Jako redaktorka beauty testuję naprawdę dużo kosmetyków. Mam więc dość wysokie wymagania, szczególnie wobec produktów, które obiecują spektakularny efekt na skórze. Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po Amino Rain™ Glasswater Serum marki Drunk Elephant, nie spodziewałam się, że tak szybko zauważę różnicę. A jednak. To jedno z tych ser, po których spojrzenie w lustro naprawdę sprawia przyjemność.

WIDEO

player placeholder

Najbardziej zachwyca mnie efekt glass skin - nie jest to zwykłe, tłuste „świecenie” skóry, ale coś znacznie ładniejszego. Cera wygląda na nawodnioną od środka, gładką, świeżą i wyjątkowo świetlistą. Jest w niej coś, co trudno uzyskać samym makijażem. Ten efekt jest subtelny, ale bardzo widoczny. Bardzo delikatnie "różowawy" - to na mojej twarzy wygląda przepięknie!

Serum ma lekką, przyjemną konsystencję. Nakładam jedną pompkę na oczyszczoną skórę i już po chwili się wchłania. Nie zostawia ciężkiej warstwy ani nie daje niekomfortowego uczucia lepkości. Zamiast tego skóra staje się miękka, gładka i wyraźnie bardziej „napita”. I właśnie wygląd skóry zrobił na mnie największe wrażenie. Po aplikacji cera wydaje się optycznie gładsza i bardziej jednolita. Nabiera pięknego, delikatnie opalizującego blasku. Koloryt wygląda świeżej, a twarz sprawia wrażenie wypoczętej. To ten rodzaj rozświetlenia, przy którym często mam ochotę zrezygnować z podkładu.

Zobacz także:
Serum Drunk Elephant Amino Rain

Skład, który daje efekt

Za działanie serum odpowiada między innymi 1 proc. fermentowanego poliaminokwasu, czyli kwasu poliglutaminowego, oraz 0,5 proc. dipalmitoilu hydroksyproliny. Formułę uzupełnia kompleks Hiya Super Hydration Water, zawierający cztery rodzaje kwasu hialuronowego. To właśnie połączenie składników nastawionych na intensywne i długotrwałe nawilżenie sprawia, że efekt na skórze jest tak widoczny. 

Dla mnie ważne jest to, że nie jest to kosmetyk, który daje wyłącznie chwilowy efekt wizualny. Przy regularnym stosowaniu mam wrażenie, że moja skóra jest bardziej sprężysta, miękka i po prostu wygląda zdrowiej. Co ciekawe, efekt rozświetlenia jest częścią zamysłu produktu. Amino Rain wykorzystuje system określany jako light-boosting, którego zadaniem jest podkreślenie naturalnego blasku skóry. I rzeczywiście – po nałożeniu serum światło pięknie odbija się od twarzy. To właśnie ten detal sprawia, że cera wygląda tak wyjątkowo.

Nie powiedziałabym, że serum „usuwa” oznaki starzenia, ale wizualnie robi coś, co bardzo lubię. Nawilżona, wygładzona i rozświetlona skóra wygląda młodziej. Drobne nierówności są mniej widoczne, cera nie wydaje się zmęczona, a twarz nabiera świeżości. To trochę tak, jakby połączyć efekt dobrej pielęgnacji z bardzo subtelnym filtrem upiększającym - z tą różnicą, że tutaj nie mam poczucia, że coś zostało na skórze „namalowane”. Moja cera po prostu wygląda lepiej.

Kosmetyki z opalizującym efektem "wow", które także polecam

Na co dzień staram się być "beauty minimalistką", choć w moim zawodzie jest to naprawdę trudne. Uwielbiam kosmetyki, które dają efekt opalizującej, skrzącej się skóry. Często korzystam z takich kosmetyków zamiast nakładania klasycznego makijażu. Poniżej znajdziecie podobnie działające produkty, głównie sera, które także sprawiają, że skóra wygląda młodziej, jest bardziej lśniąca. W różnych wariantach cenowych: