W kinie wojennym łatwo zachwycić się rozmachem i zapomnieć o ludziach, których ogląda się na ekranie. Edward Berger nie daje widzowi takiego komfortu. W „Na Zachodzie bez zmian” przygląda się młodym żołnierzom z bliska: ich zmęczonym twarzom, brudnym mundurom i reakcjom na śmierć kolegów. Ekranizacja powieści Ericha Marii Remarque’a jest widowiskowa, ale po seansie trudno myśleć o efektownych scenach batalistycznych. Zostaje raczej obraz chłopców, którzy uwierzyli dorosłym obiecującym im chwałę.
WIDEO…
„Na Zachodzie bez zmian”. Entuzjazm kończy się w okopach
Wiosną 1917 roku siedemnastoletni Paul Bäumer i jego przyjaciele zgłaszają się do niemieckiej armii. Są przekonani, że czeka ich wielka przygoda, marsz na Paryż i zwycięstwo. Po przybyciu na front zachodni szybko odkrywają, jak niewiele te wyobrażenia mają wspólnego z rzeczywistością.
Życie zaczyna wyznaczać rytm ostrzałów, rozkazów i krótkich przerw, podczas których można zdobyć coś do jedzenia albo odpocząć. Paul stopniowo przestaje przypominać chłopaka z początku filmu. Coraz mniej w nim ciekawości, coraz więcej odruchów pozwalających przetrwać kolejny dzień.
Berger pokazuje także, jak daleko od doświadczenia żołnierzy znajdują się ludzie podejmujący decyzje o ich losie. Zderzenie frontu z rozmowami prowadzonymi w bezpiecznych wnętrzach nadaje tej historii szczególną gorycz. Dla jednych wojna oznacza polityczne ustalenia, dla innych — następny atak, z którego mogą nie wrócić.
Felix Kammerer i cztery Oscary
Paula gra Felix Kammerer, dla którego była to pierwsza rola w pełnometrażowym filmie. Jego twarz dobrze oddaje przemianę bohatera: początkowy entuzjazm ustępuje oszołomieniu, a później wyczerpaniu. W obsadzie znaleźli się również Albrecht Schuch, Daniel Brühl, Aaron Hilmer i Edin Hasanović.
„Na Zachodzie bez zmian” zdobyło cztery Oscary: za najlepszy film międzynarodowy, zdjęcia, scenografię i muzykę. Każdy z nagrodzonych elementów ma znaczenie dla siły seansu. Przestrzeń frontu wydaje się ogromna, a jednocześnie nie daje bohaterom miejsca do ucieczki. Muzyka potęguje niepokój, zamiast podpowiadać, kiedy należy poczuć dumę czy wzruszenie.
Jeden z najlepszych filmów wojennych ostatnich lat?
Za takim wyborem przemawiają zarówno nagrody, jak i odbiór krytyków. Film ma 90% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes przy 176 recenzjach. Przede wszystkim jednak konsekwentnie pokazuje cenę wojny ponoszoną przez pojedynczego człowieka. Przywiązujemy się do Paula, choć wiemy, że jego odwaga i determinacja nie wystarczą, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo.
To propozycja dla widzów szukających mocnego kina antywojennego. Sceny śmierci, ciężkich obrażeń i walki wręcz są drastyczne, dlatego warto podejść do seansu świadomie.