Zacznijmy od początku. PDRN, czyli polideoksyrybonukleotyd, to wysoce oczyszczony fragment DNA, który wspiera procesy naprawcze skóry, pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny oraz działa przeciwzapalnie. Składnik ten przez lata kojarzył się przede wszystkim z profesjonalnymi zabiegami w gabinetach medycyny estetycznej, jednak dziś bez problemu znajdziemy go także w kremach, maskach, serach czy esencjach. Początkowo podbił serce Koreanek, które pokochały go za to, jak cudowni regeneruje, nawilża i wygładza cerę. 

WIDEO

player placeholder

A dlaczego cera 50+ może pokochać PDRN? Dojrzała skóra szczególnie dobrze reaguje na pielęgnację, która nie skupia się wyłącznie na jednym problemie (np. znanym z przekazów marketingowych działaniu przeciwzmarszczkowym). Często potrzebuje jednocześnie nawilżenia, wsparcia bariery hydrolipidowej, wygładzenia, poprawy elastyczności i przywrócenia wewnętrznego, naturalnego blasku. I właśnie dlatego PDRN jest dla mnie jednym z ciekawszych składników na jesień.

HDRÈY Collagen 9D x Cu x PDRN – bogaty krem na noc

W jego formule mamy aż 9 form kolagenu, peptyd miedziowy oraz PDRN, czyli... trio idealne. PDRN wspiera procesy naprawcze, podczas gdy peptyd miedziowy pomaga zadbać o jędrność i elastyczność, a kolagen wygładza skórę. Do tego dochodzi kompleks Renaissance HPS3®, który wspiera barierę hydrolipidową, a jesienią warto o nią dbać szczególnie. 

Zobacz także:

Dodatkowo masło shea i masło mango sprawiają, że krem ma przyjemnie odżywczą, aksamitną i otulającą formułę, idealną na chłodniejsze wieczory, gdy nie zależy nam już tylko na tym, by nakładać na twarz możliwie jak najmniej produktów. To jeden z tych kosmetyków, po których skóra rano jest miękka, gładka i aż lśni. Według mnie to efekt porównywalny do stosowania całonocnych masek. Zdecydowanie warto mieć go na radarze!

BasicLab PDRN + peptydy – jeśli zależy ci przede wszystkim na ujędrnieniu

BasicLab Dermocosmetics to marka, która zawsze trzyma rękę na pulsie, dlatego nie zdziwiłam się, że w ich ofercie znalazłam serum z PDRN. Jego formuła łączy aż 1% czystego PDRN, 0,7% peptydów miedziowych oraz 30% kompleksu peptydów prokolagenowych. To właśnie PDRN odpowiada tu za intensywny efekt regeneracji i natychmiastowego wygładzenia, a peptydy wspierają pielęgnację ukierunkowaną na sprężystość i gęstość skóry dojrzałej.

Co ważne, uczucie napięcia i wygładzenia jest wyczuwalne już po pierwszej aplikacji. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ to długofalowe efekty zaskakują najbardziej. Cera staje się jakby zagęszczona, uniesiona i zliftingowana. Dodatkowo można realnie zauważyć, że jest mocniejsza, zregenerowana i mniej podatna na podrażnienia. 

ANUA PDRN Hyaluronic Acid 100 Moisture Cream – koreański hit dla efektu „plumpy skin”

ANUA to jedna z koreańskich marek, o których w ostatnich miesiącach zrobiło się wyjątkowo głośno w social mediach. Kosmetyki  tego azjatyckiego brandu regularnie pojawiają się na TikToku czy Instagramie i nie jest to tylko pusty marketing. To faktycznie bardzo dobre produkty, którymi warto się zainteresować. 

PDRN Hyaluronic Acid 100 Moisture Cream to krem, który łączy tytułowy PDRN z kwasem hialuronowym i kolagenem. Ponownie mamy trio idealne! dodatkowo, w przeciwieństwie do bogatego kremu HDRÈY, mamy tu do czynienia z lekką formułą skoncentrowaną przede wszystkim na intensywnym nawilżeniu i wygładzeniu skóry.

Po aplikacji cera staje się gładka i pełną blasku, a odpowiedni poziom nawodnienia daje nam efekt „plumpy skin”. Papierowe zmarszczki stają się mniej widoczne, a skóra sprawia wrażenie bardziej wypoczętej i optycznie „wypełnionej”. Lekka konsystencja szybko się wchłania, dlatego krem dobrze sprawdzi się również rano, pod SPF i makijaż.