PRL wciąż ma swoje nieodkryte historie. Sprawy, które przez lata pozostawały niewygodne, przemilczane albo po prostu zepchnięte na dalszy plan. Polskie kino bywa pod tym względem trochę jak archiwum X - wraca do dawnych akt, wyciąga z nich historie, o których moglibyśmy już nie pamiętać, i przypomina, że czasem najbardziej przerażający okazuje się nie scenariusz napisany przez autora, ale fakt, że człowiek naprawdę mógł zrobić drugiemu człowiekowi coś tak okrutnego.
WIDEO…
Do jednej z takich historii wraca dziś Jan Holoubek. Jego sześcioodcinkowy serial „Wśród nocnej ciszy”, który zadebiutuje w listopadzie na HBO Max, został zainspirowany tak zwaną zbrodnią połaniecką - sprawą, która wstrząsnęła Polską w drugiej połowie lat 70.
Holoubek nie jest jednak pierwszym twórcą, który postanowił przenieść ją na ekran. Ponad trzy dekady wcześniej powstała „Zmowa” Janusza Petelskiego. Film został wyprodukowany w 1988 roku, a jego kinowa premiera odbyła się 25 września 1990 roku. Scenariusz napisali Wiesław Łuka i Janusz Petelski, a punktem wyjścia był reportaż dziennikarza Wiesława Łuki „Nie oświadczam się”.
Zbrodnia połaniecka. Wigilia, która zamieniła się w koszmar
Była noc z 24 na 25 grudnia 1976 roku. Krystyna, jej mąż Stanisław i jej młodszy brat Mieczysław wracali w stronę Zrębina. Wcześniej zostali wywabieni z kościoła pod pretekstem rodzinnej awantury. Kiedy chcieli wrócić do domu jednym z autobusów, nie zostali do niego wpuszczeni. Ruszyli więc pieszo.
Za nimi drogą podążały dwa autobusy oraz Fiat 125p, którym kierował Jerzy Socha. To właśnie samochód stał się pierwszym narzędziem zbrodni. Socha celowo potrącił Mieczysława, łamiąc mu nogę. Chwilę później Stanisław został zaatakowany... Krystyna próbowała uciec. Napastnicy dopadli ją na polu. Najmłodsza ofiara - Mietek wciąż żył. Leżał na drodze i wzywał pomocy. Sprawcy wrócili do niego, a następnie Socha ponownie użył Fiata 125p, aby dobić chłopca.
Historia staje się jeszcze bardziej niewiarygodna. Nie chodziło wyłącznie o dokonanie zbrodni. Sprawcy postanowili także zatrzeć jej ślady. Ciała zostały umieszczone w autobusie i przewiezione około półtora kilometra dalej. Następnie ułożono je przy drodze, a autobus wykorzystano do upozorowania wypadku. Krystyna, która według ustaleń śledczych wciąż żyła, została przejechana przez autobus. W ten sposób próbowano stworzyć wrażenie, że ofiary zginęły w tragicznym zdarzeniu drogowym.
Najbardziej przerażający pozostaje jednak jeszcze jeden szczegół. Zbrodnia rozegrała się na oczach kilkudziesięciu osób. Świadkowie widzieli wydarzenia, ale przez kolejne miesiące milczeli. Wokół sprawy powstała tytułowa zmowa - nie tylko milczenia, ale również strachu, zależności i lokalnych więzi.
Najpierw był reportaż Wiesława Łuki, potem film
Sprawa połaniecka szybko stała się jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych w Polsce. Jej przebieg przez półtora roku relacjonował dziennikarz i reportażysta Wiesław Łuka, który później opisał ją w książce „Nie oświadczam się”. To właśnie ten reportaż stał się podstawą „Zmowy”, a kilkadziesiąt lat później również punktem wyjścia dla serialu Jana Holoubka.
„Zmowa” powstała w 1988 roku, a więc zaledwie kilkanaście lat po wydarzeniach. Do kin trafiła już we wrześniu 1990 roku. Janusz Petelski opowiedział historię nie tylko samej zbrodni, ale również śledztwa i społeczności, w której tak długo funkcjonowała zmowa milczenia. Film trwa 93 minuty.
To ciekawy dokument swoich czasów także z innego powodu. Dziś prawdziwe zbrodnie niemal natychmiast stają się materiałem na seriale, podcasty, reportaże i dokumenty. Wtedy opowieść o takiej sprawie trafiała na ekran w zupełnie innym momencie polskiej historii. „Zmowa” powstała jeszcze w PRL-u, choć jej premiera przypadła już na początek nowej rzeczywistości.
Stanisława Celińska, Jerzy Łapiński i Adam Ferency w obsadzie
Petelski zaprosił do filmu znakomitych aktorów. Jerzy Łapiński zagrał Jana Siejbę, Stanisława Celińska wcieliła się w jego żonę, a Artur Pontek wystąpił jako Stasio Sitek. W obsadzie znaleźli się również Ewa Szykulska, Adam Ferency, Danuta Kowalska, Jan Jurewicz, Stanisław Michalski, Marek Frąckowiak, Marek Walczewski i Zbigniew Buczkowski.
Dziś „Zmowa” jest filmem, do którego warto wrócić nie tylko jako do wcześniejszej ekranizacji głośnej sprawy, ale też jako do przykładu polskiego kina kryminalnego z końca lat 80. Nie próbuje wymyślać potwornej historii — wystarczyło sięgnąć do prawdziwych akt i relacji świadków.
Film ma obecnie 7,4/10 na Filmwebie, przy niemal pięciu tysiącach ocen użytkowników.
Teraz tę samą historię opowie Jan Holoubek
W 2026 roku zbrodnia połaniecka wraca na ekran w zupełnie innej formie. „Wśród nocnej ciszy” Jana Holoubka będzie sześcioodcinkowym serialem HBO Max, którego premiera została zaplanowana na listopad. Scenariusz powstał na motywach reportażu Wiesława Łuki „Nie oświadczam się”.
To nie remake „Zmowy”. Obie produkcje są osobnymi ekranizacjami tej samej prawdziwej historii i korzystają z tego samego literackiego punktu wyjścia. Film Petelskiego powstał w 1988 roku, serial Holoubka ponad trzy dekady później.
Holoubek ma tym razem do dyspozycji sześć odcinków, a więc znacznie więcej czasu, by przyjrzeć się nie tylko samej zbrodni, ale również jej tłu: relacjom między mieszkańcami, dawnym konfliktom, mechanizmowi milczenia i próbom dotarcia do prawdy.
W obsadzie znaleźli się m.in. Łukasz Simlat, Justyna Wasilewska, Jędrzej Hycnar i Tomasz Schuchardt. Produkcja przenosi widzów do Polski lat 70. i ponownie stawia pytania, które po tylu latach wcale nie brzmią mniej niepokojąco: dlaczego świadkowie milczeli? Co sprawiło, że tak wiele osób odwróciło wzrok? I jak długo można ukrywać prawdę?