Są filmy, które oglądamy raz i odkładamy na półkę z napisem „widziane”. Są też takie, do których wracamy po latach, często z zupełnie innego powodu niż przy pierwszym seansie. Śmierć aktora potrafi uruchomić w nas szczególny rodzaj filmowej nostalgii. Nagle przypominamy sobie jego role, sceny, charakterystyczny głos czy sposób, w jaki pojawiał się na ekranie. I choć minęło dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat, mamy ochotę zobaczyć ten film jeszcze raz.

WIDEO

player placeholder

Tak właśnie można dziś spojrzeć na „Stalowe magnolie” – film, który po ponad trzech dekadach od premiery wciąż ma w sobie coś niezwykle czułego i prawdziwego. W obsadzie znalazły się Julia Roberts, Sally Field, Shirley MacLaine, Dolly Parton, Daryl Hannah i Olympia Dukakis, a historia ich bohaterek pokazuje, że kobieca przyjaźń potrafi być jednocześnie schronieniem, źródłem humoru i największą siłą w najtrudniejszych momentach.

Julia Roberts, Dolly Parton i sześć kobiet, które stworzyły kultową historię

Stalowe magnolie
mat. prasowe
Zobacz także:

Film Herberta Rossa powstał na podstawie sztuki Roberta Harlinga, który inspirował się osobistą historią swojej siostry. Ta teatralna geneza jest zresztą wyczuwalna: „Stalowe magnolie” opierają się przede wszystkim na relacjach między bohaterkami, dialogach i aktorstwie. Nie potrzebują wielkich scenografii ani spektakularnej akcji, żeby przyciągnąć uwagę.

Największą siłą filmu pozostaje jego obsada. Julia Roberts jako Shelby jest młoda, pełna energii i charyzmy, którą kilka lat później miała wykorzystać w „Pretty Woman”. Sally Field tworzy z nią niezwykle intensywną relację matka–córka, a Shirley MacLaine i Olympia Dukakis dodają historii charakterystycznego południowego humoru. Dolly Parton, debiutująca na dużym ekranie w jednej z głównych ról, wnosi do filmu własną sceniczną osobowość.

I choć „Stalowe magnolie” potrafią być naprawdę zabawne, ich humor nigdy nie służy wyłącznie rozładowaniu napięcia. Przeciwnie – dzięki niemu późniejsze emocje uderzają jeszcze mocniej. Film opowiada bowiem o chorobie, macierzyństwie, stracie, miłości i kobiecej solidarności. Robi to bez przesadnego patosu, pozwalając bohaterkom śmiać się nawet wtedy, gdy życie daje im bardzo niewiele powodów do śmiechu.

Film pokochała publiczność. Dostał Złoty Glob i nominacje do Oscara oraz BAFTA

Stalowe magnolie
mat. prasowe

„Stalowe magnolie” nie zostały jednak jedynie nostalgicznym ulubieńcem widzów. Film zebrał również kilka istotnych nominacji i nagród. Julia Roberts otrzymała za rolę Shelby Złoty Glob dla najlepszej aktorki drugoplanowej, a Sally Field była nominowana za najlepszą aktorkę w dramacie.

Roberts znalazła się także w gronie nominowanych do Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Statuetki ostatecznie nie zdobyła, ale sama nominacja była ważnym momentem w jej karierze. Film otrzymał również nominację do BAFTA dla najlepszej aktorki drugoplanowej dla Shirley MacLaine.

Publiczność również nie pozostała obojętna. W 1990 roku „Stalowe magnolie” otrzymały People's Choice Award dla ulubionego dramatu – ex aequo z „Batmanem”. To chyba najlepszy dowód na to, że historia sześciu kobiet z małego miasteczka potrafiła wyjść daleko poza kameralny salon piękności, w którym została opowiedziana.

Dziś film wciąż cieszy się dobrymi ocenami. Na Filmwebie ma 7,5/10, a na Rotten Tomatoes 73 proc. od krytyków i aż 89 proc. od publiczności.

„Stalowe magnolie” to film o kobiecej sile, której nie widać na pierwszy rzut oka

Stalowe magnolie
mat. prasowe

Tytuł filmu nie jest przypadkowy. „Stalowe magnolie” to określenie kobiet, które z jednej strony mogą wydawać się delikatne, a z drugiej mają w sobie ogromną siłę. I właśnie na tym kontraście opiera się cała historia. Bohaterki są różne, mają własne charaktery, problemy i sposoby radzenia sobie z rzeczywistością. Potrafią być złośliwe, uparte, zabawne i bezpośrednie. Ale kiedy jedna z nich potrzebuje pomocy, wszystkie stają po jej stronie. Ich relacja nie jest idealna – i właśnie dlatego wydaje się tak prawdziwa.

„Stalowe magnolie” przypominają też, że kobieca przyjaźń nie musi być pozbawiona konfliktów, żeby być trwała. Czasem oznacza wspólne śniadanie, czasem kłótnię, a czasem po prostu obecność wtedy, kiedy nie ma już właściwie niczego sensownego do powiedzenia. To jeden z tych filmów, które najlepiej oglądać bez sprawdzania, czy tym razem uda się nie uronić łzy. Raczej się nie uda. I może właśnie dlatego po ponad trzech dekadach „Stalowe magnolie” nadal mają w sobie coś niezwykle współczesnego. 

A jeśli ten opis was nie przekonał, to zróbcie to dla uczczenia pamięci Dolly Parton. Naprawdę warto.

Film jest dostępny na Prime Video w Polsce w opcji wypożyczenia lub zakupu.