Nieznana historia Vivaldiego już za chwilę trafi do polskich kin. Ten europejski dramat przeniesie widzów do XVIII-wiecznej Wenecji
Wszyscy znają „Cztery pory roku”, ale niewielu zna historię kobiet, które tworzyły muzyczny świat Vivaldiego. Nowy film „Vivaldi i ja”(„Primavera”) zabierze widzów do XVIII-wiecznej Wenecji, gdzie talent i marzenia musiały walczyć z ograniczeniami epoki.

Choć „Vivaldi i ja” („Primavera”) nie miał jeszcze regularnej premiery kinowej, film zdążył już pojawić się na międzynarodowych festiwalach, gdzie zwrócił uwagę widzów i krytyków. Twórcy ambitnie sięgnęli po historię jednego z najwybitniejszych kompozytorów w dziejach muzyki, ale zamiast kolejnej opowieści skupionej wyłącznie na geniuszu Antonio Vivaldiego, postanowili przyjrzeć się także ludziom i światu, które go otaczały.
Wenecja, której nie znamy. Między przepychem a zamkniętym światem kobiet

Damiano Michieletto zabiera widzów do XVIII-wiecznej Wenecji - miasta pełnego kontrastów, gdzie wielka sztuka spotykała się z surowymi zasadami społecznymi. W centrum tej historii nie znajduje się jednak sama legenda kompozytora, lecz młoda skrzypaczka Cecilia, której talent i marzenia przez lata mogły pozostać niezauważone.
Wenecja początku XVIII wieku była miejscem pełnym sprzeczności. To miasto sztuki, muzyki i wielkich nazwisk, ale także ścisłych zasad społecznych, religijnych ograniczeń i podziałów, które wyznaczały miejsce człowieka w świecie. Podczas gdy na ulicach miasta rozwijała się kultura, teatr i opera, wiele kobiet wciąż nie miało możliwości samodzielnego decydowania o swojej przyszłości.
Właśnie w tej rzeczywistości poznajemy Cecilię - nastoletnią skrzypaczkę mieszkającą w Ospedale della Pietà. Była to jedna z czterech słynnych weneckich instytucji opiekuńczych, które zapewniały schronienie osieroconym dziewczętom, ale jednocześnie kształciły je muzycznie na niezwykle wysokim poziomie. To właśnie tam rodziły się talenty, które mogły konkurować z najlepszymi muzykami epoki.
Antonio Vivaldi - geniusz, który zmienił historię muzyki

Antonio Vivaldi urodził się w 1678 roku w Wenecji i już za życia stał się jedną z najważniejszych postaci europejskiej muzyki baroku. Choć dziś większość osób kojarzy go przede wszystkim z „Czterema porami roku” - cyklem koncertów skrzypcowych, który do dziś należy do najczęściej wykonywanych dzieł muzyki klasycznej - jego dorobek był znacznie większy.
Vivaldi stworzył setki kompozycji: koncerty instrumentalne, opery, utwory religijne i dzieła chóralne. Był nie tylko kompozytorem, ale również skrzypkiem i nauczycielem, który miał ogromny wpływ na rozwój formy koncertu. Jego muzyka wyróżniała się energią, emocjonalnością i niezwykłą zdolnością oddawania nastroju - od dramatycznego napięcia po lekkość i radość.
Przez lata związany był właśnie z Ospedale della Pietà, gdzie pracował jako nauczyciel muzyki. To tam szkolił młode muzyczki, które dzięki jego pracy mogły rozwijać swoje umiejętności w czasach, gdy kobiety miały bardzo ograniczone możliwości artystycznego zaistnienia.
„Vivaldi i ja” („Primavera”) - historia, której brakowało

Film Damiana Michieletto nie jest jednak klasyczną biografią wielkiego kompozytora. W centrum opowieści znajduje się Cecilia - młoda, utalentowana skrzypaczka, która próbuje odnaleźć własną drogę w świecie pełnym ograniczeń. Jej życie zmienia się, gdy trafia pod skrzydła nowego nauczyciela - Antonio Vivaldiego. Dzięki jego wsparciu zaczyna wierzyć, że może uniknąć przyszłości zaplanowanej za nią przez innych i zawalczyć o niezależność.
„Vivaldi i ja” („Primavera”) opowiada więc nie tylko o muzyce, ale także o pragnieniu wolności, sile talentu i potrzebie bycia zauważonym. To historia o młodej kobiecie, której głos przez lata pozostawał niewysłuchany - i o świecie, w którym sztuka mogła stać się jedyną drogą do samostanowienia.
„Vivaldi i ja” („Primavera”) już za chwilę w polskich kinach - obsada

W rolę Cecilii wciela się Tecla Insolia - jedna z najciekawszych młodych aktorek włoskiego kina. Artystka zdobywa coraz większe uznanie dzięki rolom wymagającym emocjonalnej dojrzałości i dużej aktorskiej wrażliwości. W „Vivaldi i ja” mierzy się z postacią młodej kobiety rozdartej między oczekiwaniami epoki a pragnieniem niezależności, tworząc bohaterkę, dla której muzyka staje się sposobem na odzyskanie własnego głosu.
Na ekranie obok Tecli Insolii pojawia się Michele Riondino, który wciela się w Antonio Vivaldiego. Aktor znany jest włoskiej publiczności m.in. z ról dramatycznych i historycznych, a w filmie tworzy postać kompozytora nie jako odległego geniusza, ale człowieka pełnego pasji, ambicji i wewnętrznych sprzeczności.
Obsadę uzupełniają cenieni włoscy aktorzy, między innymi Fabrizia Sacchi, Andrea Pennacchi, Valentina Bellè oraz Stefano Accorsi. To właśnie dzięki temu „Vivaldi i ja” nie jest wyłącznie opowieścią o wielkim nazwisku zapisanym w historii muzyki, ale także portretem całego świata XVIII-weneckiej sztuki, zależności i ukrytych talentów.
Muzyka, która prowadzi przez film

Za produkcją stoją twórcy związani z kinem europejskim najwyższej próby - producenci filmów „Wielkie piękno” oraz „Młodość”. „Vivaldi i ja” łączy rozmach kina kostiumowego z intymną historią bohaterki, dla której muzyka staje się czymś więcej niż talentem. Jest sposobem na wyrażenie siebie.
Barwna Wenecja, XVIII-wieczne wnętrza, dźwięki skrzypiec i historia kobiety walczącej o własne miejsce sprawiają, że film zapowiada się jako coś więcej niż opowieść o słynnym kompozytorze. To próba spojrzenia na historię z innej perspektywy - nie przez pryzmat legendy, ale przez osoby, które pomogły ją stworzyć.
Premiera filmu „Vivaldi i ja” („Primavera”) w polskich kinach zaplanowana jest na 21 sierpnia 2025 roku. Dystrybutorem jest M2 Films.

