Dokładnie w Kamieniu Pomorskim. To tam światło dzienne kilka lat temu ujrzało serum Róża-Malina Ministerstwa Dobrego Mydła. Dziś absolutny bestseller i produkt numer jeden w portfolio rodzinnej marki prowadzonej przez dwie siostry – Anię i Ulę Bieluń. Dziewczyny osobiście czuwają nad całym procesem powstawania swoich kosmetyków, ponieważ pierwszorzędne znaczenie ma dla nich jakość, autentyczność i dobre rzemiosło. To widać, słychać i czuć – na skórze. Po zastosowaniu serum Róża-Malina cera jest tak nawilżona i aksamitna w dotyku, że raz rozpoczętą buteleczkę chce się używać wciąż i wciąż i wciąż… to efekt, od którego można się uzależnić, podobnie jak od malinowo-różanego zapachu przywodzącego na myśl domową konfiturę.

„Nie musimy wyrabiać norm, obniżać jakości, negocjować warunków, przysypiać na zebraniach, manipulować etykietami i tworzyć marketingowej iluzji luksusowego produktu” – mówią siostry Bieluń o swojej marce.

Dlaczego jeszcze serum Róża-Malina stało się przebojem? To kwestia także genialnego składu i konsystencji. Serum ma formę olejku, ale o bardzo lekkiej, nieobciążającej skóry formule, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po aplikacji twarz zyskuje dyskretny, satynowy glow, dzięki czemu kosmetyk idealnie spełnia rolę naturalnej bazy pod makijaż. W składzie serum pierwsze skrzypce grają tłoczone na zimno oleje z nasion dzikiej róży i z pestek malin – dwie potężne tarcze ochronne, naładowane antyoksydantami, o silnych właściwościach regenerujących i hamujących procesy starzenia. Formułę dopełniają skwalan, naturalny emolient z trzciny cukrowej, oleje z nasion dyni, buriti, kokosowy, witamina E, witamina C i koenzym Q10. Razem tworzą prawdziwą bombę przeciwutleniaczy, która chroni skórę przed działaniem negatywnych czynników i stymuluje w niej procesy naprawcze. Ponadto serum doskonale wygładza, napina, ujędrnia i wyrównuje koloryt cery – poczytajcie tylko opinie zachwyconych jego działaniem użytkowniczek!

Nigdy wcześniej nie doznałam takiego szoku przy pierwszym nałożeniu tego cuda na buzię. Zapach dosłownie powala na łopatki, przypomina różane nadzienie pączka ;) Dodatkowo pięknie się wchłania w buzię. Ja nakładam go na noc i rano mam poczucie, że buzia dobrze wykorzystała ten czas, bo jest świetnie odżywiona :)” – Agnieszka

Skóra jest pięknie nawilżona, rozświetlona, taka zdrowa. Mimo tego, że to olejek, to szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. A co najważniejsze, nie zapycha! Sama dobroć dla naszej skóry. Jest też bardzo wydajne. Wystarczy 4-5 kropli na całą twarz i to tak już solidnie” – Basia

W Internecie znajdziecie jeszcze więcej pochwał dla tego naturalnego kosmetyku.

Jak stosować serum Róża-Malina?

Można solo, można też z kremem. W przypadku pierwszej metody, wystarczy, że kilka 2-3 krople olejku rozgrzejesz w dłoniach i delikatnie, okrężnymi ruchami wmasujesz w skórę. Warto twarz wcześniej zwilżyć np. hydrolatem różanym albo tonikiem – wówczas uzyskasz jeszcze lepszy efekt nawilżenia.

Serum można też zmieszać z porcją kremu (podobnie – 2-3 krople wystarczą). Dzięki temu kosmetyk nabierze więcej odżywczych i antyoksydacyjnych właściwości. Dziewczyny z MDM rekomendują połączenie serum ze swoim kremem Konfitura Róża-Malina – oba produkty świetnie się uzupełniają, tworząc odmładzający koktajl dla skóry.

10 rzeczy z polską metką, które będziemy nosić latem 2020>>