Ostatni moment na obejrzenie jednego z najważniejszych i najbardziej poruszających dzieł w historii kina science fiction na popularnej platformie streamingowej. 17 sierpnia z biblioteki Netflixa oficjalnie znika „Interstellar” w reżyserii Christophera Nolana. 

WIDEO

player placeholder

„Interstellar” - widowisko z gigantycznym przesłaniem

Zapomnij o sielankowej wizji przyszłości. W „Interstellar” świat dosłownie dogorywa. Zmiany klimatyczne wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli, niszczycielskie susze oraz burze pyłowe zdziesiątkowały rolnictwo, a ludzkość staje przed widmem głodu i całkowitej zagłady. Ostatnią nadzieją staje się odkryty w pobliżu Saturna tunel czasoprzestrzenny. Joseph Cooper (w tej roli genialny Matthew McConaughey), były pilot NASA, a obecnie rolnik z konieczności, wyrusza w desperacką misję ratunkową przez kosmos. Stawką w tej podróży jest przetrwanie całego gatunku ludzkiego.

Film o kosmosie, który tak naprawdę opowiada o miłości

Choć „Interstellar” zachwyca naukową precyzją – nad którą czuwał fizyk teoretyczny Kip Thorne – i oprawą wizualną wyróżnioną Oscarem za efekty specjalne, to jego prawdziwym sercem jest poruszająca opowieść o relacji ojca i córki. Nolan buduje widowisko pełne czarnych dziur i podróży w czasie, by opowiedzieć o bezpowrotnie uciekających chwilach i więziach potrafiących przetrwać nawet poza czasem i przestrzenią. Niezwykły klimat potęguje ikoniczna ścieżka dźwiękowa Hansa Zimmera. Obok McConaugheya w filmie występują gwiazdy pierwszej wielkości: Anne Hathaway, Jessica Chastain, Michael Caine, Matt Damon oraz Timothée Chalamet.

Zobacz także:

„Interstellar”: zachwyceni widzowie i wybitne oceny

Film zarobił w kinach 758 milionów dolarów i do dziś utrzymuje znakomitą ocenę 8,0 na Filmwebie. Widzowie często podkreślają, jak głęboko produkcja zapada w pamięć: „Interstellar jest dla mnie niczym narkotyk... To jedyny film, który tak pobudził moją wyobraźnię oraz żądzę wiedzy”.