Reklama

Netflix regularnie dokłada do swojej biblioteki mroczne dokumenty true crime, ale „Instynkt macierzyński” nie ma sobie równych. Film opowiada historię Taylor Parker, kobiety, która przez wiele miesięcy przekonywała partnera, rodzinę i znajomych, że spodziewa się dziecka. Pokazywała ciążowy brzuch, organizowała gender reveal, planowała poród i budowała wokół siebie narrację przyszłej matki. Problem w tym, że nigdy nie była w ciąży.

Dokument „Instynkt macierzyński” trafił na Netfliksa 12 czerwca 2026 roku i niemal od razu zwrócił uwagę widzów true crime. Nie tylko dlatego, że opowiada o jednej z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych ostatnich lat, ale też dlatego, że pokazuje, jak długo można żyć w kłamstwie, zanim zacznie ono wymagać kolejnych, coraz bardziej przerażających decyzji.

  1. O czym jest „Instynkt macierzyński”?
  2. Prawda wyszła na jaw podczas kontroli drogowej
  3. Czy warto obejrzeć „Instynkt macierzyński”?

O czym jest „Instynkt macierzyński”?

Bohaterką dokumentu jest Taylor Parker, mieszkanka wschodniego Teksasu. Kobieta była w związku z Wade’em Griffinem i przez długi czas przekonywała go, że spodziewają się wspólnego dziecka. W mediach społecznościowych prezentowała rosnący brzuch, rozmawiała o ciąży, planowała narodziny córeczki i robiła wszystko, by otoczenie nie miało powodów do podejrzeń.

Prawda była jednak zupełnie inna. Parker nie mogła zajść w ciążę, ponieważ po urodzeniu drugiego dziecka przeszła histerektomię. Mimo to stworzyła szczegółową fikcję, którą podtrzymywała miesiącami. Gdy zbliżał się rzekomy termin porodu, kłamstwo zaczęło wymykać się spod kontroli.

9 października 2020 roku Parker pojechała do domu 21-letniej Reagan Simmons-Hancock w New Boston w Teksasie. Kobieta była w zaawansowanej ciąży. Parker zaatakowała ją, zabiła, a następnie zabrała jej nienarodzone dziecko: dziewczynkę o imieniu Braxlynn Sage. Chciała wmówić bliskim i lekarzom, że to ona właśnie urodziła.

Prawda, która wyszła na jaw przez rutynową kontrolę

Jednym z najbardziej wstrząsających momentów tej sprawy była rutynowa kontrola drogowa. Parker została zatrzymana, gdy jechała w stronę Oklahomy. Miała przy sobie noworodka i twierdziła, że urodziła w samochodzie. Próbowała reanimować dziecko i powtarzała, że to jej córka.

Jej wersja szybko zaczęła się rozpadać. W szpitalu w Idabel lekarze ustalili, że ciało Parker nie nosi śladów porodu. Dziewczynki nie udało się uratować. Śledczy połączyli sprawę z zabójstwem Reagan Simmons-Hancock i dotarli do prawdy, która wstrząsnęła lokalną społecznością, a później całą Ameryką.

W 2022 roku Taylor Parker została uznana za winną zabójstwa Reagan Simmons-Hancock oraz porwania i śmierci jej nienarodzonego dziecka, a sąd skazał ją na karę śmierci.

Proces dotyczący wymiaru kary trwał 25 dni. Przesłuchano 142 świadków, a ława przysięgłych potrzebowała nieco ponad godziny, by zdecydować o wyroku. Parker przebywa obecnie w zakładzie karnym Patrick L. O’Daniel Unit w Gatesville w Teksasie. Jest jedną z kilku kobiet oczekujących na wykonanie kary śmierci w tym stanie. Data egzekucji nie została jeszcze wyznaczona.

Reżyserką dokumentu jest Jessica Dimmock. Produkcja wykorzystuje między innymi nagrania z policyjnych kamer, materiały z mediów społecznościowych oraz rozmowy z osobami związanymi ze sprawą. Dzięki temu opowieść ma wyjątkowo surowy, momentami niemal nie do zniesienia charakter. Nie oglądamy tu jedynie rekonstrukcji, ale fragmenty rzeczywistości, która wydarzyła się naprawdę.

Czy warto obejrzeć „Instynkt macierzyński”?

„Instynkt macierzyński” nie jest typowym dokumentem true crime, gdzie napięcie buduje się wyłącznie wokół pytania, kto zabił. Widz od początku wie, do czego doprowadziła historia Taylor Parker. Najbardziej przerażające jest więc nie samo rozwiązanie sprawy, ale proces dochodzenia do zbrodni. Film pokazuje, jak jedno kłamstwo, powtarzane wystarczająco długo, zaczęło determinować kolejne działania Parker.

To dokument dla widzów znających konwencję true crime i są gotowi na bardzo trudny temat. „Instynkt macierzyński” nie jest produkcją do obejrzenia przy kolacji. To historia brutalna, przygnębiająca i zostawiająca po sobie niepokój. Trudno nie zadawać sobie po seansie pytań o granice manipulacji, o ślepe zaufanie najbliższych i o to, jak długo otoczenie może nie widzieć sygnałów ostrzegawczych.

Netflix dodał do biblioteki film, który może stać się jedną z najgłośniejszych dokumentalnych premier true crime tego lata. Nie dlatego, że epatuje sensacją, ale dlatego, że opowiada o sprawie, w którą naprawdę trudno uwierzyć. „Instynkt macierzyński” ogląda się z rosnącym napięciem, ale jeszcze trudniej jest później przestać o nim myśleć.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...