W kremie Iren Shizen Freeze The Youth najbardziej podoba mi się to, że nie próbuje rozwiązać jednego problemu, ignorując pozostałe. Po 50. roku życia skóra zazwyczaj potrzebuje znacznie więcej niż tylko kremu „na zmarszczki”. Pojawia się przesuszenie, utrata jędrności, nierówny koloryt, przebarwienia, a drobne linie stają się bardziej widoczne. Dlatego właśnie zainteresował mnie ten kosmetyk. To japoński krem nawilżająco-ujędrniający, który został stworzony z myślą o kompleksowej pielęgnacji skóry. Ma intensywnie nawilżać, wygładzać i poprawiać wygląd cery, a przy regularnym stosowaniu realnie ją ujędrniać i wygładzać.
WIDEO…
Co ważne, to nie jest kosmetyk, który musi być specjalnie sprowadzany Japonii. Iren Shizen znajdziemy w niektórych polskich drogeriach.
Japoński krem, który działa wielokierunkowo
Pierwsze, na co zwróciłam uwagę w jego składzie, to niacynamid znajdujący się bardzo wysoko na liście INCI. To jeden z moich ulubionych składników w pielęgnacji cery dojrzałej, ponieważ wspiera barierę skóry i pomaga poprawić jej nawilżenie, a przy tym rozjaśnia przebarwienia i pomaga uzyskać jednolity koloryt cery. Do tego dochodzą skwalan, gliceryna, betaina i trehaloza, czyli dobrze przebadane składniki, które dbają o odpowiedni poziom nawilżenia i pozostawiają skórę mięciutką w dotyku i ujędrnioną. I właśnie tutaj widzę największą zaletę tego kremu. Dogłębnie i długotrwale nawodniona cera wygląda na gładszą, bardziej sprężystą i wypoczętą, a zmarszczki stają się optycznie mniej widoczne.
Formułę uzupełnia Palmitoyl Tripeptide-5, czyli peptyd często wykorzystywany w kosmetykach ukierunkowanych stricte na pielęgnację skóry dojrzałej. W połączeniu z silnie nawilżającą bazą będzie wspierać efekt bardziej jędrnej, wygładzonej skóry.
Jakich efektów można spodziewać się po tym kremie?
Nie jest to krem, który obiecuje spektakularny lifting po jednej aplikacji. I wcale nie nazwałabym tego jego wadą. Kosmetyk działa przede wszystkim przy regularnym stosowaniu. Po kilku tygodniach regularnego stosowania skóra zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Przede wszystkim wygląda na bardziej wypoczętą i zadbaną. Być może nie brzmi to spektakularnie, ale tak, taka zmiana jest bardzo widoczna.
Ponadto znika szorstkości, cera staje się gładsza w dotyku, a drobne zmarszczki są mniej widoczne, ponieważ skóra jest lepiej nawilżona i bardziej elastyczna. Pojawia się też efekt miękkiego, zdrowego blasku, którego często brakuje cerze dojrzałej. Z czasem twarz może wyglądać na bardziej napiętą i ujędrnioną, a koloryt jest wyrównany.
Japońska pielęgnacja, czyli z czym łączyć krem?
Japońska pielęgnacja od lat kojarzy się z minimalizmem i świadomym wybieraniem kosmetyków, których skóra naprawdę potrzebuje. Dlatego ten krem można potraktować na dwa sposoby. Przy prostej rutynie może być jedynym kremem pielęgnacyjnym, nakładanym wieczorem po oczyszczeniu twarzy.
Jeśli jednak lubimy kilkuetapową pielęgnację, Iren Shizen bez problemu może stać się jej częścią. Warto go połączyć przede wszystkim z serum peptydowym czy takim z witaminą C. Rano warto natomiast pamiętać o SPF 50, zwłaszcza przy cerze z przebarwieniami. Oto kilka produktów, które warto wziąć pod uwagę:



























