Są filmy, które pamięta się przede wszystkim dzięki jednej scenie. Są też takie, które zostają z widzem przez jedną piosenkę. „Once” należy właśnie do tej drugiej kategorii. Kameralna irlandzka produkcja z 2007 roku opowiedziała historię dwojga ludzi spotykających się przypadkiem na ulicach Dublina i udowodniła, że największe emocje nie potrzebują wielkiego budżetu ani hollywoodzkiego rozmachu.

WIDEO

player placeholder

Dziś do tego filmu wraca się z jeszcze większym wzruszeniem. W czwartek 30 lipca świat obiegła informacja, że w wieku 56 lat zmarł Glen Hansard – irlandzki muzyk, współtwórca muzyki do „Once” i odtwórca głównej roli. To właśnie za piosenkę „Falling Slowly”, napisaną wspólnie z Markétą Irglovą, otrzymał Oscara za najlepszą piosenkę oryginalną podczas gali w 2008 roku. Hansard zginął w wypadku motocyklowym w Dublinie, a wiadomość o jego śmierci poruszyła świat muzyki i kina.

„Once”. Film, który powstał z muzyki

Once
mat. prasowe
Zobacz także:

Reżyserem „Once” był John Carney, który stworzył jedną z najbardziej niezwykłych historii miłosnych współczesnego kina. Bohaterem filmu jest uliczny muzyk z Dublina, grany przez Glena Hansarda, który poznaje czeską pianistkę (Markéta Irglová). Oboje zmagają się z własnymi rozczarowaniami i niespełnionymi marzeniami, ale wspólne tworzenie muzyki staje się dla nich sposobem na odnalezienie bliskości i nadziei.

To nie jest klasyczny romans. „Once” opowiada o uczuciu, które rodzi się między dwojgiem ludzi, ale nigdy nie zamienia się w hollywoodzką bajkę. Najważniejsza pozostaje muzyka – intymna, surowa i całkowicie autentyczna.

Glen Hansard i Markéta Irglová – muzycy, którzy zagrali samych siebie

Once
mat. prasowe

Jednym z powodów, dla których „Once” działa tak mocno, jest niezwykła chemia między głównymi bohaterami. Hansard i Irglová byli przede wszystkim muzykami, a ich ekranowa relacja wyrastała z prawdziwej współpracy artystycznej. Po sukcesie filmu stworzyli duet The Swell Season i koncertowali na całym świecie.

Glen Hansard, wcześniej znany jako lider irlandzkiego zespołu The Frames, rozpoczął swoją muzyczną drogę jako uliczny grajek w Dublinie. To doświadczenie stało się fundamentem „Once” – filmu, który wyglądał bardziej jak zapis prawdziwego życia niż starannie wyreżyserowana fikcja.

Oscar, który zmienił wszystko

„Falling Slowly” stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych filmowych utworów XXI wieku. Piosenka zdobyła Oscara i przyniosła twórcom międzynarodową sławę. Sukces filmu był tak duży, że kilka lat później „Once” doczekał się broadwayowskiej adaptacji, która zdobyła nagrody Tony i na nowo odkryła tę historię dla kolejnych widzów.

Choć film trwa zaledwie nieco ponad 80 minut, jego emocjonalna siła okazała się znacznie większa niż większości wielkobudżetowych produkcji.

Widzowie pokochali tę historię

Once
mat. prasowe

Na Filmwebie „Once” ma ocenę 7,5/10, a od lat pojawia się na listach najbardziej poruszających filmów muzycznych. Krytycy chwalili przede wszystkim autentyczność, minimalistyczną formę i sposób, w jaki muzyka prowadzi opowieść zamiast jedynie jej towarzyszyć.

To jeden z tych filmów, które ogląda się bardziej sercem niż rozumem. Nie próbuje wzruszać na siłę. Po prostu pozwala dwójce bohaterów śpiewać o tym, czego nie potrafią powiedzieć słowami.

Gdzie obejrzeć oscarowy film „Once”?

Once
mat. prasowe

Jeśli po latach chcesz wrócić do tej historii albo zobaczyć ją po raz pierwszy, „Once” jest obecnie dostępny w Polsce na CDA Premium oraz Prime Video.

Dziś, kiedy świat żegna Glena Hansarda, „Falling Slowly” brzmi inaczej niż kiedyś. Nadal jest piosenką o spotkaniu, tęsknocie i nadziei, ale stała się także przypomnieniem, że czasem jedna melodia wystarczy, by stworzyć film, który zostaje z nami na całe życie.