Mam wrażenie, że jesień 2026 będzie należeć właśnie do takich marek. Każda z nich reprezentuje trochę inny kierunek, ale wszystkie łączy jedno – odpowiadają na to, czego dziś naprawdę szukamy w kosmetykach. Coraz bardziej doceniam formuły, które nie próbują za wszelką cenę zaskoczyć, tylko konsekwentnie robią swoje.
WIDEO…
Common Clouds. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie przekona
Common Clouds jest już dostępne w Polsce i od kilku tygodni towarzyszy mi w codziennej pielęgnacji. To jedna z tych marek, które nie próbują zwrócić na siebie uwagi krzykliwymi obietnicami. Po prostu robią swoje – i właśnie dlatego zostają ze mną na dłużej.
Największym zaskoczeniem okazał się dla mnie Cloud Glaze. Pierwsze skojarzenie? Oczywiście Glazing Milk od Rhode. Oba produkty są czymś pomiędzy esencją a lekkim mleczkiem i mają zostawić skórę miękką, nawilżoną i przygotowaną na kolejne etapy pielęgnacji. Różnica pojawiła się dopiero po kilku tygodniach używania. Cloud Glaze zdecydowanie lepiej współpracuje z moją cerą mieszaną. Daje ten sam efekt zdrowej, sprężystej skóry, ale nie zostawia uczucia obciążenia i – co dla mnie najważniejsze – nie zapycha.

Drugim ulubieńcem jest Cloud Milk. To łagodzące serum o tak lekkiej formule, że właściwie znika zaraz po aplikacji. Jego największą zaletą jest lekkość. Po kilku sekundach właściwie nie czuć go na skórze, a mimo to daje uczucie nawilżenia i ukojenia. Podejrzewam, że jesienią będzie jednym z tych produktów, które zużyję najszybciej.

Rhode. Wreszcie w Polsce. A ja najbardziej czekam na... makijaż
Rhode we wrześniu trafi do polskich perfumerii Sephora i podejrzewam, że wiele osób odetchnie z ulgą. Koniec z polowaniem na premiery przy okazji wyjazdów czy proszeniem znajomych o miejsce w walizce.
Choć marka zaczynała od pielęgnacji, mnie najbardziej ciekawi jej kolorówka. Jest bardzo spójna z tym, jak dziś wygląda makijaż – lekka, intuicyjna i nastawiona bardziej na podkreślenie cery niż jej przykrywanie.
Pocket Blush to jeden z tych produktów, po które można sięgnąć bez większego zastanowienia. Daje naturalny rumieniec i łatwo się z nim pracuje. Podobnie produkty do ust – zamiast mocnego efektu zostawiają kolor i komfort noszenia. To kosmetyki, które dobrze odnajdują się w codziennym makijażu.
Chyba właśnie za tę prostotę lubię Rhode najbardziej. Nie próbuje wymyślać makijażu na nowo, tylko robi produkty, po które naprawdę ma się ochotę sięgać każdego dnia.
be.Mel. Polska marka, która pojawiła się w idealnym momencie
Mam wrażenie, że po latach fascynacji mocnymi składnikami aktywnymi coraz częściej wracamy do prostszego myślenia o pielęgnacji. Zamiast zastanawiać się, co jeszcze dołożyć do rutyny, wolimy znaleźć kosmetyki, które pomogą skórze wrócić do równowagi.
To właśnie dlatego zainteresowała mnie polska marka be.Mel, która opiera swoje formuły m.in. na melatoninie i postbiotykach. Ale nie to jest dla mnie najciekawsze. Bardziej przekonuje mnie samo podejście – pielęgnacja, która ma wspierać regenerację i wzmacniać skórę, zamiast nieustannie ją stymulować.
Podejrzewam, że jesienią będę wracać właśnie do takich produktów. Kiedy zmienia się pogoda, a skóra staje się bardziej reaktywna, najbardziej doceniam kosmetyki, które po prostu dają jej odetchnąć. I mam wrażenie, że be.Mel bardzo dobrze wpisuje się w ten moment.
Jesienny trend? Skóra, która wygląda jak skóra
Patrząc na te trzy marki, widzę jedną wspólną rzecz. Coraz mniej chodzi o spektakularne efekty po pierwszym użyciu. Coraz bardziej liczy się komfort, lekkość i kosmetyki, które wpisują się w codzienność, zamiast ją komplikować.
Common Clouds przypomniało mi, że dobra pielęgnacja nie musi być ciężka. Rhode pokazuje, że nowoczesna kolorówka może wyglądać niewidocznie, a mimo to robić ogromną różnicę. be.Mel z kolei udowadnia, że przyszłość pielęgnacji to nie tylko kolejne modne składniki aktywne, ale także zrozumienie tego, jak funkcjonuje skóra.
Jeśli miałabym dziś wskazać trzy marki, które będą najmocniej definiować moją jesienną kosmetyczkę, właśnie one trafiłyby na tę listę. Nie dlatego, że są nowe. Dlatego, że naprawdę mają szansę zostać ze mną na dłużej.



























