoła i uświadom sobie, że to, że jesteś tu i teraz, jest dla ciebie błogosławieństwem” – prawdopodobnie jako pierwsza tę motywacyjną sekwencję, która szybko stała się wiralem, wykorzystała w 2020 roku 26-letnia Ashley Ward. Jej filmik, na którym kamera z góry filmuje grupę przyjaciół odpoczywających na plaży, a potem robi zbliżenie na główną bohaterkę leżącą na ręczniku, został obejrzany na TikToku ponad trzy miliony razy.

Zobacz także:

„Romantyzowanie to pozytywne nastawienie do rzeczy, które życie ma do zaoferowania niezależnie od tego, czy okoliczności są takie, jak sobie wyobrażałeś” – tłumaczyła w poście. I od tego się zaczęło.

Celebrowanie małych przyjemności, odwaga do spełniania wielkich marzeń

Mimo że po trudnym czasie pandemii zostało już tylko wspomnienie, celebrowanie małych przyjemności oraz życie „tu
i teraz” (przynajmniej w social mediach) ma się wciąż bardzo dobrze. Zdaniem ekspertów to dlatego, że romantyzowanie to kontynuacja zgłębiania praktyki koncentracji mindfulness i skandynawskiej filozofii szczęścia – hygge, czyli zwracania uwagi na chwilę obecną, zaglądania w głąb uczuć, potrzeb, myśli i emocji w sposób wolny od uprzedzeń. A to daje moc, poczucie sprawczości i namiastkę kontroli nad własnym życiem, co w dobie chaosu informacyjnego, wizji katastrofy klimatycznej i widma światowej wojny jest nam niezbędne. Eric Loucks, profesor epidemiologii, nauk behawioralnych i społecznych z Uniwersytetu Browna oraz dyrektor uniwersyteckiego Centrum Mindfulness, w swoich badaniach zebranych w publikacji „The Mindful College Student” przekonuje, że uważne podejście do życia może zmniejszyć stres, zapobiec objawom depresji, a także poprawić jakość snu. „Jeśli staramy się zbudować życie, które uszczęśliwia, i umieszczamy siebie w jego centrum, okazuje się, że każdy z nas jest inny i wyjątkowy. Które metody najbardziej przemawiają do naszej psychiki? Samoświadomość” – mówił w wywiadzie dla „The New York Times”. Zgadza się z nim dr Anna Kiedrzyńska-Tui, kulturoznawczyni i współzałożycielka agencji Propsy PR, skupiającej się m.in. na badaniu trendów w sieci. – Historia pokazuje, że czasem wygrywają fakty, liczby i nauka, innym razem emocje, empatia i intuicja. Obecnie w dyskursie społecznym dominuje komunikacja emocjonalna i widać to nie tylko na TikToku, ale choćby w debacie politycznej, dyskusji społecznej, literaturze i sztuce – zauważa. Jej zdaniem trend romantyzacji niewiele różni się od założeń epoki romantyzmu, kiedy skupiano się nie na tym, co widzi oko, ale co czuje serca bicie. – Jeśli do tego dodamy bolesną lekcję rozpędzonego kapitalizmu, którą dostało poprzednie pokolenie, nie powinno dziwić, że młode zetki nostalgicznie zerkają w stronę tego, co niematerialne, ulotne i niepoliczalne – kwituje. Teza znajduje potwierdzenie w badaniach. Z najnowszego raportu Uniwersytetu SWPS „Zetki o zetkach. Jakie jest pokolenie Zet w Polsce” (a to głównie jego przedstawicielki idealizują życie) wynika, że tylko 18 proc. badanych wymieniła pracę jako sens życia. Za to 93 proc. uważa, że nadrzędną wartością jest samorozwój.
W książce „Generations. The Real Differences Between Gen Z, Millennials, Gen X, Boomers, and Silents and What They Mean for America’s Future” amerykańska psycholog Jean M. Twenge wykazuje, że osoby z pokolenia Z rzadziej używają słów: status, klasa, posiadanie, a częściej: wolny, prawdziwy, uczuciowy, uważny.

Czy jest coś złego w koloryzowaniu szarej codzienności?

Jednak oglądając dziesiątki filmików, postów i rolek, trudno oprzeć się wrażeniu, że cała filozofia romantyzowania sprowadza się głównie do banalnych rad w stylu: „Jeśli chcesz romantyzować życie, kup mieszkanie w starej kamienicy” lub „Leżąc na trawie, patrz w chmury jak Dyzio Marzyciel”. Zaraz, zaraz. A może jednak w tym chaosie nieistotnych treści można odnaleźć cenne perełki? Jedna influencerka w ramach idealizowania jesiennej pogody poleciła książkę Wiesława Myśliwskiego „Ostatnie rozdanie”. I choć przypuszczam, że sam autor nie ma pojęcia, że trafił na TikToka, trudno się nie zgodzić, że fabuła powieści idealnie pasuje do trendu. Mówi o tym, że samoświadomość uzyskujemy zbyt późno, a wiele nieważnych spraw zaprząta naszą uwagę zbyt wcześnie. Inna tiktokerka jako tło nagrania wykorzystała remiks piosenki „Wicked Game”. Być może dzięki temu ktoś odkryje muzyczną twórczość Chrisa Isaaka, a za nią filmy reżysera Davida Lyncha, a zwłaszcza „Dzikość serca”, z którego utwór pochodzi. Moim zdaniem to najbardziej romantyczny film drogi w historii kina. Nicolas Cage w marynarce z wężowej skóry romantyzuje życie od pierwszej minuty. Doktor Karol Jachymek, autor książki „Z nosem w smartfonie”, który bada i popularyzuje wiedzę dotyczącą współczesnego internetu, komunikacji międzypokoleniowej, a w szczególności przedstawicieli pokolenia Z i pokolenia Alfa, jest przeciwnikiem trywializowania i krytykowania wszystkiego, co dzieje się w mediach społecznościowych. Jego zdaniem romantyzacja życia zwłaszcza wśród młodych ludzi jest cenna, bo buduje wspólnotę. – Sam fakt przeżywania czegoś razem, wrzucania zdjęć i oglądania ich wspólnie buduje więzi i wyzwala pozytywne emocje.

Dostrzegam w romantyzowaniu performatywny młodzieńczy manifest, a nawet formę buntu przeciwko wszechogarniającej nas negatywności – tłumaczy.

I pyta retorycznie: – Co złego jest w tym, że młodzi ludzie, lekko koloryzując swoje szare dni, chcą powzdychać w zadumie i zatopić się choć przez chwilę w marzeniach? Nawet jeśli to tylko przejściowa moda, lepsze to, a na pewno bardziej estetyczne, od zeszłorocznego internetowego hitu „bed rotting” (tłum. gnicie w łóżku). Wtedy internet zalała masa filmików niepościelonych łóżek i bałaganu. Słowem – totalne zaprzeczenie romantyzacji.

ce97718b5133037daf687ff497fb4f905d0b51bb-2486b8d

Tymczasem trend idealizowania świata wokół nas już dawno wyszedł poza ramy social mediów i rozlewa się na kolejne dziedziny życia. Przykład? Romantyzacja pracy, polecana przez wielu coachów biznesu, zachęca do innego spojrzenia na nią. Czy zatem wystarczy, że usiądziesz z laptopem w kawiarni, żeby praca zamiast obowiązku stała się wyborem? W końcu – jak mówi porzekadło – „rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia”. Nawet kolarze, tzw. mamile (skrót od „middle age man in lycra”), dotychczas kojarzeni z bezwzględną realizacją planu treningowego, odpuścili, coraz częściej doceniając kolarstwo romantyczne, czyli takie, którego celem jest uzyskanie przyjemności z jazdy: z ładnym widokiem, bez krzty rywalizacji.

Zagrożenia wynikające z nadmiernej idealizacji rzeczywistości

Gorzej, jeśli trend sam w sobie stanie się pościgiem za lajkami (czytaj: za akceptacją) i wywoła presję bycia kimś innym, niż jesteśmy. Być może już teraz wiele osób, skrolując znane aplikacje, zadaje sobie pytanie: „Co ze mną nie tak? Wszyscy wokół potrafią dostrzegać piękno ulotnych chwil, a ja nie!”. Już kilka lat temu na łamach ELLE pisałam o tym, jak bardzo wychowanie na bajkach Walta Disneya i komediach romantycznych skomplikowało życie współczesnych kobiet. No bo skoro do tej pory nie spotkały rycerza, który choćby jak Richard Gere z filmu „Pretty Woman” nie podjechał limuzyną pod okno, to jakie z nich księżniczki? Czy zatem istnieje ryzyko, że z pozoru niewinne idealizowanie i romantyzowanie życia może przerodzić się we frustrację? Istnieje – twierdzą eksperci.Równolegle do romantyzacji popularność zdobywa inny, dość naiwny trend – afirmacji i manifestacji życia. O co chodzi? Internautki przekonują, że wystarczy uwierzyć i wypowiedzieć na głos swoje marzenia, żeby wkrótce się spełniły. Można afirmować np. za pomocą listu (#lovelettermethod) lub szeptu (#whispermethod). W pierwszym przypadku należy napisać list do samej siebie z treścią, jakiej oczekiwałabyś od wybranej osoby. W drugim wystarczy jedynie, że wyobrazisz sobie, jak szepczesz jej do ucha to, czego chcesz. Dzięki tym technikom, jak przekonują internautki, twój „crush” straci dla ciebie głowę, szef da awans, a problemy same się rozwiążą. – Zmuszanie się do uważności i bezgraniczna wiara w sprawczość paradoksalnie przynosi efekt odwrotny. Spłaszcza ideę „bycia wystarczającą”. Nadaje codziennym czynnościom etykiety, a w efekcie sprowadza je do zadań na liście, które kolejno odhaczamy ptaszkiem i bez większej refleksji idziemy dalej. A przecież w uważności zupełnie nie
o to chodzi – Anna Kiedrzyńska-Tui także zauważa pewne zagrożenia wynikające z nadmiernej idealizacji rzeczywistości. A Karol Jachymek zwraca uwagę na jeszcze inną pułapkę nie tylko w romantyzacji, ale we wszystkich trendach budowanych w mediach społecznościowych. – Nawet jeśli w zamyśle idealizacja życia i romantyzacja codziennych czynności jest oparta na sprzeciwie wobec konsumpcjonizmu, już widać, jak marki wykorzystują algorytmy badające upodobania internautów, a influencerzy decydują się na komercyjne współprace. W efekcie romantyzowaną wieczorną kąpiel sponsoruje konkretna firma kosmetyczna, a pistacjowy croissant na śniadanie najlepiej smakuje tylko w jednej, popularnej kawiarni. A kiedy oddolnie budowany trend staje się komercyjny, prędzej czy później zostaje obśmiany i odrzucony.

Kogo nudzi trend romantyzowania życia?

Dlatego eksperci wkrótce wieszczą zmianę dyskursu. Być może wahadło przechyli się niedługo na drugą stronę. – Nie zdziwię się, jeśli w okolicach jesieni jeszcze w tym roku znudzeni lukrowanym światem internauci skłonią się w stronę realizmu, a nawet brzydoty – spekuluje Jachymek. Zresztą już teraz można zauważyć kiełkujące wśród – tym razem męskiej – grupy tiktokerów, wyraźnie zmęczonych całym tym romantyzmem, hasło: „Przestań romantyzować swoje życie!”.

Materiał ukazał się w numerze ELLE7/2024