Nowa „Lalka” przypomniała szerokiej publiczności nazwisko Sandry Drzymalskiej, ale jej kariera od dawna wykracza poza popularne seriale. Aktorka konsekwentnie wybiera role, które wymagają powściągliwości, emocjonalnej precyzji i gotowości do pokazania bohaterek uwikłanych w niełatwe relacje. W jej filmografii są kameralne europejskie dramaty, kino historyczne oraz produkcja, która dotarła aż do oscarowej gali.

WIDEO

player placeholder

W serialu Pawła Maślony Drzymalska gra Izabelę Łęcką jako młodą arystokratkę próbującą wyznaczyć własne zasady w świecie zależnym od pieniędzy i społecznej pozycji. Jeśli ta interpretacja zachęciła do poznania wcześniejszych dokonań aktorki, poniższe filmy najlepiej pokazują skalę jej możliwości.

"Biała odwaga" i Simona Kossak czyli najmocniejsze role pierwszoplanowe

„Biała odwaga” (2024). Historyczny dramat Marcina Koszałki przenosi widzów na Podhale końca lat 30. XX wieku. Drzymalska wciela się w Bronkę, której życie zostaje podporządkowane rodzinnym decyzjom, uczuciu do Jędrka i narastającemu konfliktowi dzielącemu lokalną społeczność. Aktorka nie sprowadza swojej bohaterki do roli elementu miłosnego trójkąta. Pokazuje kobietę stopniowo tracącą wpływ na własny los, a jednocześnie zachowującą wewnętrzną siłę. Za tę kreację otrzymała nagrodę za najlepszą główną rolę kobiecą na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Zobacz także:

„Simona Kossak” (2024). W biograficznym filmie Adriana Panka aktorka gra badaczkę, która porzuciła rodzinny Kraków i zamieszkała w Puszczy Białowieskiej. Drzymalska buduje Simonę z dala od pomnikowego tonu. Jej bohaterka jest uparta, bezpośrednia, czasem niewygodna, ale właśnie dzięki temu pozostaje wiarygodna. Film opowiada zarówno o walce o ochronę przyrody, jak i o kobiecie próbującej żyć poza oczekiwaniami słynnej rodziny oraz środowiska naukowego. To jedna z najbardziej kompletnych ról w dorobku aktorki.

IO i Sole otworzyły Sandrze Drzymalskiej drogę do międzynarodowego kina

„IO” (2022). Film Jerzego Skolimowskiego śledzi świat z perspektywy osiołka przemieszczającego się między kolejnymi ludźmi i miejscami. Drzymalska pojawia się jako Kasandra, opiekunka zwierzęcia i jedna z nielicznych osób, z którymi łączy je prawdziwa bliskość. Choć nie jest to duża rola pod względem czasu ekranowego, nadaje początkowi historii emocjonalny ciężar. „IO” zdobyło Nagrodę Jury w Cannes, a następnie otrzymało nominację do Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego.

„Sole” (2019). Włosko-polski debiut Carla Sironiego przyniósł Drzymalskiej jeden z pierwszych ważnych międzynarodowych występów. Gra ciężarną Lenę, która zgadza się uczestniczyć w nielegalnym planie przekazania dziecka parze starającej się o adopcję. Oszczędna forma filmu pozwala aktorce oprzeć rolę na gestach, milczeniu i narastającym poczuciu niepewności. „Sole” zostało wyróżnione nagrodą European Discovery – Prix FIPRESCI podczas Europejskich Nagród Filmowych.

"Filip" i "Ostatni komers" pokazują jej talent do ról drugoplanowych

„Filip” (2022). W ekranizacji powieści Leopolda Tyrmanda główną rolę gra Eryk Kulm jr., jednak Drzymalska zapada w pamięć jako Marlena. Bohaterka pracuje w hotelu we Frankfurcie podczas II wojny światowej i staje się jedną z osób najbliższych Filipowi, który ukrywa żydowskie pochodzenie za maską obojętności. Aktorka wnosi do filmu czułość, ale nie odbiera Marlenie charakteru. Za tę rolę otrzymała nominację do Orła w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca.

„Ostatni komers” (2020). Debiut Dawida Nickela opowiada o licealistach wchodzących w dorosłość bez jasnych wskazówek i bez poczucia bezpieczeństwa. Drzymalska gra Monikę, dziewczynę próbującą odnaleźć się w świecie napięć, fascynacji i przemocy emocjonalnej. To rola surowa i pozbawiona efektownych ozdobników, dobrze pasująca do obserwacyjnego stylu filmu. „Ostatni komers” warto zobaczyć również dlatego, że pokazuje aktorkę tuż przed przełomem, jaki przyniosły jej późniejsze międzynarodowe projekty.

Filmografia Sandry Drzymalskiej nie układa się w serię podobnych bohaterek. Łączy je raczej to, że aktorka pozostawia miejsce na sprzeczności i nie podpowiada widzowi jednej, wygodnej interpretacji. Dzięki temu jej Izabela Łęcka nie jest początkiem wielkiej kariery, lecz kolejnym etapem drogi, którą warto prześledzić od pierwszych ról.