25 sierpnia 2026 roku świat obiegła wiadomość, której chyba nikt nie chciał przeczytać. Dolly Parton zmarła w wieku 80 lat po krótkiej walce z chorobą nowotworową. Artystka odeszła w Vanderbilt-Ingram Cancer Center w Nashville, w otoczeniu najbliższych. Rodzina nie ujawniła, z jakim dokładnie rodzajem nowotworu się zmagała.

WIDEO

player placeholder

Trudno uwierzyć w tę wiadomość także dlatego, że Parton przez dekady sprawiała wrażenie osoby, która zwyczajnie nie zamierza się zatrzymać. W jednym z wywiadów powiedziała nawet:

„I will never retire. I hope to fall dead in the middle of some great event or some great song I'm singing.” (Nigdy nie przejdę na emeryturę. Chciałabym umrzeć podczas pracy, w samym środku jakiegoś wielkiego wydarzenia albo piosenki, którą właśnie śpiewam.)

Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. A jednak jest w tym cytacie coś bardzo prawdziwego: Dolly Parton niemal do końca pozostała Dolly Parton – pracującą, tworzącą, planującą kolejne projekty i myślącą o tym, co jeszcze może zrobić.

Zobacz także:

Pamięć o niej z pewnością nie zginie. Nie tylko dlatego, że zostawiła po sobie tysiące piosenek, filmy, „Dollywood czy „Imagination Library. Parton przez lata mówiła o życiu w sposób, który wykraczał daleko poza scenę. Jej żarty, zasady i pozornie proste zdania układają się dziś w coś na kształt instrukcji obsługi własnego życia.

1. Nie przepraszaj za to, kim jesteś

Dolly Parton
Getty Images

„To kosztuje dużo pieniędzy, żeby wyglądać tak tanio” – żartowała Parton podczas koncertu w 2016 roku. Chwilę później dodała: „That's the biggest truth I ever told.” („To największa prawda, jaką kiedykolwiek powiedziałam.”) To jeden z jej najbardziej znanych dowcipów, ale za charakterystycznym poczuciem humoru kryła się bardzo poważna zasada. Dolly nigdy nie próbowała „naprawiać” swojego wizerunku pod oczekiwania innych.

Blond peruki, bardzo wysokie szpilki, dopasowane stroje, cekiny, kryształy, mocny makijaż i sylwetka podkreślana na każdym kroku nie były przypadkowym kostiumem scenicznym. Parton sama stworzyła swój język wizualny. Co więcej, zrobiła to w czasach, gdy taki rodzaj ostentacyjnej kobiecości łatwo było sprowadzić do kiczu. I wystawić się tym na społeczny ostracyzm. 

Inspirację znalazła zresztą bardzo wcześnie. Jako dziewczynka zachwycała się kobietą z rodzinnego miasteczka, którą inni uważali za „trash” (kobietę z nizin społecznych). Dolly widziała w niej piękno: platynowe włosy, czerwone usta, obcisłą spódnicę i wysokie obcasy. Później właśnie ten obraz stał się jednym z fundamentów jej własnego stylu.

Parton nigdy nie chciała wyglądać jak wszyscy. W rozmowie z dziennikarzami mówiła wprost: 

„I never cared what other people did, and I never cared what other people said about what I wore.” („Nigdy nie obchodziło mnie, co robią inni, ani co mówią o tym, jak się ubieram.”). 

Dolly pokazała, że wizerunek sceniczny może być równie ważną częścią artystycznej tożsamości jak muzyka. Jej przesadnie kobiecy, świadomie „too much” styl otworzył przestrzeń dla kolejnych gwiazd, które zaczęły traktować modę jak element performance'u, a nie tylko dodatek do kariery. Lady Gaga, Beyoncé, Katy Perry czy Miley Cyrus mogły później budować własne, spektakularne persony w świecie, w którym granica między muzyką, modą i performance'em była już znacznie bardziej płynna.

Nie znaczy to, że Parton była bezpośrednią inspiracją dla każdej z tych artystek. Była jednak jedną z kobiet, które wcześniej pokazały, że można zrobić z własnego wizerunku markę, a z przesady – siłę. Jej styl stał się częścią historii mody i popkultury, a wystawy poświęcone jej kostiumom organizowały nawet Grammy Museum i inne instytucje kultury.

2. Bądź pracoholiczką, nawet jeśli wyglądasz jak gwiazda

Dolly Parton
mat. prasowe

Dolly miała na ten temat własną, genialną definicję. W 2025 roku, pytana o status światowej supergwiazdy, odpowiedziała:

„I am a workhorse that looks like a show horse.” (Jest koniem roboczym, który wygląda jak koń pokazowy.)

Trudno znaleźć lepsze zdanie podsumowujące jej karierę. Parton pochodziła z bardzo biednej rodziny z Tennessee. Jako dziecko dorastała w domu, w którym pieniędzy było niewiele, za to muzyka zajmowała ogromnie dużo miejsca. Pierwszą piosenkę miała napisać jako sześciolatka, a później konsekwentnie budowała swoją pozycję w Nashville.

Łącznie napisała około 3000 piosenek. „Jolene”, „9 to 5” i „I Will Always Love You” to tylko najbardziej rozpoznawalne tytuły z katalogu, który uczynił ją jedną z najważniejszych autorek piosenek XX wieku. Jej twórczość nie zatrzymała się jednak na country. Parton swobodnie przechodziła między country, popem, rockiem, musicalem i kinem. Co ważne, nie traktowała sukcesu jako powodu do zwolnienia tempa. Jeszcze w 2004 roku mówiła:

„I will never retire.” (Nigdy nie przejdę na emeryturę)

A potem dodawała, że chce koncertować nawet jako stulatka. To podejście widać było również w biznesie. Stworzyła własną wytwórnię, rozwijała Dollywood, pracowała nad musicalem o swoim życiu, książkami i kolejnymi projektami muzycznymi. W jednym z wywiadów mówiła o własnej wytwórni Dolly Records jako o inwestycji w siebie.

3. Nie podążaj za trendami. Zbuduj własne

Dolly Parton
mat. prasowe

Dzisiaj brzmi to jak oczywista rada z Instagrama, ale Parton stosowała ją na długo przed erą social mediów. Jej styl był tak charakterystyczny, że z czasem stał się niemal osobną postacią. Dolly nie próbowała być „modna”. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreślała, że nigdy szczególnie nie interesowało jej podążanie za trendami. W 2023 roku, rozmawiając z „Vogue” o swojej książce „Behind the Seams: My Life in Rhinestones”, mówiła:

„I’m more of an eyesore! Only because I overdo it.”. Czyli zamiast przyjmować tytuł ikony mody, żartowała, że jest raczej „oczogromem”, bo po prostu przesadza.

Ale właśnie ta przesada okazała się jej największym atutem. Dolly stworzyła coś, czego nie dało się pomylić z nikim innym. Nawet jej wieloletni stylista Steve Summers podkreślał, że Parton nie podąża za modą, a jej styl przez dekady pozostawał zaskakująco konsekwentny. Jej stroje były często customizowane, a zespół potrafił przygotowywać około 300 kreacji rocznie.

4. Zostaw po sobie coś dobrego

Dolly Parton
mat. prasowe

Najważniejsze motto Parton nie dotyczyło jednak ani pieniędzy, ani sławy, ani wyglądu. W 2024 roku powiedziała:

„I hope I'll be remembered as somebody that tried to do some good in the world and left, you know, a few good things.” („Mam nadzieję, że zostanę zapamiętana jako ktoś, kto próbował zrobić na świecie trochę dobra i zostawił po sobie kilka dobrych rzeczy.”)

Parton przez lata finansowała projekty edukacyjne i medyczne, a szczególne miejsce w jej działalności zajmowała Imagination Library – program założony w 1995 roku, który dostarcza dzieciom bezpłatne książki. Według aktualnych danych program rozprowadził już ponad 332 mln książek na całym świecie.

Dolly przekazywała również pieniądze na badania medyczne. W czasie pandemii przekazała milion dolarów na badania nad szczepionką przeciw COVID-19 prowadzone przez Vanderbilt University Medical Center; jej darowizna została później wymieniona wśród źródeł finansowania badań związanych ze szczepionką Moderny.

Jej filantropia nigdy nie była jednak dodatkiem do kariery. Była jej częścią. Parton budowała biznesy w Tennessee, inwestowała w rodzinne strony i stworzyła Dollywood – park rozrywki, który miał być również sposobem na rozwój regionu i zachowanie dziedzictwa Smoky Mountains.

Dolly Parton podbiła także Hollywood

Dolly Parton
mat. prasowe

Można byłoby napisać o niej książkę, nie wspominając ani słowem o kinie. Tyle że byłoby to spore przeoczenie. Parton weszła do Hollywood w sposób, którego sama się nie spodziewała. W 1979 roku, przed premierą „Od dziewiątej do piątej” („9 to 5”), mówiła Associated Press:

„I never thought of myself as a movie star.” („Nigdy nie uważałam się za gwiazdę filmową.”).

Jej planem była muzyka, pisanie piosenek, książek czy poezji. Kino nie było jej wielkim marzeniem. A jednak „Od dziewiątej do piątej” okazało się ogromnym sukcesem, a Parton stworzyła jedną z najbardziej pamiętnych kobiecych ról komediowych tamtej dekady. Później zagrała między innymi w „Stalowych magnoliach”, „Najlepszym małym burdeliku w Teksasie”, „Rhinestone” czy „Prostej historii”. Za „9 to 5” i później za „Travelin' Thru” otrzymała nominacje do Oscara za najlepszą piosenkę.

W przypadku Parton szczególnie piękne jest jednak to, że nigdy nie próbowała udawać aktorki, którą nie była. W rozmowie z AP powiedziała:

„I can’t act a part, but if they allow me to be myself, then I can handle it.” („Nie potrafię grać kogoś, kim nie jestem, ale jeśli pozwolą mi być sobą, dam sobie radę.”)

„Jolene”, Whitney Houston i piosenka, której nie oddała Elvisowi

Trudno mówić o Dolly bez „I Will Always Love You”. To jedna z tych piosenek, które dawno przestały należeć wyłącznie do swojej autorki.

Parton napisała ją w 1973 roku jako pożegnanie z Porterem Wagonerem, swoim wieloletnim partnerem zawodowym. Kiedy później Elvis Presley chciał ją nagrać, Dolly nie zgodziła się na warunki dotyczące praw do utworu. Decyzja okazała się niezwykle ważna dla jej przyszłości finansowej, ponieważ w 1992 roku Whitney Houston nagrała własną wersję na potrzeby filmu „Bodyguard”. Piosenka stała się światowym przebojem.

„Just workin' girl”

Dolly Parton
mat. prasowe

Dolly Parton zostawiła po sobie znacznie więcej niż przeboje. Zostawiła własny język, własny styl i sposób myślenia o sławie, który trudno powtórzyć. Kochała cekiny, ale nie pozwoliła, żeby cekiny przesłoniły jej pracę. Żartowała ze swojego wyglądu, ale nigdy nie pozwoliła, żeby inni definiowali ją wyłącznie przez blond perukę i głęboki dekolt. Była gwiazdą Hollywood, ale inwestowała w swoje rodzinne strony. Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet na świecie, a jednocześnie mówiła o sobie po prostu „workin' girl”.

Dolly Parton była jedną z tych osób, które wydawały się większe niż własne życie. A kiedy pytano ją, jak chciałaby zostać zapamiętana, nie mówiła o rekordach sprzedaży, Oscarach czy milionach dolarów. Mówiła o tym, żeby zostawić po sobie „a few good things”. I to chyba najlepsze podsumowanie jej życia. I jednocześnie całkiem dobra rada dla każdej z nas.