Ostatnio, szukając czegoś naprawdę dobrego na wieczór, zamiast kolejnej nowości zaczęłam przeglądać klasyki. Kilka podpowiedzi później – również tych od AI – wróciłam właśnie do „Ben-Hura”. I szybko okazało się, że ponad trzyipółgodzinny film sprzed ponad 60 lat nadal potrafi zrobić większe wrażenie niż niejeden współczesny blockbuster.
WIDEO…
„Ben-Hur” zdobył 11 Oscarów. Tego rekordu wciąż nie pobito
Film opowiada historię Judy Ben-Hura (Charlton Heston), żydowskiego księcia z Jerozolimy, którego życie zmienia się po spotkaniu z dawnym przyjacielem Messalą (Stephen Boyd), teraz rzymskim dowódcą. Fałszywe oskarżenie, niewola i rozdzielenie z rodziną uruchamiają opowieść o zemście, przetrwaniu i odzyskiwaniu wolności. W tle pojawia się także Jezus – co ciekawe, jego twarzy nie zobaczymy w filmie ani razu.
Ale „Ben-Hur” przeszedł do historii nie tylko dzięki fabule. To kino z czasów, kiedy wielkie widowisko naprawdę trzeba było stworzyć przed kamerą. Monumentalne dekoracje, tłumy statystów, galery i konie nie są tu cyfrowym dodatkiem. Szczególnie słynny wyścig rydwanów do dziś pozostaje wizytówką filmu – BFI zwraca uwagę, że sekwencja była na tyle wpływowa, że inspirowała później m.in. George'a Lucasa.

Podczas 32. ceremonii rozdania Oscarów „Ben-Hur” miał 12 nominacji i zdobył 11 statuetek, w tym za najlepszy film, reżyserię Williama Wylera i pierwszoplanową rolę Charltona Hestona. Dopiero dekady później ten sam wynik osiągnęły „Titanic” i „Władca Pierścieni: Powrót króla”. Nikt nie zdobył jednak dwunastu.
Czy warto dziś obejrzeć „Ben-Hura”?
Trzeba przygotować się na zupełnie inne tempo niż to, do którego przyzwyczaiły nas współczesne produkcje. „Ben-Hur” trwa około 3 godzin i 32 minut , nie spieszy się i pozwala scenom długo wybrzmiewać. Ale kiedy dochodzi do swoich najbardziej spektakularnych momentów, jego wiek przestaje mieć większe znaczenie.

I chyba właśnie to najbardziej mnie zaskoczyło. Włączyłam go trochę z ciekawości – jako jeden z tych filmów, które „wypada znać” – a dostałam przypomnienie, jak wyglądało wielkie kino, zanim pojawiły się zielone ekrany, cyfrowe tłumy i efekty generowane komputerowo. Jeśli więc macie przed sobą naprawdę wolny wieczór i zamiast kolejnej premiery chcecie nadrobić klasykę, to jest bardzo dobry moment.
Gdzie obejrzeć „Ben-Hura” online?
„Ben-Hur” jest obecnie dostępny w Polsce do wypożyczenia lub kupienia online, m.in. w Apple TV Store, czy Amazon Prime Video.
A słynny wyścig rydwanów? Tak, po ponad sześciu dekadach nadal robi wrażenie.



























