To szczególnie ciekawy kierunek na jesień. Po miesiącach spędzonych na słońcu skóra może potrzebować więcej nawilżenia i komfortu, a pierwsze chłodniejsze dni niekoniecznie sprzyjają bardzo matowym, zastygającym formułom. Jednocześnie nadal chcemy, żeby makijaż wyglądał lekko i naturalnie. Poniższa czwórka dobrze wpisuje się w ten kompromis.
WIDEO…
L’Oréal Paris True Match Hyaluron Tinted Balm – podkład, który przypomina balsam
Już sama nazwa zdradza, co jest w nim najciekawsze. True Match Hyaluron Tinted Balm nie jest klasycznym płynnym podkładem, ale kremową, balsamową formułą, która ma stapiać się ze skórą i pozostawiać na niej naturalne, świeże wykończenie.
W formule znalazł się kwas hialuronowy, a producent deklaruje 80 procent bazy pielęgnacyjnej. Krycie można stopniować, więc kosmetyk sprawdzi się zarówno nałożony bardzo cienką warstwą, jak i tam, gdzie chcemy mocniej wyrównać koloryt. To propozycja szczególnie interesująca na początek jesieni – kiedy zależy nam już na bardziej komfortowej formule, ale nie mamy ochoty na efekt klasycznego, wyraźnie widocznego podkładu.
Drunk Elephant Kamo Triple-Peptide Cover Drops – kilka kropli zamiast warstwy podkładu
Kropelki brązujące Drunk Elephant od dawna mają stałe miejsce w mojej kosmetyczce, dlatego od razu zwróciłam uwagę na nowość marki, która właśnie pojawiła się w Sephorze. Kamo Triple-Peptide Cover Drops to produkt, który jesienią z chęcią będę testować – szczególnie że Drunk Elephant podchodzi do makijażu dokładnie tak, jak można byłoby się spodziewać po marce kojarzonej przede wszystkim z pielęgnacją.
Nowość ma formę mocno napigmentowanych kropli, więc sami możemy zdecydować, jak będziemy ich używać. Można nakładać je bezpośrednio na skórę, punktowo zwiększać krycie albo połączyć z ulubionym kremem, tworząc znacznie lżejszy tint. W składzie znalazł się kompleks peptydów oraz olej marula. Najciekawsza jest jednak możliwość kontrolowania proporcji pielęgnacji i koloru. Jednego dnia wystarczy kilka kropli dla delikatnego wyrównania skóry, innego możemy zbudować nieco większe krycie. Zamiast zmieniać podkład, zmieniamy jego intensywność.
Fenty Beauty Eaze Drop Blur + Smooth Tint Stick – skin tint, który mieści się w torebce
Podkłady w sztyfcie zwykle kojarzą się z dość konkretnym kryciem. Fenty Beauty Eaze Drop Blur + Smooth Tint Stick odwraca tę logikę, zamykając w sticku lekki skin tint.
Formuła ma wygładzać optycznie skórę i dawać efekt blur, ale bez pozbawiania jej naturalnego wyglądu. Krycie można budować, a sztyft pozwala nakładać produkt tylko tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebny. To szczególnie wygodne, jeśli zamiast wykonywać pełny makijaż od początku, wolimy w ciągu dnia poprawić okolice nosa, brody czy policzków.
Jesienią dochodzi do tego jeszcze jeden argument: sztyft bez problemu można wrzucić do niewielkiej torebki i wykorzystać do poprawek po całym dniu, zmianach temperatury czy kontakcie skóry z szalikiem.
La Mer The Radiant Skintint SPF 30 – gdy podkład ma przede wszystkim poprawiać wygląd skóry
The Radiant Skintint SPF 30 La Mer znajduje się właściwie na granicy makijażu i pielęgnacji. Nie jest propozycją dla osób oczekujących mocnego krycia. Jego zadaniem jest subtelne wyrównanie kolorytu, dodanie skórze blasku i stworzenie efektu wypoczętej, zadbanej cery.

Formuła zawiera charakterystyczny dla La Mer kompleks Miracle Broth, a dodatkowym atutem jest SPF 30. To najbardziej luksusowa propozycja w naszym zestawieniu, ale też dobry przykład szerszej zmiany w podejściu do makijażu twarzy: podkład nie zawsze musi coś skrupulatnie zakrywać. Czasem wystarczy, że delikatnie poprawi to, co już jest.
Jesienny podkład nie musi być cięższy
Zmiana sezonu przez lata oznaczała niemal automatyczne przejście na bardziej kryjący i trwalszy podkład. Jesienią 2026 znacznie ciekawsze wydaje się jednak coś innego: zmiana konsystencji, a niekoniecznie poziomu krycia.



























