Romantyczne seriale mają swoje zasady. Jest spotkanie, chemia, kilka przeszkód, wielkie nieporozumienie i w końcu pocałunek, przy którym wiadomo już, że wszystko będzie dobrze. „Wanderlust” zdecydowanie nie zamierza grać według tego scenariusza.

WIDEO

player placeholder

Brytyjski serial Nicka Payne'a z 2018 roku przygląda się związkom z perspektywy, której w telewizji wciąż nie oglądamy aż tak często: co dzieje się z miłością, kiedy pierwsze zauroczenie dawno minęło, dzieci dorosły, codzienność weszła do sypialni, a dwoje ludzi nadal bardzo się kocha, ale przestaje czuć między sobą dawną iskrę?

W centrum historii znajdują się Joy i Alan Richards. Ona jest terapeutką, on nauczycielem. Są małżeństwem z wieloletnim stażem, mają dzieci, wspólne życie i pozornie wszystko, czego potrzeba do stabilnej relacji. Problem pojawia się tam, gdzie zwykle trudno go ukryć - w sypialni.  

Zobacz także:

Netflix w kooprodukcji z BBC opisuje ich historię jako próbę ożywienia wygasającego życia seksualnego poprzez randkowanie z innymi osobami. I nagle robi się naprawdę interesująco.

O czym jest brytyjski serial „Wanderlust”?

Wanderlust
mat. prasowe

Punktem zwrotnym okazuje się wypadek rowerowy Joy. Kiedy kobieta dochodzi do siebie, wraz z mężem próbuje wrócić do normalności. Tyle że „normalność” nie wygląda już tak jak wcześniej. Oboje zaczynają dostrzegać, że ich problem nie sprowadza się wyłącznie do seksu. Joy i Alan decydują się więc na coś, co dla wielu par byłoby granicą nie do przekroczenia: otwierają swoje małżeństwo na relacje z innymi osobami.

Początkowo wszystko wydaje się niemal ekscytujące. Nowe znajomości przynoszą adrenalinę, pożądanie i poczucie odzyskanej wolności. Szybko okazuje się jednak, że człowiek nie zawsze potrafi oddzielić seks od uczuć. Zwłaszcza kiedy w grę wchodzą zazdrość, przywiązanie i potrzeba bycia dla kogoś ważnym.

Serial nie skupia się zresztą wyłącznie na Joy i Alanie. Ich decyzje zaczynają wpływać na całą rodzinę, a także na ludzi, z którymi się spotykają. W kolejnych odcinkach pojawiają się pytania o to, czym właściwie jest zdrada, gdzie zaczyna się emocjonalna niewierność i czy można stworzyć zasady, które ochronią związek przed uczuciami.

Toni Collette i obsada, dla której warto włączyć serial

Wanderlust
mat. prasowe

Największym magnesem „Wanderlust” pozostaje Toni Collette jako Joy Richards. Aktorka, którą doskonale znamy z  „Szóstego zmysłu”,  „Małej Miss” czy „Hereditary”, dostaje tutaj rolę kobiety jednocześnie pewnej siebie i bardzo pogubionej. Joy zawodowo pomaga innym rozplątywać ich emocje, podczas gdy sama nie potrafi poradzić sobie z własnymi.

Jej męża Alana gra Steven Mackintosh, znany m.in. z  „Underworld: Evolution” i  „Inside Man”. W obsadzie znalazła się także Zawe Ashton jako Claire - koleżanka Alana z pracy, która szybko przestaje być tylko epizodem w jego życiu.

Fani  „Rodu Smoka” mogą natomiast zwrócić uwagę na Emmę D'Arcy, która wciela się w Naomi, córkę Joy i Alana. W serialu występują także Joe Hurst, Celeste Dring, Isis Hainsworth i Royce Pierreson.

„Wanderlust” to guilty pleasure, ale zdecydowanie dla dorosłych

Wanderlust
mat. prasowe

Najciekawsze w serialu jest to, że nie próbuje zrobić z otwartego związku ani romantycznej fantazji, ani moralnej przestrogi. Pokazuje konsekwencje. I właśnie tutaj „Wanderlust” robi się znacznie bardziej interesujący niż przeciętny romans. Bo co właściwie oznacza „kochamy się, ale możemy spotykać z innymi”? Czy można umówić się na seks bez uczuć? Czy zazdrość jest dowodem miłości? A może przeciwnie - dowodem, że przekroczyliśmy granicę, której sami nie potrafiliśmy wcześniej zauważyć?

Serial dostał za to sporo pochwał. TIME określił go jako inteligentną i dojrzałą historię o seksie i relacjach, zwracając uwagę przede wszystkim na Toni Collette i Zawe Ashton. Krytycy doceniali również fakt, że produkcja nie sprowadza bohaterów do prostych ról „zdradzającego męża” czy „nieszczęśliwej żony”.

Nie wszystkim jednak przypadł do gustu sposób prowadzenia historii. The New Yorker chwalił aktorstwo Collette i dialogi, ale zarzucał serialowi momentami zbyt dosłowne podejście do psychologii bohaterów. To zresztą dobrze pasuje do jego ocen: 7,0/10 na IMDb i 71 proc. na Rotten Tomatoes. Nie jest to produkcja, którą pokochają wszyscy. Ale jeśli lubicie seriale o związkach, które zamiast lukru wybierają niewygodne pytania, „Wanderlust” może być bardzo dobrym wyborem.

Jeśli lubicie „Normal People” i bardziej dorosłe historie o związkach...

Wanderlust
mat. prasowe

...warto dać mu szansę. To nie jest comfort watch na romantyczny wieczór z kieliszkiem wina i przekonaniem, że pod koniec wszyscy będą szczęśliwi. To raczej serial dla tych, którzy lubią oglądać ludzi podejmujących złe, dziwne albo ryzykowne decyzje i próbujących zrozumieć, dlaczego w ogóle je podjęli.

Co ważne, „Wanderlust” ma tylko sześć odcinków, każdy trwa około godziny. Całość można więc spokojnie pochłonąć w jeden weekend. Serial jest dostępny z polskim dubbingiem lub napisami w całości na Netflixie.