Znalezienie podkładu w sztyfcie, który faktycznie upiększa, a nie obciąża, wymaga przetestowania go w świetle dziennym i sprawdzenia, jak nosi się przez wiele godzin. Wybrałam aż cztery propozycje, które świetnie radzą sobie z wygładzaniem faktury skóry i ułatwiają codzienny makijaż. Bo w ich przypadku, zamiast gęstej pasty, dostajemy kremowe, plastyczne kosmetyki, które pod wpływem ciepła palców dosłownie wtapiają się w twarz. Najnowsza generacja tych produktów skupia się na optycznym wygładzeniu, dając wrażenie miękkiego rozmycia porów i drobnych nierówności, bez uczucia ściągnięcia czy maski.
WIDEO…
Wielozadaniowość i miękkie wykończenie od Rimmel
Rimmel Multi-Tasker Blur Booster to kosmetyk promowany m.in. przez Roxie Węgiel-Mglej w najnowszej kampanii marki Rimmel. To produkt, który zdejmuje z nas presję idealnego blendowania. Jego konsystencja jest na tyle maślana, że wystarczy kilka pociągnięć bezpośrednio na policzkach, czole i brodzie, aby po chwili wklepać go gąbką lub po prostu palcami. W lustrze od razu widać, że pory wokół nosa stają się mniej widoczne, a skóra zyskuje satynową, zdrową gładkość.
Co ważne, produkt nie zastyga w tępym macie, dzięki czemu twarz zachowuje naturalną trójwymiarowość. Świetnie sprawdza się w te dni, kiedy zależy ci na szybkim wyrównaniu kolorytu, ale nie chcesz nakładać pełnego krycia. Wystarczy dołożyć odrobinę więcej w miejscach, które tego wymagają, na przykład przy skrzydełkach nosa, a podkład nie zroluje się i płynnie połączy z resztą makijażu.
Sephora Collection, czyli pewność w świetle dziennym
Linia Best Skin Ever od Sephory od dawna cieszy się uznaniem, a wersja w sztyfcie to świetne rozwinięcie tej serii dla fanek szybszych rozwiązań. Ten kosmetyk to mistrz kamuflażu, który nie zdradza swojej obecności nawet w ostrym, porannym świetle. Krycie można tu bardzo łatwo stopniować, zaczynając od półprzezroczystej warstwy, aż po moment, w którym ukryjesz drobne zaczerwienienia po wypryskach.
Największą zaletą tego sztyftu jest to, jak zachowuje się po kilku godzinach noszenia. Nie osiada w liniach uśmiechu i nie warzy się na brodzie, co często bywa słabym punktem kremowych formuł. Skóra wygląda na nawilżoną i wypoczętą, a granice roztarcia przy żuchwie pozostają całkowicie niewidoczne, o ile dobierzesz odcień pasujący do twojej tonacji.
Kremowa precyzja i poprawki z Artdeco
Artdeco Skin Perfecting Face Stick to propozycja dla osób, które traktują podkład w sztyfcie jako kosmetyk do zadań specjalnych. Jego formuła jest nieco bardziej zbita, co pozwala na bardzo precyzyjne nałożenie produktu dokładnie tam, gdzie skóra traci jednolity kolor. Świetnie sprawdza się jako punktowy korektor, który z łatwością przykrywa naczynka czy cienie, nie obciążając przy tym delikatnych partii twarzy.
Mimo gęstszej konsystencji sztyft bardzo dobrze współpracuje z ciepłem dłoni. Rozprowadzony palcami mięknie i ładnie stapia się z naturalną fakturą cery. Warto nosić go w torebce na wypadek szybkich poprawek w ciągu dnia, ponieważ dołożony na już istniejący makijaż nie tworzy widocznych plam ani nie ściera warstwy pielęgnacyjnej, którą nałożyłaś rano.
Delikatne światło z Catrice Soft Glam Filter
Catrice udowadnia, że drogeryjne produkty potrafią dostarczyć wykończenia, jakiego oczekujemy od znacznie droższych marek. Soft Glam Filter w sztyfcie stawia przede wszystkim na świetlistość i delikatne rozmycie rysów. Zamiast mocnego krycia, otrzymujemy tu efekt zdrowej, promiennej cery, która wygląda tak, jakbyś właśnie wróciła z długiego spaceru.
Kosmetyk ten jest wyjątkowo łaskawy dla cer suchych i zmęczonych. Nie podkreśla suchych skórek, a wręcz dodaje twarzy witalności. Dobrze sprawdza się nałożony cienką warstwą na całą twarz, ale można go też używać miejscowo, by rozświetlić i wygładzić wybrane partie. Warto jednak pamiętać, by przypudrować strefę T, jeśli masz tendencję do nadmiernego świecenia się w ciągu dnia, co pozwoli utrzymać ten świetlisty efekt w ryzach.