Niepokój ogarnął dziś paryski wybieg Yohji Yamamoto. I choć japoński projektant słynie z awangardowego krawiectwa i mrocznej estetyki, to w tym sezonie bijące z pokazu napięcie poczułyśmy wyjątkowo intensywnie. Sylwetki Yamamoto wyjawiały się jak zjawy z krawędzi nocy. Ubrane w powłóczyste, falbaniaste, często drapowane suknie i płaszcze oraz marynarki z fantazyjnymi kołnierzami, zaprezentowały rozległy popis krawieckich umiejętności Yamamoto. Projektant po raz kolejny objawił się nam jako mistrz dekonstrukcji. W kolekcji dominowała czerń, choć pojawiło się również kilka białych kreacji. I tu, po raz pierwszy od dawna, poczułyśmy się w jej obecności tak niezręcznie. Bo biel u japońskiego kreatora przyprawia o gęsią skórkę. A ten niepokój dodatkowo podkreśliły akcesoria w postaci opasek (czy też fascynatorów) wykonanych z cienkich, poskręcanych drutów. Yamamoto jak zwykle nie zawiódł, a wręcz onieśmielił, zachwycił i może trochę nawet przestraszył. Ale jak nie bać się tak doniosłego odzwierciedlenia mroku, z którym żyjemy dziś wszyscy.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.