Kathryn Stockett przez lata pozostawała autorką jednej książki. Ale za to jakiej! „Służące” stały się międzynarodowym bestsellerem, trafiły na ekran i dały czytelnikom historię, do której wracano w rozmowach długo po premierze. Nic dziwnego, że na drugą powieść Stockett czekano z ciekawością, ale też z pytaniem: czy da się wrócić po tak głośnym debiucie i nie próbować go po prostu powtórzyć?
WIDEO…
Po 17 latach odpowiedź wreszcie nadeszła. „The Calamity Club” to nowa powieść autorki, która znów wraca do Missisipi, ale tym razem cofa się do lat 30. XX wieku, w sam środek Wielkiego Kryzysu. Zamiast kontynuować świat znany ze „Służących”, Stockett otwiera nową opowieść: o biedzie, nierównościach, kobiecej solidarności i odwadze.
Powrót po wielkim sukcesie i dużych kontrowersjach
„Służące” od początku były czymś więcej niż popularną powieścią. Książka sprzedawała się w ogromnych nakładach, przez długi czas utrzymywała się na listach bestsellerów, a ekranizacja z Violą Davis, Emmą Stone i Octavią Spencer zdobyła szeroką publiczność. Jednocześnie tytuł wywoływał dyskusje - o perspektywie, reprezentacji i opowiadaniu historii czarnych kobiet na amerykańskim Południu przez białą autorkę.

Pisarka nie udaje, że tych rozmów nie było. W wywiadach mówiła, że nauczyła się słuchać krytyki i rozmawiać o tym, co w jej debiucie budziło dyskomfort. Przy „The Calamity Club” długo nie chciała wracać do tematów, które mogłyby rozpalić kolejną kontrowersję. Z czasem zrozumiała jednak, że o Missisipi lat 30. nie da się pisać uczciwie bez rasizmu i seksizmu. Inaczej zostaje tylko wygładzona wersja historii.
O czym jest książka „The Calamity Club”?
Akcja powieści rozgrywa się w Oxfordzie w stanie Missisipi około 1933 roku. W centrum historii są Meg Lefleur, Birdie Calhoun i Charlie - kobiety, które z różnych powodów znalazły się na marginesie świata rządzonego przez pieniądze, pochodzenie i męskie decyzje. Ich losy splatają się wokół młodej sieroty, którą chcą ocalić przed przemocą w Lafayette County Orphan Asylum. To punkt wyjścia do opowieści o siostrzanej wspólnocie, sprycie i ryzyku. Bohaterki nie mają po swojej stronie ani systemu, ani społecznego przyzwolenia. Mają za to siebie, gniew i coraz większą świadomość, że nikt nie odda im wolności dobrowolnie.
Missisipi lat 30. i kobiety, które nie chcą już grać swoich ról
Stockett znów pisze o amerykańskim Południu, ale nie robi z niego dekoracji. Missisipi w „The Calamity Club” jest miejscem pełnym napięć: klasowych, rasowych i obyczajowych. To świat, w którym pozory liczą się bardziej niż prawda, a kobiety uczone są, by znosić więcej, niż powinny. Właśnie dlatego Meg, Birdie i Charlie są tak ciekawe. Nie są idealnymi bohaterkami zbudowanymi pod hasło „silne kobiety”. Są zmęczone, zranione, czasem bezradne, ale nieobojętne. Ich bunt nie rodzi się z potrzeby wielkiej rewolucji. Rodzi się z sytuacji, w której dalsze czekanie oznacza zgodę na cudzą krzywdę.
Podczas pracy nad książką Stockett trafiła na materiały dotyczące ruchu eugenicznego i przymusowych sterylizacji kobiet uznawanych przez społeczeństwo za „nieodpowiednie”. Ten wątek stał się jednym z najważniejszych impulsów dla powieści. Autorka mówiła, że właśnie wtedy historia naprawdę zaczęła nabierać tempa.
Bestseller, na który czytelnicy czekali latami
„The Calamity Club” ukazało się w Stanach Zjednoczonych w maju 2026 roku i szybko znalazło się w centrum uwagi. Według dostępnych zestawień książka zbiera bardzo dobre oceny czytelników i trafiła na szczyt list najchętniej czytanych tytułów Amazona. Trudno się dziwić: powrót autorki po siedemnastu latach zawsze byłby wydarzeniem, ale Stockett dokłada do tego temat, który brzmi zaskakująco współcześnie.



























