Reklama

Czy młodzi ludzie wracają do religii, czy tylko inaczej niż poprzednie pokolenia szukają sensu, wspólnoty i języka do opowiadania o świecie? Obraz jest znacznie bardziej złożony: obok młodych mężczyzn zwracających się ku chrześcijaństwu są też młode kobiety odchodzące od instytucjonalnej religii, a także ogromna grupa osób, które nie nazywają siebie religijne, lecz duchowe.

EAF

„Just a girl who loves Jesus” i wiara w epoce algorytmu

Na pozór to była zwykła scena z drogi. Samochód w kolorze leśnej zieleni, popołudniowy ruch i naklejka na tylnej szybie z napisem: „JUST A GIRL WHO LOVES JESUS”. Białe, zaokrąglone litery wyglądały jak coś z estetyki TikToka, a nie z parafialnej gabloty. Uwagę przyciągał też zielony znak „P” przy tablicy rejestracyjnej – w Australii sugerujący młodą osobę za kierownicą, zwykle między 18. a 21. rokiem życia.

Pewnie ten obraz szybko zniknąłby z pamięci, gdyby nie fakt, że idealnie wpisał się w coś, co od pewnego czasu coraz częściej pojawia się w mediach społecznościowych. Obok filmików z tarotem, manifestacją i astrologicznymi diagnozami algorytm zaczął podsuwać nagrania młodych mężczyzn w sportowych ubraniach, którzy mówią o Bogu, Biblii i dyscyplinie. Czasem przy sprzęcie treningowym. Czasem między powtórzeniami. Czasem wprost tłumacząc, jak „chwałę Bogu” można oddawać przez trening. Dla osób wychowanych w tradycyjnej religijności ten język może brzmieć zaskakująco. Bóg był wszechobecny, wszechwiedzący, poważny – ale rzadko „cool” i raczej nie pojawiał się w jednym zdaniu z siłownią, progresją ciężaru czy „gains”. Tym ciekawszy jest sposób, w jaki wiara zmienia kształt w kolejnych pokoleniach.

Czy to religijne przebudzenie? Niekoniecznie

Łatwo nazwać to renesansem religii. W końcu trend wydaje się widoczny: młodzi ludzie mówią o Jezusie, Biblia wraca do obiegu, a duchowość przestaje być prywatną sprawą zamkniętą między kościołem a domem. Problem w tym, że wszystko może wyglądać jak ruch społeczny, jeśli TikTok pokaże nam podobny materiał 20 razy z rzędu. Badaczka religii prof. Anna Halafoff z Deakin University, która od lat analizuje, jak młodzi Australijczycy myślą o wierze, tożsamości i duchowości, podkreśla, że odpowiedź jest daleka od prostych diagnoz. Jej zdaniem krótkie podsumowanie brzmi: to skomplikowane.

Tak, część młodych mężczyzn rzeczywiście zwraca się ku bardziej konserwatywnym formom chrześcijaństwa. Tak, są oni szczególnie widoczni w sieci. Ale według badaczki media często upraszczają albo wyolbrzymiają ten trend. Zwłaszcza wtedy, gdy opierają się na badaniach obejmujących zbyt małe grupy młodych ludzi albo na danych, które nie pokazują całego obrazu. W Australii dane ze spisu powszechnego z 2021 roku wskazywały raczej na dalszy spadek identyfikacji chrześcijańskiej wśród młodszych pokoleń i wzrost liczby osób deklarujących brak religii. Do czasu kolejnego pełnego zestawu danych trudno więc mówić o masowym powrocie gen Z do kościołów. Nawet jeśli nasze feedy sugerują coś innego.

Młodzi mężczyźni wracają do religii, ale młode kobiety od niej odchodzą?

Jednym z najważniejszych wątków tej dyskusji jest płeć. W niektórych analizach pojawia się teza, że religijność pokolenia Z staje się coraz bardziej „męska”. Młodzi mężczyźni częściej niż młode kobiety zaczynają identyfikować się jako chrześcijanie, często w odpowiedzi na poczucie zagubienia, samotności i przekonanie, że współczesne życie daje im mniej stabilności niż ich ojcom. Ale prof. Halafoff zwraca uwagę na drugą stronę tej samej historii. Być może nie chodzi wyłącznie o to, że młodzi mężczyźni zwracają się ku religii. Równie ważne może być to, że młode kobiety coraz częściej odwracają się od religii instytucjonalnej. Powody są poważne: skandale związane z przemocą seksualną w Kościele, nierówność płci, patriarchalne struktury i anty-LGBTQI+ nauczanie. Dla wielu młodych kobiet odejście od instytucji nie oznacza jednak rezygnacji z potrzeby sensu. Często oznacza raczej zmianę języka. Zamiast religii pojawia się duchowość – bardziej pojemna, mniej hierarchiczna i bezpieczniejsza.

Pokolenie Z nie zawsze jest religijne. Często jest duchowe

To jeden z najciekawszych wniosków z badań nad gen Z. W australijskim badaniu Australia’s Generation Z Study aż 38 proc. młodych osób określiło się jako duchowe. To ważne, bo oficjalne spisy powszechne często nie dają takiej kategorii wyboru. Można wskazać religię albo jej brak, ale „duchowość” wymyka się tym prostym rubrykom. Czym właściwie jest duchowość? Halafoff opisuje ją jako relacyjną więź z czymś większym niż jednostka – czymś, co wpływa na etykę, decyzje i sposób działania w świecie. Dla jednych będzie to wiara w Boga, ale poza instytucją. Dla innych – natura, energia, intuicja, medytacja, astrologia, rytuały, tarot albo poczucie, że istnieje coś większego niż człowiek. Młodzi ludzie często nie chcą podpisywać się pod konkretną doktryną, ale nie znaczy to, że żyją bez pytań o sens.

Tarot, joga, astrologia i WitchTok. To nie zawsze „zabawa”

Dzisiejsza duchowość pokolenia Z nie pojawiła się znikąd. Ma za sobą długą historię: towarzystwa spirytystyczne z początku XX wieku, kontrkulturę lat 60. i 70., boom New Age w latach 90., a później wejście jogi, mindfulness, medytacji i astrologii do codziennego języka. Dla młodszych osób wiele z tych praktyk nie jest egzotycznym poszukiwaniem, ale czymś, z czym dorastały. Medytację można mieć w szkole, jogę w aplikacji, astrologię w memach, a tarot w piątkowy wieczór z przyjaciółkami. To wszystko może wyglądać lekko, czasem estetycznie, czasem wręcz zabawowo, ale nie znaczy, że jest pozbawione znaczenia. W duchowości gen Z jest miejsce na eksperyment, humor i wspólnotowość. Manifestacyjne rytuały, astrologiczne rolki i tarotowe wieczory mogą być jednocześnie zabawą i próbą uporządkowania świata, który wydaje się coraz mniej przewidywalny.

Natura jako nowa świętość

W badaniach prof. Halafoff szczególnie mocno wybrzmiewa jeszcze jeden motyw: więź z naturą. Około trzy czwarte młodych Australijczyków deklarowało silne poczucie połączenia z przyrodą. To nie przypadek. Pokolenie Z dorasta w cieniu kryzysu klimatycznego, przebodźcowania, miejskiego zmęczenia i poczucia, że tempo życia przekracza ludzkie możliwości. Natura staje się więc nie tylko przestrzenią odpoczynku, ale też źródłem sensu, etyki i tożsamości. Dochodzi do tego coraz większe zainteresowanie wiedzą rdzennych społeczności i odchodzenie od myślenia, że człowiek istnieje „poza” naturą. W tym sensie duchowość młodych nie musi przypominać niedzielnej mszy, by pełnić podobną funkcję. Może odpowiadać na pytania: jak żyć, jak przetrwać cierpienie, jak być dobrym człowiekiem i jak nie stracić nadziei.

Gen Z nie jest nihilistyczna. Szuka sensu po swojemu

Opowieść o pokoleniu Z jako cynicznym, oderwanym i pozbawionym wiary szybko rozpada się, gdy przyjrzeć się jej z bliska. Część młodych wybiera chrześcijaństwo. Część odchodzi od instytucjonalnych religii. Część mówi o duchowości, naturze, astrologii, medytacji albo potrzebie „czegoś większego”. Wspólny mianownik jest jednak wyraźny: chodzi o sens, wspólnotę, nadzieję i sposób radzenia sobie z rzeczywistością. To pokolenie żyje w epoce wielu kryzysów naraz – klimatycznego, ekonomicznego, społecznego, psychicznego. Nic dziwnego, że szuka języka, który pozwoli opowiedzieć o lęku i nadać mu jakiś porządek.

Dlatego pytanie „czy gen Z staje się bardziej religijne?” może być zbyt wąskie. Lepsze brzmi: jakie elementy sacrum młodzi ludzie chcą zachować dla siebie? Dla jednych będzie to Kościół i Biblia. Dla innych tarot, natura, medytacja albo duchowość bez nazwy. Pokolenie Z niekoniecznie wraca do religii w starym sensie. Raczej wybiera z różnych tradycji to, co pomaga mu przeżyć świat, który coraz trudniej udawać, że jest stabilny.

Artykuł ukazał się w oryginale na ELLE.au

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...