Kto zostanie piłkarskim mistrzem? Okaże się 19 lipca. Ale wydarzeniu skupiającemu miliony kibiców z całego świata tym razem towarzyszyć będzie spektakl muzyczny, podczas którego wystąpią Madonna, Shakira, Justin Bieber, Burna Boy, Gustavo Dudamel i BTS.
WIDEO…
Koreański zespół, w którego skład wchodzi siedmiu artystów RM, J-hope, V, Jimin, Jungkook, Jin i Suga, uznawany jest dziś za jeden z najpotężniejszych na świecie. Nic dziwnego, wystarczy przywołać kilka liczb, żeby potwierdzić wielkość artystów.
Według raportu Hyundai Research Institute, grupa generuje około 5 miliardów dolarów rocznie dla gospodarki Korei Południowej. Szacuje się, że 1 na 13 turystów odwiedzających kraj, jest fanem BTS. W 2020 roku magazyn „Time” nadał im tytuł „Artysty Roku”. Trzykrotnie przemawiali podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Klip do utworu „Normal” z najnowszej płyty „Arirang” to najczęściej streamowane K-popowe wideo w ciągu jednego dnia na Spotify w historii. Milion obserwatorów na TikToku zdobyli w 3 godziny i 31 minut ustanawiając rekord platformy. Aktywnie brali udział w kampanii UNICEF przeciwko przemocy wobec dzieci i młodzieży. Ich single trafiły na pierwsze miejsce list przebojów w ponad stu krajach. Wizytowali w Białym Domu, spotykając się z przedstawicielami administracji USA, by rozmawiać o przeciwdziałaniu nienawiści wobec osób pochodzenia azjatyckiego i działaniach prowadzących do inkluzywności.
Na ich koncertach pojawiają się głowy państw. W Paryżu, na trybunach, bawili się m.in. prezydent Macron z pierwszą damą Brigitte, która przez cały występ trzymała w rękach lightstick – charakterystyczną w kulturze K-popu pałeczkę świetlną, która jest oficjalnym fanowskim gadżetem. Każda grupa wypracowała własny kształt urządzenia.
Prosto z Korei. O Korei
Wspomniany już siódmy album grupy, „Arirang”, wydany w marcu 2026, zadebiutował na 1. miejscu listy Billboard 200 i natychmiast ustanowił rekord sprzedaży. Żaden zespół, od dekady (i czasów One Direction), nie mógł się pochwalić takimi osiągnięciami. W samych Stanach Zjednoczonych podczas pierwszego tygodnia od premiery sprzedano ponad pół miliona tradycyjnych, fizycznych nośników – w tym płyt winylowych. BTS ustanowili tym samym szósty najwyższy wynik sprzedaży winyli w historii współczesnego runku muzycznego. To robi wrażenie.
Album, wydany po powrocie wszystkich członków bandu z (obowiązkowej w Korei Południowej, która od 1950 roku pozostaje w stanie wojny w Koreą Północną) służby wojskowej, to list miłosny do ojczyzny. A dla fanów nazywanych Army? Kolejna lekcja historii. Sam tytuł nawiązuje do pieśni ludowej „Arirang”, uznawanej za nieformalny hymn Korei i jeden z najważniejszych symboli jej tożsamości kulturowej, dzięki czemu w 2012 została wpisana przez UNESCO na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości. Mówi o rozstaniu, tęsknocie, nadziei i wytrwałości. Jej motyw przewija się w końcowej części utworu otwierającego album – „Body to body”. Efekt? Podczas potężnej światowej trasy koncertowej, fani wypełniający największe stadiony po brzegi, wyśpiewują każde słowo pieśni w języku koreańskim. Wyjątkowo czułym momentem był ten w Tokio, gdy podczas dwóch koncertowych dni w stolicy Japonii, ze 110 tysięcy gardeł wydobyły się drogie Koreańczykom nuty. Dlaczego to chwila pełna emocji? Z uwagi na trudną historię łączącą oba kraje. Przez 35 lat, aż do 1945 roku, Korea znajdowała się pod japońską okupacją, podczas której prowadzono politykę wynaradawiania, zakazywano używania języka koreańskiego i tłumiono rodzimą kulturę. W tym czasie „Arirang” był symbolem oporu.
„Arirang” to jeden z najlepszych albumów tego roku. Świadomie odwraca się od łatwych rozwiązań i wraca do początku – tego, co definiowało BTS. Ciekawa jest zapisana na nim różnorodność – od agresywnego hip-hopu w „Hooligan” (metalicznego, w którym słychać nerwowe brzmienia El Guincho) czy „2.0” (teledysk jest wyraźnym ukłonem w kierunku kultowego filmu Park Chan-wooka „Oldboy”) będącego pokazem siły, przez rock i elektronikę, po klasyczny, świetnie wyprodukowany pop.
Lokalny kod i dbanie o tożsamość, stają się przewodnikiem tej płyty i wszelkich działań promocyjnych, perfekcyjnie zaplanowanych wokół wydarzenia. Tę moc od drugiej części albumu, bardziej popowego, psychodelicznego, oddziela szósty utwór, „No. 29” – stanowiący radykalny moment nagrania. Zamiast muzyki pojawia się niemal niesłyszalny, wygasający dźwięk Dzwonu Króla Seongdeoka. Oto zapis realnego brzmienia jednego z najważniejszych artefaktów Korei. Tytuł? Odnosi się do jego statusu jako Skarbu Narodowego nr 29. A że jego dźwięk wiązano z modlitwą i wyzwoleniem dusz, ma to sens w interpretacji całości.
BTS na siódmym albumie odważniej i bardziej świadomie niż kiedykolwiek wcześniej. Pewność siebie? Owszem. Zasłużona. Ciężko na nią pracowali. Poza tym niczego nikomu nie muszą już udowadniać.
Prace nad płytą zostały zarejestrowane w dokumencie Netflixa. Serwis współpracował również z wytwórnią nad comeback show w Seulu, który transmitowany był na żywo. Podczas inaugurującego światową trasę wydarzenia, artyści, którzy są ambasadorami największych światowych domów mody, wystąpili w specjalnie zaprojektowanych na tę noc kostiumach południowokoreańskiego brandu Songzio. Wszystkie zainspirowane zostały ważnymi dla kultury postaciami – wojownikami, uczonymi czy artystami. Za punkt wyjścia designer obrał zdekonstruowany hanbok, narodowy strój.
K-pop czyli co?
Na płycie „Arirang”, w jego drugiej części, słychać nerwowy utwór „Aliens”. Tutułowi „obcy” to nie istoty z kosmosu, ale sami artyści, którzy opowiadają o swoich doświadczeniach jako Koreańczyków w świecie międzynarodowego showbiznesu. Niełatwych.
Jako przedstawiciele gatunku K-pop latami, przez skoncentrowaną na Zachodzie branżę, traktowani byli z przymrużeniem oka. I, w pewnym sensie, nadal tak jest, czego przykładem może być ostatnie ogłoszenie przedstawicieli Grammy o stworzeniu oddzielnej kategorii nagród: Best Asian Pop Music Performance. Wielu sugeruje, że to objaw rasizmu, który dotyka od lat również artystów z Ameryki Środkowej, Południowej i Karaibów.
Tymczasem K-pop to południowokoreański gatunek muzyki popularnej, który łączy pop, hip-hop, R&B, elektronikę i taniec z perfekcyjnie dopracowaną oprawą wizualną oraz choreografią. Jest jednocześnie jednym z najważniejszych produktów eksportowych Korei Południowej i elementem jej strategii budowania wpływów kulturowych. Impulsem do jej rozwoju był azjatycki kryzys finansowy z lat 1997-98, po którym rząd zaczął konsekwentnie inwestować w przemysły kreatywne, traktując kulturę jako narzędzie soft power i nowy filar gospodarki. Opłaciło się. Tak narodziła się hallyu, czyli „koreańska fala” – zjawisko globalnej popularności koreańskiej kultury, obejmujące muzykę, seriale, kino, literaturę, modę, kosmetyki i kuchnię. Tym samym światowa publiczność dostała klucze do współczesnej kultury Korei.
Oczywiście, zjawisko rozrosło się do ogromnych rozmiarów, czego konsekwencją jest masa nadużyć wobec samych artystów, ale to już historia na inną opowieść. Odbiór K-popowych grup wśród fanów na całym świecie przypomina histerię, jaka wybuchła po debiucie Beatlesów. Brytyjska Inwazja 2.0.? Ale na jeszcze większą skalę.
A co z rynkami? Wracamy do utworu „Aliens”. „Inność”, która latami była orężem zachodniego przemysłu wykorzystywana mniej lub bardziej przeciwko „przybyszom” ze Wschodu, po 13 latach od debiutu BTS została przez artystów zamieniona w powód do dumy. Śpiewają po koreańsku, odnoszą się do alfabetu hangul, zwyczaju zdejmowania butów przed wejściem do domu, czy postaci Kima Gu, jednego z najważniejszych przywódców koreańskiego ruchu niepodległościowego, który wierzył i głosił, że siła Korei wynika z jej kultury, a nie militarnej potęgi.
Koreańska muzyka już dawno przestała być marginesem światowego popu. A jej gwiazdy świadomie odmawiają podporządkowaniu się zachodnim normom. Jesteśmy świadkami przetasowań na globalnym rynku muzycznym. W końcu!
Fenomen BTS. Jak zmienić reguły światowej muzycznej gry
Fenomen BTS wykracza daleko poza historię kolejnego odnoszącego sukcesy zespołu popowego. Siedmioosobowa grupa udowodniła, że globalną publiczność można zdobyć bez rezygnowania z własnego języka czy kulturowej tożsamości. Zupełnie jak w przypadku Bad Bunny’ego, który opowiedział światu o Portoryko i sytuacji wyspy. Wcześniej pracowali na to inni artyści, jak Daddy Yankee czy Ricky Marcin.
BTS od początku, w przeciwieństwie do wielu wykonawców budujących popularność wyłącznie na wizerunku, opowiadali o doświadczeniach swojego pokolenia – presji sukcesu, samotności, kryzysach psychicznych, poszukiwaniu tożsamości i potrzebie samoakceptacji. To właśnie autentyczność ich przekazu sprawiła, że stali się głosem milionów młodych ludzi na całym świecie.
Nie bez znaczenia pozostaje rola Army – jednej z najbardziej zaangażowanych społeczności fanowskich w historii muzyki popularnej. To fani, wykorzystując media społecznościowe, tłumaczyli teksty piosenek, budowali globalny zasięg zespołu.
BTS tym samym szybko stali się symbolem koreańskiej soft powert. Wielokrotnie przemawiali na forum ONZ, angażowali się w kampanie społeczne, działania charytatywne. Co jakiś czas słyszy się nieoficjalnie o przekazywanych milionach na muzea i organizacje pożytku społecznego przez członków bandu. Wpływ artystów wykracza dziś daleko poza muzykę. To dziś ikony popkultury, w czym bardzo pomogła ich nieustanna obecność w mediach społecznościowych i regularny, bliski kontakt z fanami.

Co ciekawe, ich oddziaływanie przekłada się również na wymierne wyniki biznesowe. Kampanie z udziałem członków zespołu generują dziesiątki milionów dolarów tzw. Media Impact Value – wskaźnika mierzącego wartość ekspozycji marki w mediach i internecie. Przykład? Kampania Jungkooka i limitowana kolekcja dla Calvina Kleina w 2026 roku stała się najbardziej udaną w historii marki, a MIV osiągnął pułap 30,4 mln.
V, czyli Kim Taehyung, wygenerował 18,7 mln dolarów MIV wyłącznie podczas Męskiego Tygodnia Mody w Paryżu ss27 dla domu mody Celine, co stanowiło ponad połowę całego wyniku marki. Dzięki niemu Celine awansowało na 4. miejsce wśród marek generujących największą wartość medialną podczas fashion weeków.
BTS dla wielu odbiorców na świecie byli pierwszym kontaktem z językiem, kulturą i współczesną Koreą Południową, stając się jednym z najważniejszych ambasadorów kraju.
FIFA i Half Time ShowAQ4999990
Tegoroczny finał Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej po raz pierwszy wzbogaca Halftime Show, znany nam do tej pory z amerykańskiego Super Bowl. Przygotował go Chris Martin z Coldplay. Na scenie stadionu w Nowym Jorku wystąpią BTS, Madonna, Shakira, Justin Bieber, Gustavo Dudamel, chór PS22 i Burna Boys. Koncert ma nie tylko uświetnić finał turnieju, ale też wesprzeć FIFA Global Citizen Education Found – inicjatywę, której celem jest zebranie funduszy na edukację i rozwój sportu wśród dzieci na całym świecie.



























