Hymenoplastyka, religia i cielesność kobiet. Dlaczego temat dziewictwa wciąż budzi emocje?
Mimo że medycyna obaliła mit błony dziewiczej jako dowodu na cokolwiek, ten temat nadal grzeje. W XXI wieku certyfikat dziewictwa możesz kupić lub sprzedać online, zrekonstruować błonę dziewiczą w gabinecie ginekologicznym albo obejrzeć film porno z kategorii „jej pierwszy raz”. Bez względu na to, czy uważasz dziewictwo za sposób kontrolowania kobiet, czy ma ono dla ciebie wymiar emocjonalny, warto wziąć błonę pod lupę i poznać kilka faktów.

- Maja Mendraszek-Goser
Temat błony dziewiczej jest jednym z tych, które wciąż stoją gdzieś na granicy medycyny, kultury i… mitologii. I choć medycznie sprawa jest naprawdę prosta, to emocjonalnie i społecznie bywa znacznie bardziej skomplikowana – uważa ginekolożka Agnieszka Nalewczyńska (@drnalewczynska). – W gabinecie ginekologicznym często widzę, że wiele kobiet wciąż ma w głowie bardzo szkolną, uproszczoną wizję: że błona dziewicza to taka pieczęć, która pęka przy pierwszym stosunku. A medycyna mówi coś zupełnie innego.
W sensie medycznym błona dziewicza to po prostu cienki fałd tkanki śluzowej znajdujący się przy wejściu do pochwy. Ma naturalne otwory, dzięki którym możliwe jest miesiączkowanie, i może mieć bardzo różne kształty oraz elastyczność. – U niektórych kobiet jest bardzo delikatna i rozciągliwa, u innych bardziej wyraźna, u części właściwie szczątkowa. Co więcej, może się rozciągać podczas aktywności fizycznej, używania tamponów czy badania ginekologicznego. Dlatego w medycynie nie traktujemy jej jako żadnego dowodu na cokolwiek – tłumaczy lekarka.
Czy dziewictwo i błona dziewicza to konstrukty społeczne?
Socjolożka Julie Minders podsumowuje to następująco: – Ciała kobiet nadal są traktowane jako zasoby reprodukcyjne, a fakt, że dziewczyna jeszcze nie była z innym mężczyzną, staje się gwarancją własności. – A znana francuska pisarka i publicystka Laure Adler w swoim nowym eseju „Virgos: Stories and Taboos” pisze: „Dziewictwo to fikcja społeczna, która ciążyła i nadal ciąży na wolności kobiet”. Według niej ten mit mówi wszystko o patriarchacie: mieszance kontroli nad ciałem, lęków religijnych i panicznego strachu przed kobiecą przyjemnością. – Mężczyźni chodzą do domów publicznych, by trenować, kobiety muszą pozostać niewiniątkami – śmieje się historyczka Valérie Piette.
Choć błona dziewicza to fałszywe świadectwo i iluzja, dla niektórych jest jednak całkiem realną obsesją. „Błona dziewicza nie jest pieczęcią. Czasami jest nieobecna, czasami już otwarta od narodzin” – wyjaśnia Adler. Kiedyś rodziny wystawiały zakrwawione prześcieradła, by udowodnić, że panna młoda była nietknięta. A dzisiaj? Zestawy „zrób to sam” do symulacji dziewictwa są dostępne na Amazonie. Nauka wciąż nie zniszczyła tego mitu, a „pierwszy raz” dla wielu pozostaje świętym krokiem. – W rzeczywistości jest to przecież przejście symboliczne, nie biologiczne – podkreśla seksuolożka Amélie Lerouge. Wszystko zależy od tego, jak seks się potoczy. – Dla niektórych to doświadczenie miłe, dla innych neutralne, mogą mu też towarzyszyć takie uczucia jak żal, trauma i poczucie winy – dodaje. Do tego dochodzi presja społeczna i niejasny nakaz: nie za szybko, ale nie za późno. Kolejny „problem”: pierwszy raz zawsze definiuje się jako penetrację pochwy. – A co z kobietami nieheteronormatywnymi? Pozostaną dziewicami przez całe życie? – żartuje Julie Minders. Nadal redukujemy seksualność do jednego penisa w pochwie, jakby wszystko inne (pieszczoty, seks oralny, gry...) nie istniało.
Temat przemilczany przez edukację seksualną
Nie da się też mówić o dziewictwie bez nawiązania do religii. Chrześcijaństwo ustanowiło Maryję jako absolutny ideał: uświęcona nie za to, czego doświadczyła, ale za to, czego nie doświadczyła. W niektórych amerykańskich Kościołach ewangelickich wciąż są organizowane „bale czystości”, na których 12-letnie dziewczynki obiecują ojcu abstynencję seksualną w zamian za pierścionek. – Dziewictwo kobiet zawsze było centralnym punktem religii monoteistycznych. Mężczyzna z kolei mógł mnożyć podboje – wspomina Piette. W XXI wieku dziewictwo, zamiast zniknąć, nadal jest towarem. Adler cytuje np. młode kobiety sprzedające swój „pierwszy raz” online. Jeśli chodzi o fantazje i pornografię popyt na filmy z kategorii „pierwszy raz” jest całkiem spory.
Jeśli stracisz dziewictwo za wcześnie – stajesz się „puszczalską i łatwą”, a jeśli zrobisz to zbyt późno, możesz spodziewać się komentarzy: „Ta stara panna”. Prawda jest taka, że o tym, kiedy jest na to najlepszy moment, decydujesz wyłącznie ty!
Ginekolodzy twierdzą, że choć temat nadal jest obecny w świadomości kobiet, z roku na rok traci jednak swoją siłę. – Pacjentki podchodzą do tego tematu różnie. Młode dziewczyny często przychodzą z ogromną ciekawością i jeszcze większą liczbą pytań, które czasem krępują się zadać gdziekolwiek indziej. Z kolei dorosłe kobiety często mówią: „Dlaczego nikt mi tego wcześniej nie wytłumaczył?”. I to jest dla mnie zawsze moment, kiedy widać, jak bardzo jest potrzebna spokojna, rzetelna edukacja – wyjaśnia Agnieszka Nalewczyńska. – Zdarzyło mi się również spotkać pacjentki pytające o możliwość „przywrócenia” błony dziewiczej, czyli zabieg hymenoplastyki. Najczęściej wynikało to nie z powodów medycznych, ale z presji kulturowej, religijnej albo bardzo trudnej sytuacji osobistej. To są rozmowy wymagające ogromnej empatii i zrozumienia, bo za takim pytaniem zwykle stoi czyjaś historia, lęk albo bardzo silne oczekiwania otoczenia – podkreśla ginekolożka. – Dużo częściej jednak muszę usuwać hymen, bo kiedy jest twardy i napinający się przy stosunku, powoduje ból i dyskomfort. Błona dziewicza nie jest żadnym wskaźnikiem moralności, czystości ani doświadczenia seksualnego. To po prostu niewielka struktura anatomiczna, której znaczenie medyczne jest dużo mniejsze niż to, które przez wieki nadawała jej kultura.
Już nie „penetracja”, tylko „współżycie”
– Ta kulturowa obsesja na punkcie dziewictwa często wyrządza realne szkody, w tym waginizm (skurcze uniemożliwiające penetrację) czy niepokój i frustrację prowadzącą do problemów z seksem, bo jeśli nauczono nas, że seks musi „iść do końca” — obejmować penetrację, a następnie wytrysk – to wszystko, co nie pasuje do tego scenariusza, jest postrzegane jako niekompletne — dodaje Julie Minders.
Pisarka Laure Adler nalega: – Uwolnienie się od tego mitu to przywrócenie kobietom prawa do powiedzenia „nie” i prawa do powiedzenia „tak”. Kiedy chcą i jak chcą. – Seksuolodzy proponują termin „współżycie”, żeby zastąpić jednoznaczną „penetrację”, a tym samym ustawić kobietę w aktywnej roli. Amélie Lerouge wzywa do edukacji seksualnej: – Nie chodzi tylko o rozmowy o ryzyku ciąży lub chorobach przenoszonych drogą płciową, lecz także o rozkoszy i różnorodności doświadczeń. – I może, jak podsumowuje Laure Adler, mężczyźni zamiast sprawdzać: „Czy jesteś dziewicą?”, powinni raczej pytać: „Co sprawiłoby ci przyjemność?”.

