Netflix szykuje czystkę w katalogu. Kolejnym tytułem, który 30 września zniknie z Netfliksa, jest kultowa komedia „Supersamiec”. Film z Michaelem Cerą i Jonah Hillem opowiada o dwóch licealistach, którzy przed zakończeniem szkoły chcą przeżyć niezapomnianą noc i zdobyć wymarzony alkohol na imprezę. Ich plan szybko zamienia się jednak w serię coraz bardziej absurdalnych katastrof. To jedna z najgłośniejszych komedii młodzieżowych lat 2000., dlatego jej fani powinni zaplanować powtórny seans przed końcem miesiąca.
WIDEO…
"Supersamiec" - ostatnia taka impreza
Fabuła filmu jest zwodniczo prosta: dwaj nierozłączni przyjaciele, Seth i Evan, stoją u progu ukończenia liceum. Zanim ich drogi rozejdą się na zawsze, postanawiają zrealizować misję ostateczną – stracić dziewictwo na największej imprezie w szkole. Jednak pod fasadą niewybrednego humoru i serii komicznych katastrof kryje się uniwersalna historia o strachu przed nieznanym. Każdy kolejny desperacki pomysł bohaterów to tak naprawdę próba zatrzymania czasu i odwleczenia nieuniknionego pożegnania z beztroską. To opowieść o tym, że czasem pogoń za celem jest znacznie mniej ważna niż ludzie, którzy towarzyszą nam w tej drodze.
Fenomen, który trafił w swój czas
O tym, że film trafił w czuły punkt całego pokolenia, świadczą nie tylko sentymenty, ale i twarde liczby. „Supersamiec” okazał się finansowym fenomenem, zarabiając na całym świecie ponad 170 milionów dolarów. Przekładając to na publiczność, można śmiało założyć, że w samych tylko kinach zobaczyło go ponad 20 milionów widzów. Ten komercyjny sukces nie był przypadkiem – był dowodem na to, że publiczność była spragniona szczerej, bezkompromisowej i przezabawnej opowieści o dorastaniu.
Portret toksyczności z uśmiechem
Sekretem ponadczasowości „Supersamca” jest jego autentyczność. Scenariusz został napisany przez Setha Rogena i Evana Goldberga, gdy sami byli jeszcze nastolatkami, dzięki czemu film pulsuje prawdziwymi emocjami i niezręcznymi dialogami. Co jednak najciekawsze, oglądany dziś, film staje się cenną lekcją na temat społecznych oczekiwań wobec młodych mężczyzn. To, co kiedyś było tylko rubasznym żartem, dziś jest przenikliwym portretem korzeni toksycznej męskości.



























