Mała czarna 2.0 

Gdyby nie Coco Chanel, czerń prawdopodobnie wciąż widywałybyśmy jedynie w okolicznościach żałobnych. Dzięki wylansowanej w połowie lat 20. minionego wieku „małej czarnej” barwa ta przestała na szczęście kojarzyć się jedynie ze smutkiem, zyskując status symbolu minimalistycznej elegancji. Dokładnie tak samo zresztą jak oblana ciemną farbą sukienka. Współczesną LBD (od „little black dress”) od samego początku i aż do dziś wyróżnia prosty krój, być przystępna cenowo i szeroko dostępna na rynku. Z biegiem lat zaczęły jednak pojawiać się też pewne różnice. Obowiązujący w biurach czy na oficjalnych przyjęciach dress code nie jest już tak sztywny jak kiedyś, a w tym, co klasyczne, zrobiło się znacznie więcej miejsca dla kreatywnych interpretacji. Stale romansujące z branżowymi nowinkami it-girls lansują więc „małą czarną 2.0”. Ma ona długość midi lub maxi, jest oversize'owa, ma bufiaste rękawy i/lub zmysłowe wycięcia czy rzeźbiarskie drapowania. Łączy świeżość z tradycją, a dostojny szyk z nonszalancją. 

Kierunek: sypialnia 

Ta sukienka to stylizacyjny kameleon. Ninetiesowa slip dress, bo o niej mowa, jest nie tyko najbardziej seksownym, ale i najbardziej uniwersalnym modelem, o jaki możecie uzupełnić swoją całoroczną garderobę. Wraz z powrotem estetyki lat 90. (wtedy z satynowymi kreacjami nie rozstawały się między innymi Kate Moss, Naomi Campbell czy Gwyneth Paltrow) na nowo stała się tak popularna, że w nowych kolekcjach znanych marek z łatwością odnajdziecie bieliźnianą sukienkę jakby skrojoną na miarę waszych indywidualnych potrzeb i wymagań. Do wyboru mini udające sypialniane halki i te sięgający połowy łydki, projekty osadzone na cienkich jak spaghetti ramiączkach i takie całkowicie ramiączek pozbawione, kwadratowe wycięcia pod szyją, oldschoolowo drapowane łódeczki lub zabudowane dekolty halter. Kolory? Na ulicach światowych stolic mody dominuje nieśmiertelna czerń, kość słoniowa, piaskowy beż, głębokie bordo i granat. Bieliźniane sukienki oście je na zmianę do sandałków na szpilce i ciężkich Martensów. 

Czytaj też: Modne sukienki na jesień i zimę 2020/2021. Założycie je do butów z wysoką cholewką, grubych rajstop i płaszczy

Wzorzysta wrap dress 

Słynna sukienka kopertowa Diane von Fürstenberg zrewolucjonizowała kobiecą szafę. W 1 973 roku weszła do kanonu, nadając mu zupełnie nową jakość. Znaki szczególne? Dekolt „na zakładkę” i delikatnie podkreślona talia. Sama projektantka o swojej wrap dress mówiła tak: „Pokocha ją twój facet, a jego matka nie będzie miała nic przeciwko niej”. Konstrukcyjny majstersztyk uzyskany przez belgijską ikonę stylu jest bowiem grzeczny i ultrakonserwatywny jednocześnie. Kolejna dobra wiadomość: zręcznie maskuje wszystkie mankamenty sylwetki, nadaje jej odpowiednich proporcji i optycznie wysmukla (serio, sprawdziłyśmy nie raz!). Najbardziej stylowe, a zarazem uniwersalne sukienki kopertowe to wbrew pozorom nie te gładkie, a obsypane printami. Francuskie influencerki udowodniły, że wzorzyste modele w klimacie retro doskonale odnajdą się w każdej sytuacji.