Kiedy za oknem robi się ciemno jeszcze przed godziną 16, a w sklepach niemal każda figurka zaczyna śpiewać „We Wish You a Merry Christmas”, trudno udawać, że nie zbliża się ten wyjątkowy moment w roku. Coraz częściej mamy ochotę na świąteczne dekoracje, kubek czegoś gorącego i film, który nie będzie wymagał od nas ani szczególnego skupienia, ani emocjonalnej gotowości na nieoczekiwane zwroty akcji. Najlepiej, żeby było trochę romantycznie, bardzo słodko i dokładnie tak, jak się spodziewamy.
WIDEO…
Właśnie za to kochamy świąteczne komedie romantyczne. Za lukier, którego czasem jest tyle, że aż mdli. Za historię, której zakończenie potrafimy przewidzieć po pierwszych pięciu minutach. Za bohaterów, którzy oczywiście muszą najpierw się pokłócić, nieporozumieć i przejść kilka obowiązkowych prób, zanim wreszcie zrozumieją, że są sobie przeznaczeni. I choć doskonale wiemy, jak to się skończy, wcale nie mamy ochoty wyłączać telewizora.
„Gwiazdkowa miłość” na Netflixie. Widzowie nie kryją swoich opinii
Dobrym przykładem takiego comfort watch jest „Gwiazdkowa miłość” z 2018 roku. Film znalazł się na piątym miejscu polskiego zestawienia TOP 10 Netflixa, choć na Filmwebie nie może pochwalić się szczególnie dużym zainteresowaniem komentujących. Produkcja ma ocenę 5,3/10, a jej stronę z opiniami odwiedziło na tyle niewielu użytkowników, że każda kolejna recenzja może mocno przyciągać uwagę.
A co sądzą o niej ci, którzy już dali jej szansę? W komentarzach znajdziemy między innymi: „Fajne naiwne jak należy”, „Jak się skończy wiedziałem już po 5 minutach filmu” czy „OMG, mdli z nadmiaru słodkości ;)”. Ktoś inny przyznaje: „Jak mogłam przegapić tę szmirkę w zeszłym roku?”, a kolejna osoba podsumowuje seans słowami: „Bajkowy film ale takie klimaty lubię i nic na to nie poradzę”.
Trudno o lepszą reklamę produkcji, która od początku nie obiecuje wielkiej filmowej rewolucji. To propozycja dla tych, którzy lubią świąteczne romanse właśnie za ich przewidywalność. Nie po to przecież włączamy taki film, żeby zastanawiać się, czy bohaterowie ostatecznie będą razem. Chodzi raczej o samą drogę do szczęśliwego zakończenia.
O czym jest film „Gwiazdkowa miłość”?
Główną bohaterką jest Ellie Hartman (Brooke D’Orsay), ambitna pracownica niewielkiej piekarni w miasteczku słynącym ze świątecznych wypieków. Dziewczyna marzy o prowadzeniu własnego biznesu i dobrze wie, że za sukcesem tego miejsca stoją przede wszystkim ludzie, ich zaangażowanie i przywiązanie do tradycji.
Spokój piekarni zakłóca przyjazd Nicka Carlingsona (Daniel Lissing), nowego szefa z wielkiego miasta. Mężczyzna ma własną wizję rozwoju firmy i zamierza ją zmodernizować. W jego planach ważną rolę odgrywa automatyzacja, co nie podoba się Ellie. Dziewczyna próbuje przekonać go, że maszyny nie zastąpią ludzi, którzy od lat budują charakter tego miejsca. Początkowa niechęć z czasem zaczyna ustępować miejsca uczuciu, ale czy Ellie będzie mogła zaufać komuś, kto chce zmienić wszystko, co jest dla niej ważne?
W obsadzie, obok Brooke D’Orsay i Daniela Lissinga, znaleźli się także Mary-Margaret Humes, David Keeley, Jamie Spilchuk i Carolina Bartczak. Za kamerą stanął Don McBrearty, a scenariusz napisali Stephen A. Stewart i Bob Sáenz.
Świąteczny romans na wieczór bez wielkich oczekiwań
„Gwiazdkowa miłość” nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. To film z dobrze znanego świątecznego repertuaru: małe miasteczko, pachnąca wypiekami piekarnia, różnice charakterów, które z czasem zaczynają działać na korzyść zakochanych, i oczywiście Boże Narodzenie w tle. Jeśli szukacie kina, które zaskoczy was formalnie albo zostawi z trudnymi pytaniami, możecie wybrać coś innego.
Jeśli jednak macie ochotę na półtorej godziny nieskomplikowanej historii, w której wszystko zmierza w stronę szczęśliwego finału, ten tytuł może się sprawdzić. Zwłaszcza że sezon na filmowy lukier właśnie się zaczyna. „Gwiazdkowa miłość” jest dostępna na Netflixie.