Joanna Horodyńska w najnowszym odcinku „Kosmetyczki ELLE” zdradziła, jakich perfum używa. I spoiler: w jej kolekcji znalazłyśmy trzy zapachy, które idealnie wpisują się w jesienny klimat. Jest klasyk, jest coś bardziej niszowego i mrocznego, a także kompozycja dla fanek słodkich, otulających zapachów. Co więcej, jedna z tych propozycji jest teraz w promocji w Sephorze.
J'Adore Dior
Na jesień i na co dzień? Joanna Horodyńska stawia między innymi na klasyk, czyli J'Adore Dior. To jeden z tych zapachów, których właściwie nie trzeba przedstawiać. Ikoniczną kompozycję wybierały między innymi Charlize Theron i Rihanna, a teraz do tego grona możemy dopisać również Joannę Horodyńską. Dobra wiadomość jest też taka, że flakon o pojemności 50 ml jest teraz przeceniony w Sephorze.
J'Adore jest lekki, kwiatowo-owocowy, ale zdecydowanie nie oznacza to, że typowy czy przewidywalny. Wręcz przeciwnie – wystarczy przyjrzeć się jego piramidzie zapachowej, żeby zobaczyć, jak wiele się tutaj dzieje.
W nutach głowy znajdziemy gruszkę, melon, magnolię, mandarynkę i bergamotkę. Serce zapachu to prawdziwy kwiatowy bukiet: jaśmin, konwalia, tuberoza, frezja, róża, orchidea i fiołek, przełamane słodyczą śliwki. Całość zamyka ciepła, miękka baza z piżmowo-waniliowym akcentem. To właśnie ona sprawia, że J'Adore świetnie odnajduje się także w chłodniejsze dni.
Umbra Oud Anomalia Paris
Druga propozycja z kosmetyczki Joanny Horodyńskiej zabiera nas już w zupełnie inną stronę. Umbra Oud od Anomalia Paris jest zdecydowanie bardziej mroczny, głęboki i – nie bójmy się tego słowa – jesienny. To drzewna kompozycja, która aż prosi się o noszenie w chłodne dni, najlepiej w duecie z długim płaszczem i grubym swetrem.

Otwarcie tworzą róża, kardamon i elemi, czyli aromatyczna żywica pozyskiwana z drzewa Canarium luzonicum. Później robi się jeszcze ciekawiej. W sercu pojawiają się oud z Laosu, biała skóra i ambra, a bazę budują kadzidło, wetyweria i cedr.
To zdecydowanie propozycja dla osób, które jesienią zamiast delikatnych, „czystych” perfum wolą zapach z charakterem. Ciepły, drzewny, lekko dymny i pozostający w pamięci.
Blanche Bête Les Liquides Imaginaires
Trzeci zapach jest zdecydowanie najbliższy mojemu sercu – sama mam do niego słabość. Blanche Bête od Les Liquides Imaginaires to idealna mieszanka słodyczy i kremowej, niemal mlecznej miękkości. Jest otulający, ale nie banalny. Słodki, ale nie pachnie jak typowy gourmand. I właśnie dlatego tak trudno przestać go wąchać.

Już początek zdradza, skąd bierze się jego charakterystyczna kremowość: w nutach głowy znajdziemy mleko, ambrette i Mystikal. W sercu robi się bardziej kwiatowo i zmysłowo dzięki tuberozie, jaśminowi, kadzidłu i Mahonialowi. Bazę tworzą natomiast wanilia, piżmo, fasolka tonka i kakao. Efekt? Mleczny, waniliowy, pudrowy zapach z białymi kwiatami i ciepłym, lekko korzennym tłem.
Jeśli więc jesienią szukacie perfum, które mają naprawdę otulać, ale jednocześnie nie chcecie pachnieć jak wszyscy – zdecydowanie warto go przetestować. Ostrzegam tylko: Blanche Bête to jeden z tych zapachów, przy których jedno psiknięcie na nadgarstek może bardzo szybko skończyć się obsesją.


























