Idee Derm Krem prasujący zmarszczki z kolagenem 10% jest jednym z tych kosmetyków, które od razu zdradzają swoje główne zadanie. Wystarczy zobaczyć nazwę. Ale z wiekiem zmienia się nie tylko liczba zmarszczek. Skóra staje się bardziej sucha, mniej sprężysta i wolniej wraca do swojego pierwotnego kształtu. Na policzkach może pojawić się charakterystyczna „siateczka” drobnych linii, okolica ust staje się bardziej wymagająca, a skóra szyi i dekoltu zaczyna potrzebować równie uważnej pielęgnacji jak twarz. Właśnie wtedy dobrze sprawdzają się formuły, które łączą intensywne nawilżanie z działaniem ukierunkowanym na jędrność i wygładzenie.

WIDEO…

player placeholder

10% kolagenu i elastyna. Formuła stworzona dla cery dojrzałej

Największą uwagę zwraca oczywiście 10% kolagenu. W składzie znajduje się Collagen, a producent podkreśla jego połączenie z elastyną. Taki duet faktycznie wspiera sprężystość, jędrność i miękkość skóry, a także wygładzać jej powierzchnię i zmniejszać widoczność zmarszczek. I to właśnie efekt wygładzenia jest tutaj szczególnie interesujący. W końcu przy cerze dojrzałej nawet niewielkie odwodnienie potrafi sprawić, że drobne linie stają się bardziej widoczne. Skóra wygląda wtedy na bardziej pomarszczoną i zmęczoną. 

Krem zawiera również kwas hialuronowy w dwóch postaciach – Sodium Hyaluronate oraz Sodium Hyaluronate Crosspolymer. Ten doskonale znany nam składnik przede wszystkim wykazuje działanie nawilżające, wygładzające i uelastyczniające. W praktyce jest to ważne uzupełnienie formuły z kolagenem, ponieważ dobrze nawodniona skóra wygląda na bardziej „wypełnioną”, a drobne zmarszczki mogą być optycznie mniej widoczne. W składzie znalazły się także masło shea, gliceryna, betaina oraz olej canola, czyli składniki, które pomagają zadbać o miękkość skóry. Dzięki nim formuła nie skupia się wyłącznie na działaniu przeciw oznakom starzenia, ale jednocześnie zapewnia cerze bardziej otulającą pielęgnację.

Zobacz także:

Krem z niacynamidem, kwasem hialuronowym i tripeptydem

Na uwagę zasługuje również druga część receptury. Niacynamid pomaga ograniczać utratę wody, wspiera barierę skóry i może poprawiać jej ogólną kondycję. Przy cerze dojrzałej ma to szczególne znaczenie, ponieważ przesuszenie często sprawia, że zmarszczki i nierówności stają się bardziej widoczne.  Ciekawym dodatkiem jest prebiotyk w postaci inuliny. To składnik, który wpisuje się w coraz popularniejszy kierunek pielęgnacji skoncentrowanej nie tylko na samych zmarszczkach, ale również na kondycji bariery skórnej i mikrobiomie. Jest tu również Palmitoyl Tripeptide-5, czyli tripeptyd, który czasami nazywa się „boosterem kolagenu”. Poprawia gęstości skóry i zmniejszać widoczność różnych rodzajów zmarszczek.

To właśnie połączenie kilku kierunków działania sprawia, że krem jest ciekawszy niż typowy produkt nawilżający. Kolagen i elastyna są ukierunkowane na sprężystość, kwas hialuronowy na nawodnienie, niacynamid na kondycję skóry, prebiotyk na jej barierę, a peptyd uzupełnia pielęgnację przeciw oznakom starzenia.

„Prasuje” zmarszczki? Jakiego efektu można oczekiwać na cerze 50+

Skład tego kremu jest naprawdę świetny, ale czas na prawdziwy reality check. Określenie „prasujący zmarszczki” brzmi efektownie, ale warto czytać je przede wszystkim jako obietnicę wizualnego wygładzenia skóry. Krem pielęgnacyjny nie zastąpi zabiegów medycyny estetycznej ani liftingu. A już na pewno nie zadziała tak szybko! Mimo wszystko regularne stosowanie może przynieść bardzo dobre efekty.

Przede wszystkim możemy liczyć na realne ujędrnienie i uelastycznienie cery. Czy to będzie efekt „jak po liftingu”? Nie, ale może być zdecydowanie wyczuwalny i zauważalny. Co więcej, krem o takiej formule przywraca skórze dojrzałej utracony blask, co z kolei optycznie ją odmładza. Dodatkowo możemy liczyć na realne wygładzenie drobnych zmarszczek i linii, szczególnie tych powierzchniowych i wynikających z przesuszenia cery. 

Pamiętajmy też o tym, że pod krem zawsze warto zaaplikować serum z wysoką zawartością składników aktywnych. W przypadku cery dojrzałej najlepiej postawić na peptydy, witaminę C czy PDRN. Świetnie sprawdzą się również kwasy oraz retinol lub retinal – w tym przypadku warto jednak zachować ostrożność.