Dokumentalne true crime od dawna należą do tych produkcji, które wyjątkowo dobrze odnajdują się w streamingu. Widzów przyciąga nie tylko sama kryminalna zagadka, ale też możliwość zajrzenia do archiwów, przesłuchań i wieloletnich śledztw, które odsłaniają sprawę krok po kroku.
WIDEO…
„Seryjny wdowiec: Dopóki śmierć nas nie rozłączy” („The Widower: ’Til Death Do Us Part”) idealnie wpisuje się w ten schemat, ale jego historia momentami brzmi bardziej jak scenariusz thrillera niż prawdziwa sprawa. Fakt, że to opisane zdarzenia wydarzyły się naprawdę mrozi krew w żyłach.
„Seryjny wdowiec” – o czym jest dokument?
Czy Thomas Randolph jest mistrzem zbrodni czy po prostu miał wyjątkowo dużego pecha? Mężczyzna był sześciokrotnie żonaty, a cztery z jego partnerek nie żyją. Dziennikarz i producent programu „Dateline” Dan Slepin nie wierzy w takie przypadki.
Najważniejszym punktem historii jest zabójstwo szóstej żony Randolpha, Sharon Causse, z 2008 roku. W zeznaniach mężczyzna utrzymywał, że kobietę zabił napastnik, którego następnie sam zastrzelił w ramach obrony. Śledztwo doprowadziło jednak do zupełnie innej wersji wydarzeń i Randolph został ostatecznie skazany za zabójstwa Causse i Michaela Millera. Po uchyleniu pierwszego wyroku doszło do ponownego procesu, który zakończył się kolejnym uznaniem go za winnego. Jednak mimo upływu lat mężczyzna wciąż wypiera się popełnionych zbrodni.
Historia została opowiedziana z perspektywy dziennikarza i detektywa próbujących odkryć prawdę o człowieku, którego urok osobisty skrywał serię nieudanych związków oraz tragicznych śmierci. Film wraca do wcześniejszych małżeństw Randolpha i pyta, jak przez tak długi czas udawało mu się pozostawać poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości.
Wieloletnie śledztwo na ekranie
Dokument wyreżyserował Chris Smith, we współpracy z wytwórniami Library Films i NBC News Studios. Producentami wykonawczymi są Liz Cole, Andy Berg, Elizabeth Fischer i wspomniany Dan Slepian, dziennikarz NBC, który przez lata zajmował się sprawą Randolpha.
Ważnymi postaciami opowieści są właśnie Slepian oraz główny detektyw Dean O’Kelley. Twórcy korzystają z materiałów zbieranych podczas wieloletniego śledztwa i rozmów z Randolphem, dlatego widz nie dostaje wyłącznie rekonstrukcji wydarzeń po fakcie. Dokument pokazuje także, jak stopniowo budowano sprawę przeciwko mężczyźnie oraz jak skomplikowana okazała się jego droga do skazania przez amerykański system sądowy.
Dla kogo jest „Seryjny wdowiec”?
To propozycja przede wszystkim dla osób, które lubią true crime skupione nie tylko na samej zbrodni, lecz także na pracy śledczych i mechanizmach wymiaru sprawiedliwości. Historia Randolpha ma wiele zwrotów, kolejnych procesów i sprzecznych wersji wydarzeń, dlatego film bardziej przypomina rozbudowane śledztwo niż prostą kronikę kryminalną.
Szybkie wejście do czołówki pokazuje, że historia od razu zainteresowała polskich widzów. Następnego dnia po premierze – 1 października dokument znajdował się już na 2. miejscu wśród filmów na Netflixie.