Michał Oleszczyk, autor podcastu "SpoilerMaster":

"Zagadnienie dyskryminacji Afroamerykanów w kulturze wizualnej USA jest złożone. Ma dwa główne aspekty: instytucjonalny i reprezentacyjny. Czarnoskórym po prostu przez wiele dekad odmawiano kluczowych pozycji w amerykańskim systemie wielkich studiów filmowych. Bardzo rzadko zdarzało się, by byli reżyserami, producentami i gwiazdami ról pierwszoplanowych, a przed latami 60-tymi nie zdarzało się to w zasadzie nigdy. Role dla czarnoskórych były ściśle określone i nie mogły w żaden sposób naruszać stereotypów możliwych do zaakceptowania przez rasistowską białą widownie, która (zwłaszcza w stanach Południa i tzw. Midwestu) nie chciała oglądać na ekranie silnych i sprawczych postaci afroamerykańskich. Kwestia reprezentacji, tzn. obecności na ekranie postaci czarnoskórych, które nie byłyby definiowane poprzez swoją zależność wobec białych dysponentów społecznego kapitału, nie pojawiała się na ekranie bardzo długo - pierwsze radykalne zmiany przyniosła dopiero fala blaxploitation w latach 1970-tych."

Piotr Dobry, współpracownik miesięcznika "Kino":

"Filmy o dyskryminacji rasowej przeżywają renesans. I nie ma co się dziwić, patrząc na obecny klimat geopolityczny na całym świecie. Rządy skrajnej prawicy, narastające nierówności społeczne, brutalność policji - to wszystko problemy nie tylko Ameryki. Niemniej to właśnie kino amerykańskie, kino kraju zbudowanego na krwi rdzennych mieszkańców i niewolników, nieprzerwanie wiedzie prymat w piętnowaniu rasizmu.

Takie kino od lat budziło jednak zastrzeżenia za sprawą uporczywego lansowania postkolonialnej i protekcjonalnej figury tzw. białego zbawcy, czyli kogoś, bez pomocy którego biedni i bezradni Afroamerykanie nie mogli sobie poradzić. Nowa fala ma to siebie, że wreszcie oddaje głos samym zainteresowanym. Za kamerą i przed kamerą. Symboliczne, że w filmie będącym duchowym spadkobiercą prekursorskiego „Zabić drozda”, czyli „Tylko sprawiedliwość”, który wejdzie na polskie ekrany tuż po zdjęciu obostrzeń epidemicznych, prawnik broniący niesłusznie skazanego Afroamerykanina sam jest czarny. To niezwykle ważne, by każdy mógł opowiadać własne historie - i Hollywood, zapewne po części koniunkturalnie, ale to inna sprawa, w końcu to zrozumiało."

Do obejrzenia:

„Monsters and Men” - Reinaldo Marcus Green (2019)

Na pierwszym miejscu tego zestawienia nie bez powodu znalazł się właśnie "Monsters and Men". "Znakomity debiut Reinalda Marcusa Greena niestety ominął polską dystrybucję, ale warto go znać. Chyba żaden obraz fabularny nie rezonuje bardziej z historią zabójstwa George’a Floyda.Opowieść wychodzi właśnie od zamordowania nieuzbrojonego Afroamerykanina przez policję i przygląda się konsekwencjom zbrodni w majestacie prawa, rzutującej na wiele różnych istnień. John David Washington, gwiazda „Czarnego bractwa” Spike’a Lee, innego wybitnego filmu w temacie, gra tutaj czarnego policjanta, który jako postać ze styku światów zmaga się z kryzysem tożsamości. Z kolei Kelvin Harrison („Waves”) wciela się w młodzieńca, któremu cała tragedia wywraca spojrzenie na rzeczywistość o 180 stopni, zaś Anthony Ramos („Hamilton”) jest przypadkowym świadkiem, który nagrywa zdarzenie i staje przed decyzją, co z tym dalej zrobić" - opowiada o filmie Piotr Dobry. 

"Rodzynek na słońcu" - Daniel Petrie (1961)

Zajmuje pierwsze miejsce wśród poleceń Michała Oleszczyka. "Rodzynek na słońcu" to dramat pokazujący losy ubogiej rodziny Afroamerykanów. Mieszkają w małym mieszkaniu w Chicago, ale marzą o posiadaniu domu w "lepszej" okolicy. W pewnym momencie rodzina otrzymuje 10 000 dolarów z polisy ubezpieczeniowej po śmierci ojca, Waltera Seniora. Dla każdego z członków rodziny pieniądze wydają się być wybawieniem i przepustką do lepszego życia. Każdy z nich chce jednak rozdysponować je inaczej - kłótnie i żałoba po śmierci głowy rodziny sprawiają, że relacje w rodzinie ulegają rozluźnieniu i prowadzą do jej załamania. 

"Rób, co należy" - Spike Lee (1989) 

Film Spike'a Lee znalazł się na obu listach z poleceniami. Piotr Dobry napisał o nim: "Nie wiem, czy ktoś kiedykolwiek intensywniej opowiedział o napięciach rasowych, niż Spike Lee w swoim opus magnum. „Rób, co należy” to bodaj najlepszy zapis filmowy tego, jak temperatura otoczenia koreluje z kondycją psychiczną. Film kipi wściekłą energią, co chwilę ktoś na kogoś wrzeszczy, ktoś napina muskuły, żar wylewa się z ekranu. Ale reżyser jakimś cudem znajduje w tym całym rozgardiaszu miejsce na kadry stonowane, romantyczne, malarskie wręcz. Daje pograć wiekowemu aktorskiemu małżeństwu, nieżyjącym już Ruby Dee i Ossie Davisowi. Jednak z dzisiejszej perspektywy najbardziej dojmująca w kontekście morderstwa George’a Floyda jest metazależność między jego śmiercią a ekranowym zabójstwem postaci Radio Raheema, którego unieśmiertelnił Bill Nunn".

"Nie jestem twoim murzynem" - Raoul Peck (2016)

""Nie jestem twoim murzynem" to dokumentalny esej skupiony na postaci myśliciela i pisarza Jamesa Baldwina, który z wielką przenikliwością pisał o systemowych nierównościach amerykańskiego układu społecznego" - wymienia Michał Oleszczyk. Fragmenty niedokończonej książki pisarza stają się tu punktem wyjścia do opowiedzenia historii dyskryminacji Afroamerykanów na tle rasowym w Stanach. Film w 2018 otrzymał nagrodę BAFTA za Najlepszy film dokumentalny oraz dwie statuetki podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w 2017 roku. 

„Jak nas widzą”- Ava DuVernay (2019)

"Serial Avy DuVernay uzmysławia, że „Ameryka Trumpa” nie zaczęła się wraz z jego prezydenturą. Ani nawet przed trzydziestoma laty, gdy „ekscentryczny milioner” domagał się kary śmierci dla - jak się później okazało - niewinnych nastolatków. „Ameryka Trumpa” zaczęła się jeszcze zanim powstała Ameryka, wtedy gdy w 1693 r. sędzia kolonii Pensylwania wydał wyrok umożliwiający prewencyjne zatrzymywanie czarnych celem sprawdzenia, czy nie są zbiegłymi niewolnikami. I choć niewolnictwo oficjalnie skończyło się 150 lat temu, problem profilowania rasowego w 2019 r. wciąż jest żywy, rzutujący na życia wielu młodych Afroamerykanów czy Latynosów, tak jak kiedyś na losy „piątki z Central Parku”" - opisuje Piotr Dobry. 

"Uciekaj!" - Jordan Peele (2017)

""Uciekaj" (2018), ujmujący temat dyskryminacji w formie komediowego horroru" - poleca Michał Oleszczyk. Opowiada historię młodego czarnoskórego mężczyzny (w tej roli Daniel Kaluuya), który jest w związku z białą dziewczyną (Allison Williams). Para wybiera się w odwiedziny do jej rodziców. Na początku wszystko wydaje się być normalnie, ale podejrzliwość głównego bohatera wzbudza zachowanie czarnoskórych pracowników domu. Z biegiem czasu atmosfera w domu staje się coraz bardziej nerwowa, a mężczyzna odkrywa szokującą prawdę o rodzicach swojej ukochanej. 

„Gdyby ulica Beale umiała mówić” -  Barry Jenkins (2018)

Poleca Piotr Dobry: "Adaptacja powieści Jamesa Baldwina powstałej w roku 1974, a zdumiewająco aktualnej w kontekście obecnego klimatu rasowo-społecznego w Ameryce. Problem kryminalizacji czarnych mężczyzn zostaje tu podniesiony nie tylko za sprawą głównej osi fabuły, skoncentrowanej na niesłusznym oskarżeniu o gwałt, ale także w epizodycznym wątku przyjaciela, który mógłby zapewnić bohaterowi alibi, ale że sam jest bezpodstawnie notowany za przestępstwo, jego zeznania nie miałyby żadnego znaczenia. Praktyka profilowania rasowego - zdaje się przypominać reżyser Barry Jenkins - pozostaje niezmienna od czasów Baldwina. W efekcie cierpią całe rodziny, napiętnowani mężczyźni, ale i ich osamotnione kobiety, nierzadko z dziećmi".

Od redakcji: 

"BlacKkKlansman" - Spike Lee (2018)

Nagrodzony Oscarem za Najlepszy scenariusz adaptowany film Spike'a Lee przedstawia historię dwóch detektywów z Departamentu Policji w Colorado Springs (w tym pierwszego czarnoskórego mężczyzny w tej jednostce), którym została zlecona infiltracja Ku Klux Klanu. 

"Just Mercy" - Destin Daniel Cretton (2019)

"Just Mercy" z Michaelem B. Jordanem w roli głównej opowiada historię prawnika, który stara się pomóc niesprawiedliwie skazanych na karę śmierci czarnoskórym mężczyznom. 

"American son" - Kenny Leon (2019)

Dostępny na Netflixie "American Son" opowiada historię międzyrasowego małżeństwa, które poszukuje swojego zaginionego syna. W rolach głównych Kerry Washington i Steven Pasquale. 

"Fruitvale Station" - Ryan Coogler (2013) 

To biograficzny dramat przedstawiający historię ciemnoskórego mężczyzny (Michel B. Jordan), który został zatrzymany na stacji metra przez policjanta, pod zarzutem wszczęcia bójki.