Nowe wydanie Yves Saint Laurent Libre to perfumy o wyraźnie jesiennym charakterze. Nowością jest połączenie kwiatów z nutami drzewnymi. Kompozycja idealna do zamszowych kurtek i kaszmirowych swetrów, ale także odświętnych kreacji z jedwabiu i weluru. 

WIDEO

player placeholder

YVES SAINT LAURENT Libre Santal Couture EDP – nowość jest już dostępna w Polsce 

Kompozycja nut odchodzi od typowo kwiatowego oblicza Libre. W otwarciu pojawia się francuska lawenda, po której wybrzmiewa kwiat pomarańczy, natomiast bazę stanowi ciepłe drzewo sandałowe pochodzące z Nowej Kaledonii. To właśnie ono nadaje zapachowi bardziej kremową, miękką i drzewną głębię. W efekcie Libre Santal Couture pozostaje kobiecym zapachem, ale ma w sobie coś bardziej neutralnego niż klasyczne kompozycje kwiatowe. Moim zdaniem właśnie przez sandałowy i lawendowy akcent może spodobać się także osobom, które lubią zapachy balansujące na granicy damskich i uniseksowych.

Nie tylko kompozycja zaskakuje tutaj całkiem nowym charakterem. Również flakon jest zupełnie inną bajką pod względem kolorystyki niż dotychczasowe odsłony Libre. Zamiast klasycznych odcieni pojawia się ciepły, ziemisty brąz, który mocniej akcentuje drzewny charakter zapachu i nadaje całości bardziej jesienny, otulający wygląd. Złoty detal Cassandre pozostaje charakterystycznym elementem flakonu, ale tym razem zestawiono go z głębokim, brązowym wykończeniem inspirowanym garderobą YSL.

Zobacz także:

YVES SAINT LAURENT Libre Santal Couture EDP
YVES SAINT LAURENT Libre Santal Couture EDP. Photo: yslbeauty.com

Dla kogo i do jakich stylizacji będą odpowiednie Libre Santal Couture?

Libre Santal Couture widzę przede wszystkim przy jesiennej garderobie z miękkich, szlachetnych materiałów. Pasuje do zamszowej kurtki, kaszmirowego swetra, wełnianego płaszcza czy skórzanych dodatków, ale nie traci elegancji, gdy zestawimy go z jedwabiem albo welurem. To zapach dla osoby, która lubi otulające kompozycje, ale nie chce, aby były przesłodzone. Dobrze odnajdzie się u kogoś, kto w perfumach szuka nie tylko kobiecości, lecz także indywidualnego charakteru i pewności siebie.

W psychologii zapachu nuty drzewne często kojarzone są z ciepłem, stabilnością i spokojem, dlatego jesienią mogą działać szczególnie przyjemnie. Nie chodzi oczywiście o to, że konkretny składnik determinuje osobowość, ale o skojarzenia, jakie wywołują określone olfaktoryczne akordy. Sandałowiec jest miękki, kremowy i ciepły, dzięki czemu potrafi nadać kompozycji efekt otulenia, a jednocześnie zachować elegancką, bardziej wytrawną stronę. To właśnie dlatego drzewne perfumy tak dobrze współgrają z chłodniejszą aurą, wełną, skórą, zamszem i cięższymi tkaninami. Nie jest to jednak zapach zarezerwowany wyłącznie dla miłośniczek typowo jesiennej estetyki.

Drzewne nuty coraz częściej pojawiają się w kompozycjach wymykających się tradycyjnemu podziałowi na „damskie” i „męskie”. Jeśli więc lubisz perfumy z wyraźnym charakterem, ale niekoniecznie bardzo słodkie, kwiatowe czy owocowe, Libre Santal Couture może być ciekawą interpretacją klasycznego Libre.

Dlaczego drzewo sandałowe tak dobrze pasuje do jesieni? 

Drzewo sandałowe ma naturalnie ciepły, kremowy i miękki profil, dlatego w chłodniejszych miesiącach szczególnie dobrze współgra z kompozycjami mającymi dawać wrażenie otulenia. Co ciekawe, specjaliści od zapachów wskazują właśnie na jesień i zimę jako okres, w którym sandałowiec szczególnie mocno zyskuje na popularności — jego aksamitna, ciepła charakterystyka dobrze odpowiada sezonowym potrzebom.

Nie bez powodu sandałowiec ma też swoje miejsce w wielu bardzo znanych perfumach. Jeśli chcesz wspomnieć o klasykach, dobrym zestawem będą Le Labo Santal 33, Diptyque Tam Dao i Tom Ford Santal Blush. Każdy pokazuje inną stronę tej nuty: Santal 33 jest bardziej suchy, przyprawowo-drzewny i ma skórzany akcent, Tam Dao słynie z bardziej spokojnego, kremowego oblicza sandałowca, a Santal Blush łączy go z cieplejszymi, przyprawowymi tonami.