Ta komedia Netflixa zaczyna się jak żart, ale szybko trafia w czuły punkt. Na cel bierze sobie męskie ego
„Panie przodem” to świeża komedia Netflixa, w której Damien Sachs, pewny siebie szef z agencji reklamowej, po wypadku budzi się w alternatywnym świecie rządzonym przez kobiety. Brzmi znajomo? Polscy widzowie zapewne szybko pomyślą o kultowej „Seksmisji”, choć produkcja Netfliksa idzie w nieco inną stronę.

W tym artykule:
- „Panie przodem” na Netflixie. O czym jest nowa komedia?
- Sacha Baron Cohen i Rosamund Pike w komediowym pojedynku
- Porównania do „Seksmisji” wracają jak refren, ale to inny gatunek emocji
„Panie przodem” na Netflixie. O czym jest nowa komedia?
Bohaterem filmu jest Damien Sachs, bogaty, wpływowy i bardzo pewny siebie mężczyzna, który przywykł do tego, że świat działa na jego korzyść. Ma pieniądze, pozycję, zawodowe ambicje i przekonanie, że fotel CEO w prestiżowej agencji reklamowej jest właściwie formalnością. Damien jest też typem playboya-szowinisty, który nie zastanawia się szczególnie nad tym, jak traktuje kobiety w swoim otoczeniu.
Wszystko zmienia się po wypadku. Damien budzi się w alternatywnej rzeczywistości, w której najważniejsze stanowiska zajmują kobiety, a mężczyźni muszą mierzyć się z mechanizmami dyskryminacji, które on sam wcześniej lekceważył albo współtworzył. Awans wymyka mu się z rąk, jego pozycja przestaje być oczywista, a dawna podwładna, Alex Fox, okazuje się teraz jego szefową i najtrudniejszą rywalką.
To właśnie ta zamiana perspektyw staje się źródłem komedii, ale też najciekawszym elementem filmu. „Panie przodem” nie opowiada wyłącznie o mężczyźnie, który nagle traci kontrolę. Pokazuje raczej, jak niewygodnie robi się wtedy, gdy ktoś przyzwyczajony do przewagi musi przez chwilę funkcjonować po drugiej stronie układu.

Sacha Baron Cohen i Rosamund Pike w komediowym pojedynku
Największym magnesem filmu jest obsada. Sacha Baron Cohen, kojarzony przez widzów przede wszystkim z bezkompromisowym humorem i postacią Borata, wciela się tu w Damiena Sachsa, mężczyznę, którego pewność siebie zaczyna pękać w zderzeniu z nową rzeczywistością. To rola oparta na komediowym przerysowaniu, ale też na obserwowaniu bohatera, który niechętnie uczy się tego, czego przez lata nie chciał widzieć.
Partneruje mu Rosamund Pike jako Alex Fox. Jej bohaterka w świecie Damiena była niedocenianą pracownicą, w alternatywnej rzeczywistości staje się kobietą z władzą, ambicją i ostrym instynktem zawodowym. Ich relacja napędza film, bo „Panie przodem” najlepiej działa właśnie wtedy, gdy zderza ze sobą dwie silne osobowości.
Na ekranie pojawiają się też nazwiska dobrze znane fanom brytyjskiego kina: Richard E. Grant, Charles Dance, Emily Mortimer, Fiona Shaw, Tom Davis i Kathryn Hunter. Dzięki temu komedia Netfliksa ma nie tylko chwytliwy pomysł, ale też obsadę, która potrafi wydobyć z niego tempo, ironię i elegancko podkręcony absurd.
Porównania do „Seksmisji” wracają jak refren, ale to inny gatunek emocji
Polskie skojarzenia z „Seksmisją" pojawiają się niemal automatycznie, bo punkt wyjścia brzmi znajomo: odwrócenie ról i świat, w którym to kobiety trzymają ster. Jednak Panie przodem nie idą w stronę science fiction, tylko w satyrę obyczajową osadzoną w korporacyjnej scenerii. Różnica jest istotna, bo zmienia temperaturę opowieści: zamiast fantastycznego kostiumu dostajemy bliską codzienności grę o status, władzę i język, którym opisuje się „naturalny porządek”.
Film oficjalnie nie jest remakiem, ale nawiązuje do francuskiej produkcji z 2018 roku „Nie jestem łatwy" Eleonore Pourriat. Brytyjska wersja przenosi pomysł do świata, w którym prestiż mierzy się stanowiskiem, tytułem i miejscem w windzie. To tutaj Damien musi nauczyć się funkcjonować na nowych zasadach, a widz dostaje komedię, która nie tylko bawi, lecz także zostawia w głowie pytanie o to, jak szybko potrafi zmienić się perspektywa, kiedy przestajemy być po stronie uprzywilejowanej.


